M. - wezwany do zeznań jako strona postępowania - odmówił odpowiedzi na pytania, powołując się na art. 83 Kodeksu postępowania administracyjnego. Stanowi on m.in, że świadek może odmówić odpowiedzi na pytania, gdy odpowiedź mogłaby narazić jego lub jego bliskich na odpowiedzialność karną, hańbę lub bezpośrednią szkodę majątkową albo spowodować naruszenie obowiązku zachowania prawnie chronionej tajemnicy zawodowej.

Szef komisji Patryk Jaki replikował, że nie ma on pan prawa generalnie odmówić odpowiedzi, a tylko nie odpowiadać na konkretne pytanie.

M. replikował, że sprawa Nabielaka to "sprawa mojej matki". Zaprzeczył temu Jaki, mówiąc że to nie jest sprawa jego matki, bo miał on udziały w tej sprawie i występował z roszczeniami odszkodowawczymi. - Proszę z nami nie pogrywać - dodał.

Jaki zadawał zatem M. kolejne pytania: czy jest prawdą, że żądał opłaty 500 zł za przejście przez chodnik Nabielaka 9; czy podnosił czynsze o 100-200 proc., by zmusić lokatorów do eksmisji; czy próbował wyważyć drzwi do mieszkania Jolanty Brzeskiej; czy stosował szykany wobec niej i innych mieszkańców; czy ma roszczenia wobec 48 nieruchomości w stolicy; co robił w dniu śmierci Brzeskiej; czy zna osobiście któregoś z sędziów czy polityków. Na każde pytanie M. odpowiadał: "Odmawiam odpowiedzi".

Inny członek komisji Jan Mosiński spytał M., dlaczego utrudnia komisji prace. - Nie utrudniam, tylko korzystam ze swoich praw - padła odpowiedź. Wtedy Mosiński wniósł o ukaranie go grzywną, co poparli inni członkowie komisji.

Adwokat M. powiedział komisji, że pytania nie mają związku ze sprawą. Wniósł by nie karać M. grzywną, bo nie jest on świadkiem, ale stroną.

Komisja zdecyduje o karze na koniec wtorkowej rozprawy.