Sejmowa komisja kultury i środków przekazu wysłuchała w środę informacji o przygotowywanej nowelizacji ustawy. Najważniejszym elementem tej nowelizacji ma być, jak mówiła Magdalena Gawin, Generalny Konserwator Zabytków, "przywrócenie podległości wojewódzkich konserwatorów zabytków z obecnej - wojewodom - na przyszłą - Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego". - Planowane zmiany mają też głębszy charakter, porządkujący kwestie niezbędnych kwalifikacji osób pełniących funkcje wojewódzkich i samorządowych konserwatorów zabytków oraz kompetencji przypisanych Generalnemu Konserwatorowi Zabytków - wyjaśniła.

Obecny system ochrony zabytków, w którym wojewódzcy konserwatorzy powoływani są przez wojewodów i tylko przez nich są rozliczani, jest krytykowany od wielu lat. Poprzednia przewodnicząca sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) przypomniała, że sprawa kilkakrotnie omawiana już była na posiedzeniach komisji i dochodzono do wniosków podobnych do tych, które stały się podstawą przygotowywanej nowelizacji - należy podporządkować wojewódzkich konserwatorów zabytków bezpośrednio ministerstwu.

Magdalena Gawin podkreśliła, że jej władza i inicjatywa w zakresie ochrony zabytków jest znikoma. - Jeśli przychodzi do mnie skarga na wojewódzkiego konserwatora ochrony zabytków, że zaniechał nadzoru, co jest bardzo częstym przypadkiem, typową skargą, to nawet po uznaniu zasadności tej skargi Generalny Konserwator Zabytków ma w zasadzie związane ręce. Decyzja o zwolnieniu takiego złego wojewódzkiego konserwatora należy bowiem do wojewody, a on, przy sprzyjających układach lokalnych, może dalej go utrzymać. Ja nie mam nad tym żadnej władzy - kompletnie żadnej. Nie mam nawet prawa wprost żądać od wojewody, żeby taki zły konserwator zabytków przestał działać - mówiła Gawin.

Jak wskazała, nowelizacja ma stworzyć spójny system służb konserwatorskich, a także zapewnić niezależność wojewódzkim konserwatorom od nacisków wynikających z lokalnych układów. - Jeśli się pojawia jakaś presja deweloperska, to wojewódzki konserwator zabytków często boi się chronić zabytki wbrew wojewodzie, bo łatwo może w ten sposób stracić pracę - mówiła Gawin. Jej zdaniem wojewodowie, do których należy obecnie powoływanie wojewódzkich konserwatorów zabytków, nie są specjalistami w tej dziedzinie i często w swoich wyborach kierują się względami nie merytorycznymi, a politycznymi. - Służba konserwatorska nie może być postrzegana w politycznym aspekcie. Chodzi o to, żeby wybierać ludzi sprawdzonych i dobrych. Jeśli nie ma tych kryteriów, jeśli wojewoda nie orientuje się nawet, jak wyglądają służby konserwatorskie, to bardzo często działają kryteria polityczne. "Odzespolenie" służb konserwatorskich na pewno wyjdzie zabytkom na dobre - mówiła Gawin.

Dobra organizacja ochrony zabytków w Polsce jest - jej zdaniem - tym ważniejsza, że dostępne na ten cel środki są niewielkie w stosunku do potrzeb. W tym roku do MKiDN wpłynęły wnioski o dofinasowanie prac konserwatorskich na sumę 670 mln zł, a do podziału jest zaledwie 80 mln. Gawin powiedziała, że MKiDN będzie dążyć do podwojenia tej kwoty już w 2017 r., ale i tak dysproporcja między potrzebami a możliwościami dofinasowania jest olbrzymia.

W nowelizacji przewiduje się m.in. wprowadzenie zasady, że wojewódzkich konserwatorów zabytków powołuje i odwołuje minister kultury na wniosek Generalnego Konserwatora Zabytków, a od kandydata wymagany jest tytuł co najmniej magistra na kierunkach studiów związanych z ochroną dzieł sztuki oraz doświadczenie zawodowe na tym polu.

Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami od 25 stycznia 2016 r. jest wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Obecnie poddawany jest konsultacjom wewnątrz resortu, po świętach zostanie przekazany do konsultacji społecznych i trafi pod obrady Sejmu. Nowelizacja, jak mówiła Gawin, może wejść w życie już od początku stycznia przyszłego roku.