Gdybym mogła siedzieć w domu, zająć się rodziną i nie musiałabym martwic się o pieniądze, miałabym piątkę dzieci – mówi jedna z kobiet ankietowanych przez prof. Dominikę Maison. Badania, które przeprowadziła socjolog pokazują, co trzeba zrobić, żeby w Polsce rodziło się więcej maluchów. 

Aż 78 proc. bezdzietnych przyznaje, że w przyszłości chciałoby mieć większą rodzinę. 76 proc. wszystkich Polaków chciałoby mieć dwójkę lub trójkę dzieci. Tymczasem ponad połowa z nas ma tylko jedno. Dlaczego?

Pytani o ogólne odczucia Polacy odpowiedzialność za niską dzietność zrzucają na obawy kobiet i złych pracodawców. Jeśli jednak zadać im pytanie o osobiste wybory, to mówią o bardziej przyziemnych sprawach.

Paradoksalnie przeszkodą nie jest dla nich ani strach przed utratą pracy, ani brak dostępu do opieki nad najmłodszymi (np. żłobków). Przede wszystkim chodzi o finanse. 80 proc. Polaków zdecydowałoby się na powiększenie rodziny, gdyby polepszyła się ich sytuacja materialna.

Dla 61 proc. Polaków zachętą byłyby większe zarobki, 45 proc. przekonałyby regularne dodatki do pensji uzależnione od liczby dzieci. Pomogłaby też stabilizacja na rynku pracy (mówi o niej 44 proc. badanych). Sprawę załatwiłoby już 500 zł na dziecko miesięcznie. 

O takie pieniądze dla rodzin z większą liczbą dzieci dopomina się zresztą Związek Dużych Rodzin 3+. Jego członkowie chcieliby, aby każdej rodzinie przyznano bon opiekuńczy, który można by wykorzystać na opłacenie przedszkola, opiekunki, czy zatrudnienie pomocy domowej. 

Badania prof. Maison pokazały, że zachęty, które dotychczas stosował rząd, są nieskuteczne. - Program Mieszkanie dla Młodych nie jest wsparciem dla rodziny z większą liczbą dzieci. W jego ramach mieszkania kupują głównie single lub rodziny bez dzieci – mówi Marcin Bagiński z think tanku Warsaw Enterprise Institute, który wraz z prof. Maison przygotował badania. – Dopłaty są do mieszkań, które mają do 50 m kw. Mało która rodzina zdecyduje się mieszkać w takim małym lokalu. 

Prof. Dominika Maison skrytykowała też pomysł przyznawania rodzinom becikowego. - Becikowe jest jednorazowym gestem, popisywaniem się, że coś się robi – uważa profesor.

Jak pokazały analizy prof. Maison, dużą rolę w ograniczeniu dzietności mają czynniki psychologiczne. – W kobietach jest dużo wpojonego lęku, że ciąża to nieodpowiedzialność. „Tylko żebyś nie przyszła mi z dzieckiem” – słyszą nastolatki. Psychologicznie blokuje to wiele kobiet w Polsce – uważa socjolog i dodaje, że żeby zwiększać dzietność, trzeba przełamywać także takie bariery.