SOP płaci także funkcjonariuszom za brak mieszkania w miejscu pełnienia służby, a więc głównie w Warszawie. To 33,71 zł dziennie dla funkcjonariusza, który ma rodzinę (ponad 1000 złotych miesięcznie), lub 20,22 zł dziennie dla funkcjonariusza bez rodziny (ponad 600 zł).

Kusi ich (rząd) dobrymi pensjami i przywilejami, jakich nie mają inne służby w MSWiA, co jest rzeczą dotychczas niespotykaną. W ten sposób kanibalizuje policję i Straż Graniczną, skąd wyławia najlepszych funkcjonariuszy – ocenia Marek Wójcik, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. Sprawa „dopieszczania" dodatkami bulwersuje głównie policjantów, którym w ubiegłym tygodniu zamrożono wypłatę dodatków.

Od 1 sierpnia każdy funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa otrzymuje roczny dodatek specjalny w wysokości do 75 proc. pensji zasadniczej – to efekt nowelizacji ustawy o SOP, którą pod koniec lipca podpisał prezydent. Przed wakacjami rząd podniósł maksymalny limit wydatków dla SOP do 3,67 mld zł (budżet tej służby wzrósł z 228 do 245 mln zł, a w 2019 r. sięgnie aż 382 mln zł).

W ustawie o SOP (uchwalonej w grudniu 2017 r., weszła w życie w marcu tego roku) zapisano, że dodatek specjalny może wynieść do 50 proc. uposażenia zasadniczego i może być przyznany na okres sześciu miesięcy. Nowelizacja podwyższa wysokość dodatku aż o 25 proc., a także dwukrotnie wydłuża jego zastosowanie. Podatnicy zapłacą za to w tym roku ponad 245 mln zł – w ciągu dziewięciu lat dodatki specjalne dla sopowców kosztować nas będą aż ponad 3,6 mld zł. Poza tym funkcjonariusz SOP otrzymuje jeszcze inny stały dodatek – uzasadniony szczególnymi kwalifikacjami, warunkami lub miejscem pełnienia służby (do 20 proc. uposażenia zasadniczego).

Jak podaje "Rzeczpospolita" tylko w czerwcu w SOP zatrudniono 28 nowych funkcjonariuszy. Dziś pracuje w niej niespełna 2 tys. funkcjonariuszy (i blisko 300 pracowników cywilnych) – rząd chce, by do 2022 r. samych funkcjonariuszy było 3 tys., a więc o tysiąc więcej niż obecnie.