Zmarł ks. Mieczysław Maliński. Zostanie w sercach nie tylko Krakowa. Autor "Zanim powiesz kocham" i wielu innych dobrych słów, które uczą myśleć. Kolegiata św. Anny zapamięta go również jako tego, który zaczął odprawiać msze św. o 21.30. Wtedy, na początku lat 70-tych, był to śmiały pomysł. Bp Pietraszko (Jan, biskup pomocniczy w Krakowie w latach 1963-1988 - PAP) poprosił o to jego. Bo mówił krótko. A ludzie wracali z nart, studenci z weekendu, więc miało być późno i krótko. Niech i w czyśćcu będzie krótko" - napisał ks. Węgrzyniak.

Mieczysław Maliński urodził się 31 października 1923 r. w Brzostku. Po święceniach kapłańskich, które otrzymał 24 lipca 1949 r., trafił do parafii pw. św. Marii Magdaleny w Rabce-Zdroju, gdzie pracował przez kolejnych 11 lat, prowadząc m.in. katechizację dzieci i młodzieży licealnej. Potem był duszpasterzem krakowskich studentów, wykładowcą, pisarzem.

Podczas okupacyjnych spotkań u Jana Tyranowskiego - który do swojego mieszkania na krakowskich Dębnikach zapraszał młodych ludzi na modlitwę, czytanie Biblii i rozmowy o wierze - poznał Karola Wojtyłę. W sierpniu 1944 r. Maliński rozpoczął zajęcia w tajnym seminarium duchownym zorganizowanym w siedzibie biskupów krakowskich, w którym uczył się także Wojtyła.

To za radą Wojtyły jego głównym zajęciem stało się pisanie. - Moje zdanie jest takie: wykładowców mamy w Polsce wystarczająco dużo, ale Maliński jest jeden jako pisarz. Pisz. Dobrze piszesz, jesteś czytany – relacjonował w autobiografii swoją rozmowę z arcybiskupem metropolitą krakowskim Karolem Wojtyłą.

W „Tygodniku Powszechnym” publikował tzw. "ramki", cotygodniowe krótkie rozważania nt. niedzielnej Ewangelii. Współpracował z miesięcznikiem "Znak". Jego felietony od końca lat 80. zamieszczał "Dziennik Polski".

Pierwsza książka ks. Malińskiego "Jezus i ty" – przeznaczona dla dzieci została dopiero w 1961 r., choć napisał ją wcześniej. Duchowny wspominał, że kierując kolejne książki do druku, wiele razy miał kłopoty z ingerencjami cenzury państwowej.

Ks. Maliński sięgał po różne formy literackie - pisał rozprawy i eseje, rozważania, bajki dla dzieci, modlitewniki, powieści, scenariusze. Jest autorem blisko 150 książek m.in. "Po co sakramenty?", "Aby nie ustać w drodze", "Matka Jezusa", "Pokochać życie". "Katechizm dla bierzmowanych", "Zanim powiesz kocham", "Katechizm dla poszukujących". Największą popularnością cieszyła się napisana przez niego biografia Jana Pawła II "Wezwano mnie z dalekiego kraju", która została przetłumaczona na kilkanaście języków.

W 1977 r. ks. Maliński został rektorem kościoła Sióstr Wizytek w Krakowie, gdzie odprawiał mszę św., głosił rekolekcje. Przyjmował zaproszenia do wygłaszania referatów i konferencji z Polski i zagranicy.

Ks. Maliński wspomina, że już po śmierci Pawła VI przeczuwał, iż kolejnym papieżem może zostać Wojtyła, tak się jednak nie stało – kardynałowie wybrali Włocha Albino Lucianiego - Jana Pawła I. Gdy papież ten zmarł i konklawe wybrało na Stolicę Piotrową Wojtyłę, ks. Maliński wysłał do Rzymu telegram: „A nie mówiłem - Mietek”. Wkrótce rozpoczął pisanie biografii Wojtyły.

Towarzyszył Janowi Pawłowi II w wielu pielgrzymkach m.in. do USA, Niemiec, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Tajlandii, Szwajcarii i Indii.

