Kaczmarek: Ziobro polecał Kotecką do TVP
Zbigniew Ziobro, jeszcze jako minister sprawiedliwości, polecał Patrycję Kotecką do pracy w TVP Andrzejowi Urbańskiemu. Tak zeznał przed sądem były szef MSWiA Janusz Kaczmarek. "Wiarygodność Kaczmarka jako świadka jest doskonale znana wszystkim Polakom" - ironizowała z kolei Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacji TVP.
- "Kurski naciskał na Netzla"
- Prezydent: Żałuję, że polubiłem Kaczmarka
- Prokuratura: Zabrać Kaczyńskiemu immunitet
- Koniec rządów przyjaciółki Ziobry w TVP
- Śledczy sprawdzają kontakty Koteckiej z CBA
- Ziobro: Będę dobrym ojcem
- Ziobro i Kotecka - Bonnie i Clyde IV RP
- Ziobro poskarży się na Polskę w Strasburgu
- Kaczmarek: Mogłem być drugą Blidą
- Ziobro: Byłem małym podrywaczem
- Ziobro i Kotecka są razem
- To reporterzy polowali na Ziobrę i Kotecką
- Śledczy badają sprawę laptopa Ziobry
- Zamach spiskowców w zarządzie TVP
- TVP miała obowiązek pokazać koncert dla Wałęsy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Janusz Kaczmarek jest świadkiem w procesie cywilnym, jaki Patrycja Kotecka wytoczyła byłemu dziennikarzowi "Wiadomości" Łukaszowi Słapkowi. Jak w listopadzie zeszłego roku napisał DZIENNIK, Kotecka naciskała na reporterów, by przygotowywali materiały kompromitujące PO.
Według Słapka, "były momenty, kiedy dochodziło do sytuacji bliskich korupcji" - Kotecka miała sugerować, że dobrze mu zapłaci za reportaż. Nieprzyjęcie jej oferty miało być powodem jego zwolnienia z "Wiadomości". Wersję Słapka potwierdzali potem inni byli dziennikarze TVP.
Sama Kotecka wszystkiemu zaprzeczyła. Przed sądem domaga się od Słapka przeprosin i 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia za sugestię korupcji. Tłumaczy, że przyczyną zwolnienia Łukasza Słapka była jego "konfliktowość, ale przede wszystkim wątpliwości co do rzetelności dziennikarskiej".
"Ziobro wskazał, że zna bardzo dobrą dziennikarkę"
Dziś przed sądem Janusz Kaczmarek zeznał, że uczestniczył w dwóch rozmowach Ziobry z Urbańskim. "Ziobro wskazał, że zna bardzo dobrą dziennikarkę o nazwisku Kotecka, która ma bardzo dobry warsztat zawodowy, a jest jak gdyby sekowana przez poprzednie kierownictwo" - mówił Kaczmarek.
"Istotą rozmowy było pokazanie, że wśród wielu dziennikarzy, którzy są przeciwko PiS, ta będzie <naszą dziennikarką>" - dodał. Kaczmarek nie pamiętał jednak, czy padły właśnie te słowa i o jaką funkcję dla Koteckiej chodziło. Według niego, Ziobrze chodziło o "zatrudnienie bliskiej sobie dziennikarki w TVP, poprzez którą można byłoby wpływać na politykę informacyjną".
"Nic mi nie wiadomo na temat tego rodzaju spotkań, a wiarygodność pana Kaczmarka jako świadka jest doskonale znana wszystkim Polakom" - broniła się z kolei Patrycja Kotecka już po rozprawie. Przypomniała, że Kaczmarek ma zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie utrudniania wyjaśnienia przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa z lipca 2007 roku.
Ziobro: Nie miałem z tym nic wspólnego
Zbigniew Ziobro, odnosząc się do zeznań Janusza Kaczmarka, zaprzeczył jakoby polecał Kotecką na stanowisko wiceszefowej Agencji Informacji TVP. "Jest to informacja nieprawdziwa, nie miałem nic wspólnego z inicjatywą powołania redaktor Koteckiej na to stanowisko" - powiedział były minister sprawiedliwości.
Jak dodał, Kaczmarek "jest podejrzany o składanie fałszywych zeznań, oszukiwał opinię publiczną, dziennikarzy, prokuratorów, gdy składał zeznania pod przysięgą, i dzisiaj to, co zeznaje, jest chęcią odwetu, czy pewnej zemsty za to, że zostały przeze mnie ujawnione jego niezgodne z prawem działania".
Sąd odroczył proces do 10 grudnia.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!