Dworczyk w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie stwierdził, że zamach terrorystyczny, do którego doszło w czwartek w Barcelonie jest kolejnym dowodem na to, że polityka migracyjna i polityka bezpieczeństwa powinny być prowadzone w sposób "niezwykle przemyślany i odpowiedzialny".

- Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci informacjami napływającymi z Hiszpanii, łączymy się w bólu z rodzinami ofiar - podkreślił Dworczyk.

Stwierdził też, że "nie sposób zamykać oczy na to, że mamy poważny problem w Europie z napływem nielegalnych emigrantów".

W jego ocenie nieodpowiedzialne jest zapraszanie imigrantów do UE. - Nie jest żadnym pomysłem zapraszanie (...) osób, które nie są w stanie przejść weryfikacji, i o których nie możemy powiedzieć, że nie będą stwarzały zagrożenia dla obywateli UE - stwierdził Dworczyk.

Podkreślił, że "rząd PiS obecnie stoi na stanowisku, i będzie nadal stał, niezależnie od działań polityków europejskich i KE, że podstawowym obowiązkiem rządu RP jest dbanie o bezpieczeństwo obywateli".

- To, że w Polsce jest bezpiecznie, jest m.in. wynikiem konsekwentnej polityki rządu RP - oświadczył wiceszef MON. - Mam nadzieję, że te dramatyczne wydarzenia też będą takim momentem refleksji niektórych urzędników KE i polityków UE do tego, żeby zweryfikować swoje pomysły na politykę migracyjną i przymusową relokację osób, których tożsamości nie można do końca ustalić - dodał.

Dopytywany, jak walczyć z aktami terroryzmu, w których narzędziem zamachu może być zwykły samochód, Dworczyk zaznaczył, że "są bardzo trudne sytuacje, z którymi bardzo trudno się mierzyć, natomiast ten problem nie powstał dzisiaj".

Jego zdaniem, taka forma terroryzmu jest wynikiem wieloletnich zaniedbań i błędów w polityce migracyjnej. - W Polsce nie było, nie ma i nie będzie zgody na to, żeby powstawały enklawy, które się nie asymilują, które nie chcę funkcjonować w ramach społeczeństwa - powiedział wiceszef MON.

W czwartek po południu kierowca furgonetki wjechał na promenadę Las Ramblas w Barcelonie i taranował ludzi na swojej drodze. Sprawca ataku, do którego przyznało się tzw. Państo Islamskie wciąż pozostaje na wolności. Ponadto w piątek nad ranem w nadmorskim kurorcie Cambrils grupa napastników wjechała samochodem w ludzi, raniąc siedem osób; jedna z nich zmarła na skutek odniesionych ran.

W zamachach w Barcelonie i Cambrills zginęło co najmniej 14 osób, a 130 zostało rannych. Według policji oba te zamachy wydają się powiązane ze sobą oraz z wcześniejszym wybuchem w domu mieszkalnym w miejscowości Alcanar, w którym zginęła jedna osoba.