W 2005 r. pojawiły się pogłoski o współpracy ks. Malińskiego z SB. Ówczesny prezes IPN Leon Kieres ujawnił, że współpracownikiem SB był o. Konrad Hejmo, ten zaprzeczał. Jednocześnie wciąż trwały spekulacje dotyczące ks. Malińskiego, który "czuł się skazany i uśmiercony". W maju 2006 r. "Tygodnik Powszechny", powołując się na treść części dokumentów z archiwum komunistycznej Służby Bezpieczeństwa dotyczących tajnego współpracownika o pseudonimach Mechanik i Delta, zawiesił współpracę z ks. Malińskim do czasu wyjaśnienia tej sprawy. Duchowny po raz kolejny zaprzeczył zarzutom pomawiającym go o współpracę z SB.

Ks. Isakowicz-Zaleski, autor książki „Księża wobec bezpieki” podał, że pod pseud. Delta był zarejestrowany ks. Mieczysław Maliński. Z wydanego w 2007 r. opracowania "Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury" wynika, że ks. Maliński, w 1965 r. został zarejestrowany jako kontakt informacyjny, a w 1971 r. jako tajny współpracownik SB o pseud. Delta.

W archiwalnych dokumentach IPN nie ma jednak podpisanego przez ks. Malińskiego zobowiązania do współpracy, a tzw. teczka pracy "Delty" jest pusta. Jedynie w teczce personalnej z 1971 r. TW Delta zachował się kwestionariusz osobowy z danymi ks. Malińskiego i uzasadnieniem, że powinien on zostać pozyskany do współpracy, bo ma możliwość dotarcia m.in. do Karola Wojtyły, niektórych biskupów i profesorów.

W 2007 r. ks. Maliński napisał w swojej autobiografii "Ale miałem ciekawe życie", że nie zgodził się nigdy na współpracę ze Służbami Bezpieczeństwa, pomimo wielokrotnego nalegania ze strony funkcjonariuszy SB. - Nie podpisałem ani nie wyraziłem zgody, a wprost przeciwnie, wielokrotnie odmawiałem zgody na taką współpracę, a przez długi czas nawet na jakąkolwiek rozmowę, co odnotowują w swoich papierach pracownicy SB. To dopiero potem zmieniłem sposób traktowania tych ludzi - podkreślał duchowny.

Ks. Maliński pisał w autobiografii, że był "bezustannie inwigilowany przez SB" - pracując w Rabce, w Krakowie i w Rzymie. "Otwierano moje listy, podsłuchiwano moje rozmowy telefoniczne, podsłuchiwali +smutni panowie+ moje niedzielne kazania, jak i głoszone rekolekcje, wykłady w KiK-u, konserwatoria ze studentami. Śledzono dokąd idę, jakich ludzi odwiedzam, z kim się kontaktuję, co robię w czasie ferii i wakacji, jakie artykuły publikuję i jakie książki. Były to wszystko - jak już teraz wiem - tzw. techniki operacyjne, na podstawie których tworzono różnego rodzaju +Notatki+ - ze słów, z rozmów" – twierdził duchowny.

Po odmowie publikacji w "Tygodniku Powszechnym" i "Dzienniku Polskim" ks. Maliński zaczął umieszczać swoje homilie i rozważania na własnej stronie internetowej, a jego książki były wydawane m.in. przez jezuickie wydawnictwo WAM. Ostatni wpis na stronie internetowej ks. Malińskiego datowany jest na 15 stycznia 2017 r. "I trzeba umieć cieszyć się słońcem deszczem, wiatrem, jesienią, zimą, latem, wiosną. Trzeba umieć się cieszyć pięknem stwarzanym przez człowieka. A nade wszystko trzeba cieszyć się Jezusem Chrystusem. Bo to jest radość z obecności Boga. On mówi do nas wciąż. W każdym kawałeczku dnia. W każdym kawałeczku rzeczywistości, w której uczestniczymy, w którą jesteśmy zanurzeni" - napisał.