Do tej pory sądy zbadały merytorycznie osiem spraw franczyzobiorców Żabki, którym Państwowa Inspekcja Pracy zarzuciła złamanie zakazu handlu w niedziele. Wszystkie wygrali przedstawiciele sieci. Powoływali się oni na wyjątek przewidziany w ustawie zakazującej handlu, który umożliwia otwieranie w niedziele placówek pocztowych (ich sklepy miały podpisane umowy z operatorami pocztowymi).

We wszystkich ośmiu przypadkach sąd zdecydował o uniewinnieniu franczyzobiorcy albo umorzył postępowanie bądź odmówił jego wszczęcia. Z danych sieci wynika, że w jednej sprawie oddalono już zażalenie inspektora, w związku z czym decyzja sądu jest prawomocna. Kolejne dwa postanowienia o umorzeniu uprawomocniły się, bo PIP ich nie zaskarżyła.

Na rozstrzygnięcie czeka jeszcze kilkudziesięciu innych franczyzobiorców, którym zarzucono złamanie zakazu. Ale trudno spodziewać się innych decyzji, skoro zgodnie z prawem (i jeszcze przed wejściem w życie ograniczeń) nie tylko prowadzili sprzedaż towarów, ale też świadczyli usługi związane z dostarczaniem korespondencji.

Nie znaleziono żadnych podstaw, aby kwestionować prawo franczyzobiorcy do korzystania ze statusu placówki pocztowej – podkreśla Żabka w odpowiedzi na pytanie DGP dotyczące omawianych spraw. Może ta asertywność sieci wszystkim wyjdzie na dobre. Ustawodawca zrozumie wreszcie, że przedsiębiorca potrafi walczyć o swoje interesy. Nie można uchwalać ustawy tak niedopracowanej i pełnej luk jak ta dotycząca zakazu handlu - komentuje Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak

Niepokojąca tendencja na rynku

Do tej pory zakaz handlu w niedziele naruszyło 8,5 proc. kontrolowanych placówek. Tak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy. Można twierdzić, że to nieznaczny odsetek, ale niepokojąca jest tendencja na rynku. W trakcie kontroli przeprowadzanych w marcu tego roku (czyli tuż po wprowadzeniu obostrzeń) zakaz łamało 2,4–3,7 proc. sprawdzonych placówek (w zależności od niedzieli). W okresie od marca do czerwca – już 7 proc., a do września – wspomniane 8,5 proc. Przybywa więc sklepów, które starają się ominąć nowe obostrzenia. A może być ich jeszcze więcej. Od przyszłego roku dopuszczalny będzie handel już tylko w jedną, a nie jak obecnie dwie niedziele w miesiącu. Począwszy od 2020 r., zakazana będzie sprzedaż w każdą niedzielę, z wyjątkiem tych np. przed Bożym Narodzeniem lub rozpoczęciem roku szkolnego. Obostrzenia będą więc jeszcze bardziej dotkliwsze dla właścicieli placówek. Nie dziwi więc to, że szukają sposobów na otwieranie sklepów. Przepisy im to ułatwiają, bo przewidują aż 32 wyjątki od zakazu.

Mądra Żabka

To, że ustawa z 10 grudnia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (Dz.U. poz. 305) jest nieczytelna i zawiera wiele luk, było jasne już w trakcie jej uchwalania. Najdobitniej unaocznił to przypadek Żabki. Począwszy od 2012 r., a więc na długo przed zapowiedziami wprowadzenia ograniczeń, podpisała ona umowy z operatorami pocztowymi. Placówki sieci już w momencie wejścia w życie ustawy realizowały usługi związane z dostarczaniem korespondencji. Powołały się więc na status placówki pocztowej, która – zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 6 ustawy – jest wyłączona z ograniczeń (mogą być one otwarte w każdą niedzielę). To wzburzyło rząd i NSZZ „Solidarność”, która przygotowała obywatelski projekt w sprawie wolnych niedziel. W trakcie spotkania, na którym dokonano pierwszego przeglądu nowych przepisów (w czerwcu tego roku), padły zarzuty rzekomego obchodzenia prawa przez sieć.

