Polityczna rewolucja internetu
W wielu krajach prasę dotyka kryzys. Czytelnictwo gazet spada, na co znaczący wpływ ma chociażby wzrost znaczenia internetu. Zdaniem amerykańskiego badacza mediów, Martina Massinga, zjawisko to w USA ma też swój aspekt polityczny. Prasa jest ściśle związana z establishmentem, więc publikowane na jej łamach informacje i komentarze podporządkowane są interesom elity. Zupełnie inaczej jest w wypadku blogosfery w internecie.
Tutaj wszelkie opinie są demokratycznie dopuszczone do obiegu. A co najważniejsze, niezależność blogerów od koncernów medialnych ośmiela ich do podejmowania wielu kwestii, którymi prasa z rozmaitych względów się nie zajmuje. Jednak Massing blogosfery bynajmniej nie idealizuje. Ceną naruszania tabu przez blogerów bywa bowiem nierzadko przejaskrawiona, zideologizowana krytyka.
p
Michael Massing*:
Dzięki blogosferze nastąpiła demokratyzacja opinii publicznej w USA
Kilka miesięcy temu na czacie z czytelnikami jeden z szefów "New York Timesa", Bill Keller, narzekał na malejącą podaż wysokiej jakości dziennikarstwa w okresie rosnącego popytu. Wyjaśnił przy tym, na czym jego zdaniem polega wysokiej jakości dziennikarstwo: "Doświadczeni dziennikarze aktywnie szukają wiadomości, wczytują się w dokumenty, budują źródła informacji i kilkakrotnie wszystko sprawdzają, wspierani przez redaktorów, którzy próbują egzekwować wysokie standardy rzetelności". Podaż takiego dziennikarstwa spada, ponieważ jest to ciężka, kosztowna i często niebezpieczna praca, mówił Keller. Podmioty, które zatrudniają takie osoby - głównie gazety codzienne - odchudzają się albo ogłaszają upadłość. W gigantycznej przestrzeni informacyjnej, jaką jest internet, pojawia się mnóstwo głosów wykorzystujących cudzą pracę dziennikarską, ale już nie tak wiele uprawiających poważną reporterkę.
Keller nie jest odosobniony w swoim lamencie. W tych biadoleniach przewija się pewien wspólny wątek: krytyka sieci i blogerów. David Simon, były dziennikarz "Baltimore Sun" i twórca "The Wire", wypowiedział się szczególnie ostro, występując jako ekspert na posiedzeniu komisji senackiej dotyczącym przyszłości dziennikarstwa. Internet jest wspaniałym narzędziem, oświadczył, ale pasożytuje na informacjach z tradycyjnej prasy - agregujące strony internetowe i blogerzy tylko powtarzają, komentują i biją pianę. Czytelnicy czerpią wiadomości od agregatorów i porzucają źródło, a mianowicie same gazety. