Prywatny akt oskarżenia wpłynął do sądu na skutek umorzenia przez prokuraturę tzw. cywilnego wątku śledztwa ws. organizacji lotów do Smoleńska. W imieniu rodzin ofiar katastrofy złożył go mecenas Piotr Pszczółkowski, obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jak tłumaczył kilka miesięcy temu, skoro prokuratura nie widziała podstaw do wniesienia aktu oskarżenia, zrobili to pokrzywdzeni. Proces miałby się odbywać na podobnych zasadach jak karny tyle tylko, że z oskarżenia prywatnego a nie publicznego.

Obrońcy oskarżonych złożyli jednak wniosek o umorzenie sprawy. Podobnie jak prokuratura nie dostrzegają znamion przestępstwa. Praska prokuratura, choć uznała, że były nieprawidłowości przy organizacji lotów do Smoleńska, uznała też, że nie wystarczają one do postawienia komukolwiek zarzutów.

W śledztwie stwierdzono "poważne naruszenie" przepisów, m.in. Instrukcji HEAD z 2009 r., przez urzędników KPRM ws. dysponowania wojskowym specjalnym transportem lotniczym. Nie miały one bezpośredniego związku z przygotowaniem wizyt z 7 i 10 kwietnia 2010 r., natomiast dotyczyły szeregu czynności podejmowanych w okresie poprzedzającym katastrofę - napisano w ujawnionym uzasadnieniu umorzenia.

Podczas rozprawy pełnomocnik oskarżycieli prywatnych, mecenas Stefan Hambura złożył wniosek, by wyłączyć przewodniczącego składu orzekającego sędziego Huberta Gąsiora z prowadzenia sprawy jako nieobiektywnego. Podkreślał on, że sędzia m.in. nie zarządził odroczenia posiedzenia, o co wnosili pełnomocnicy oskarżycieli. Uzasadniali to koniecznością zapoznania się z aktami sprawy, po zmianie głównego pełnomocnika mecenasa Piotra Pszczółkowskiego, który został sędzią TK. W postanowieniu Sąd Okręgowy wskazał, że pełnomocnik skarżących nie wykazał związku między decyzją o odmowie odroczenia posiedzenia a swoim przekonaniem o braku bezstronności sędziego.