Tym samym sąd uwzględnił pozew Nadleśnictwa reprezentowanego w tym postępowaniu przez Prokuratorię Generalną. Nadleśniczy Nadleśnictwa Srokowo Zenon Piotrowicz powiedział w czwartek, że zdecydował się na złożenie pozwu przeciwko dzierżawiącej "Wilczy Szaniec" spółce "Wilcze Gniazdo" ponieważ ta "nawet w minimalnym stopniu nie realizowała umowy z nadleśnictwem".

Umowa ta zobowiązywała spółkę do podjęcia współpracy z Muzeum II Wojny Światowej, wykonania inwestycji na terenie wojennej kwatery Hitlera oraz nakazywała terminową opłatę czynszu dzierżawnego.

Słowa nadleśniczego znalazły wyraz w ustnym uzasadnieniu wyroku. Sędzia Sylwia Łuczak powiedziała, iż kluczowe dowody w tej sprawie wynikały z zawartej przez Nadleśnictwo umowy dzierżawy ze spółką "Wilcze Gniazdo". Sędzia wskazała, że pozwana spółka nie przedstawiła żadnej dokumentacji wskazującej na realizację zobowiązań z umowy.

Wprawdzie - jak dodał sąd - strona pozwana wnosiła o przesłuchanie w sprawie świadków, ale tego typu dowody - jeśli nie przedstawiono dokumentacji - nie mogły być rozstrzygające. - Zresztą przesłuchanie tak dużej liczby świadków przed sądem trwałoby nawet trzy lata - dodała sędzia Łuczak.

- Przetarg był zorganizowany zgodnie z ustawą, jeśli strona podpisuje umowę, to bierze odpowiedzialność. Nie zostało wykazane, żeby umowa była z jakichkolwiek względów nieważna, więc sąd uznał żądanie za zasadne - podkreśliła sędzia w uzasadnieniu wyroku odnosząc się m.in. do wysokości kary umownej określonej na 1 mln 425 tys. zł. Taką samą kwotę sąd w Warszawie zasądził spółce "Wilcze Gniazdo" już w listopadzie ubiegłego roku - w trybie nakazowym. Jednak spółka złożyła sprzeciw i dlatego sprawa musiała się zakończyć procesem i wydanym w czwartek wyrokiem.

Nadleśniczy Piotrowicz powiedział, że cieszy się, iż wyrok wykazał, że racja w sporze pomiędzy spółką "Wilcze Gniazdo", a Nadleśnictwem Srokowo leży po stronie leśników. - Szczerze muszę przyznać, że na uzyskanie zasądzonej przez sąd kwoty nie liczę. Wątpię, by ta kwota wpłynęła w najbliższym czasie na nasze konto, ta spółka i bez wyroku zalega nam ponad milion złotych, z tego co wiem nie płaci też pracownikom, ma zaległości podatkowe względem gminy, stąd moje marne nadzieje na odzyskanie zasądzonej kwoty - powiedział Piotrowicz.

Z właścicielem spółki "Wilcze Gniazdo" PAP nie udało się skontaktować, adwokat reprezentujący tę spółkę do przyszłego tygodnia przebywa za granicą.

Nadleśnictwo Srokowo od początku roku dysponuje też wyrokiem, który potwierdza, że skutecznie wypowiedziało "Wilczemu Gniazdu" umowę dzierżawy kwatery Hitlera w Gierłoży. Leśnicy mają też decyzję sądu o konieczności wydania im tego terenu ale spółka nie ma zamiaru oddania "Wilczego Szańca". Dlatego od kilku tygodni teren próbuje leśnikom odzyskać komornik. Nadleśniczy Piotrowicz przyznał, że ma nadzieję, że uda się to jeszcze przed sezonem turystycznym.

- Trzeba nadać temu miejscu nowy wymiar, nowy charakter, ono teraz popada w ruinę, jest zaniedbane i nie spełnia swojej edukacyjnej roli - zauważył nadleśniczy Piotrowicz.

Na razie za wstęp na teren kwatery Hitlera w Gierłoży opłaty pobierają pracownicy spółki "Wilcze Gniazdo". W ocenie nadleśniczego ze Srokowa jeśli uda się odzyskać kwaterę "Wilczy Szaniec" wówczas będą ją prowadzić Lasy Państwowe.

Wilczy Szaniec (Wolfschanze), położony w lasach w okolicach Kętrzyna, był w latach 1941-1944 kwaterą główną Adolfa Hitlera. Był to zamaskowany w lesie kompleks ok. 200 budynków: schronów i baraków. W jego skład wchodziły też dwa lotniska, elektrownia, dworzec kolejowy, ciepłownie, centrale dalekopisowe.

Kwatera miała 250 ha i pierwotnie była otoczona zasiekami, a następnie także polem minowym. Co kilkaset metrów ustawione były kilkunastometrowej wysokości drewniane wieże obserwacyjne, a także stanowiska ciężkich karabinów maszynowych.

W Gierłoży 20 lipca 1944 r. płk Claus von Stauffenberg dokonał nieudanego zamachu na Hitlera.

Dziś Gierłoż to jedna z największych atrakcji turystycznych Mazur, odwiedza ją rocznie od 180 tys. do 200 tys. turystów z Polski i zagranicy.