Międzynarodowe śledztwo dziennikarskie tzw. Panama Papers (Kwity z Panamy) opisuje kulisy funkcjonowania tropikalnych rajów podatkowych. Brali w nim udział dziennikarze śledczy "Suddeutsche Zeitung" oraz 108 innych redakcji z 76 krajów pod egidą Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (The International Consortium of Investigative Journalists, ICIJ).

- Spośród 11,5 mln dokumentów, które badaliśmy, niektóre pośrednio lub bezpośrednio wskazują na to, że z rajów podatkowych korzystało 140 polityków i urzędników państwowych, w tym tuzin obecnych i byłych głów państw, gwiazdy świata sportu jak Lionel Messipisze Gazeta Wyborcza, której reporterzy również brali udział w tym śledztwie.

To prawdopodobnie największy taki wyciek w historii. Dokumenty – e-maile, sprawozdania finansowe, umowy, instrukcje etc. - pochodzą z kancelarii podatkowej Mossack Fonseca mającej 35 biur zagranicznych, m.in. w Szwajcarii, Chinach czy USA. Dotyczą klientów firmy z lat 1977-2015.

Panama papers i Polacy

W dokumentach znajdują się też nazwiska polskich polityków i biznesmenów. Z usług kancelarii miał korzystać Paweł Piskorski, były prezydent Warszawy i eurodeputowany. - Z dokumentów wynika, że Piskorski miał spółkę w Panamie i za jej pośrednictwem planował interesy w Azji. Usiłowała ona otworzyć rachunek w panamskim banku oraz w banku na Cyprze. Obsługujące go firmy robiły to tak, by o jego zagranicznych rachunkach nie dowiedziały się banki w Polsce – ustaliła Wyborcza. Sam Piskorski nie widzi nic złego w posiadaniu spółki w raju podatkowym, jeśli działa ona zgodnie z prawem. – Firma przez cały czas pozostawała martw, czyli nie prowadziła żadnej działalności. Ez podjęcia jakiejkolwiek decyzji została zlikwidowana. Nie miałem żadnego obowiązku zgłaszania istnienia tej spółki polski służbom skarbowym – powiedział Gazecie Piskorski.

Kancelaria Mossack Fonseca pracowała też między innymi dla Mariusza Waltera, byłego szefa koncernu medialnego ITI czy Marka Profusa, którego firma handluje m.in. paliwami i sprzętem wojskowym oraz wydaje tygodnik "Piłka Nożna". Nazwisko Waltera figuruje przy dwóch spółkach obsługiwanych przez biuro Mossack Fonseca. – Co ciekawe, Walter twierdzi, że nie był udziałowcem żadnych z nich, dlatego nie zgłaszał jej fiskusowi – napisała Wyborcza.

Spółka Profusa i jego żony została zarejestrowana przez Mossack Fonseca w 1993 roku. – Nigdy nie prowadziłem optymalizacji podatkowej przy pomocy firm zlokalizowanych za granicą, w tym w tzw. rajach podatkowych – cytuje Profusa Gazeta.

Jak przypomina Wyborcza samo posiadanie spółki w raju podatkowych nie jest przestępstwem. - Pomijając oczywiste przypadki firm objętych sankcjami i przestępców, międzynarodowe prawo ogranicza działalność biznesową osób, które pełnią lub pełniły funkcje publiczne. Bo mogą lub mogły podejmować decyzje we własnej sprawie albo dać się skorumpować – pisze Gazeta.

Spółki w rajach podatkowych często służą ich właścicielom do ukrywania dochodów przed fiskusem w ich rodzimym kraju. Niekiedy wykorzystywane są też do legalizacji pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.