Ta sytuacja potwierdza, że konieczne jest przygotowanie projektu nowelizacji, który doprecyzuje obowiązujące od marca przepisy - wskazał wówczas Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Nowe przepisy miałyby nie tylko ograniczyć możliwość powoływania się na status placówki pocztowej, ale też m.in. doprecyzować zasady prowadzenia sprzedaży w niedziele przez członków rodziny właściciela placówki handlowej. Z kolei Solidarność zaapelowała do głównego inspektora pracy (GIP) o zintensyfikowanie kontroli w placówkach Żabki. PIP ten postulat zrealizowała. – Powoływanie się na posiadanie statusu placówki pocztowej budziło istotne wątpliwości, np. ze względu na znikomą, lub w niektórych przypadkach zerową, skalę odbioru paczek. Inspektorzy nie są jednak uprawnieni do przesądzania, czy daną placówkę handlową można uznać za placówkę pocztową. Skierowali więc do sądów 182 wnioski o ukaranie - tłumaczy Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy GIP.

Do 5 września 2018 r. zapadły 64 wyroki nakazowe na korzyść PIP (wydawane są szybko, bez przeprowadzenia rozprawy, gdy okoliczności czynu zabronionego nie budzą wątpliwości). Franczyzobiorcy złożyli jednak sprzeciwy od nich, co oznacza że straciły one moc wiążącą, a sprawy trafiły do rozpatrzenia na zasadach ogólnych. Po merytorycznym zbadaniu sporu sądy – na razie – przyznają rację wyłącznie franczyzobiorcom. Nic w tym dziwnego, skoro art. 6 ust. 1 pkt 6 zezwala na otwarcie w niedziele wszystkich placówek pocztowych, a nie tylko tych, w których dostarczanie korespondencji stanowi „przeważającą działalność”. Żabka nie obchodzi więc prawa, tylko prawidłowo stosuje ustawę o zakazie handlu.

Nie można też zapominać, że np. Poczta Polska też nie tylko zajmuje się dostarczaniem korespondencji. W jej placówkach można kupić np. książki – tłumaczy Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak, ekspert prawa pracy.

Inne wątpliwości

Przykład Żabki pokazał, jak bardzo dziurawy jest zakaz handlu. Sposobów na otwieranie sklepów w niedzielę jest znacznie więcej. Dla przykładu wciąż nie są do końca jasne zasady prowadzenia sprzedaży na dworcach lub w środkach transportu. Nie ma też efektywnej metody na sprawdzenie, czy przeważającą działalnością danej placówki jest np. sprzedaż kwiatów lub biletów, prasy i papierosów (kwiaciarnie i kioski mogą być otwarte w niedziele, o ile sprzedaż tych towarów stanowi ich przeważającą działalność). A to kusi przedsiębiorców do ograniczenia strat spowodowanych prawnymi obostrzeniami.

Kontrole PIP już ujawniły przypadki zmiany wpisów do Krajowego Rejestru Sądowego dotyczące rodzaju działalności firmy. Przedsiębiorcy zmieniają np. sprzedaż artykułów monopolowych lub ogólnospożywczych na sprzedaż detaliczną tytoniu (przypadki takie odnotowano m.in. we Wrocławiu, w Warszawie i Białymstoku). Oczywiście rząd i związki znów mogą nasyłać kontrole PIP i zapowiadać kolejne nowelizacje. Lepszym rozwiązaniem (na przyszłość) byłoby jednak uchwalanie bardziej dopracowanych przepisów, które uwzględniałyby uwagi zgłaszane w trakcie prac legislacyjnych. I które są na tyle precyzyjne, że sądy nie będą miały wątpliwości co do zastosowania sankcji karnej za ich naruszenie - podsumowuje Grzegorz Orłowski