Podłączają kroplówkę, dają zastrzyki, a w skrajnych przypadkach wypisują L4. W tzw. pogotowiu na kaca pracują zawodowi lekarze.

Jak pisze "Gazeta Wyborcza" w Warszawie działa kilka takich firm. Wszystkie na podobnych zasadach. Numery można znaleźć w internecie. Infolinia, w której pracuje Wojtek, czynna jest 24 godziny na dobę. – Dzwoni około 10 osób dziennie. W weekendy więcej. Rano, w południe, nie ma reguły. Dzwonią ci, którzy przeholowali z alkoholem, a za kilka godzin muszą być w pracy, bo mają ważne spotkanie biznesowe, ale i tacy, którzy muszą wyjść z kilkudniowego cugu. Coraz częściej jednak powodem telefonów są narkotyki. Dzwoni mężczyzna, mówi, co wziął i jak się czuje, że coś jest nie tak, boi się – opowiada Wojtek.

Firma, w której pracuje Wojtek, współpracuje z lekarzami w całej Polsce. Po przyjęciu zgłoszenia dyspozytor zawiadamia medyka, który jest najbliżej. Czas przyjazdu waha się od kilkunastu do kilkudziesięciu minut.

Inna firma pisze na stronie internetowej, że świadczy usługi w trzech pakietach: Prosty („litr unikalnej mieszanki elektrolitów” i „wyselekcjonowane leki przeciwbólowe i przeciwwymiotne”), Standard (do tego leki relaksacyjne, witamina C i B) oraz Pełny (jak wyżej plus magnez i glukoza).

Nie wszystkich na to stać, ale niektórzy wolą płacić, niż się wstydzić. Zapewniamy pełną dyskrecję i anonimowość. Nie trzeba jeździć po szpitalach czy robić hałasu na osiedlu - mówi Wojtek z infolinii.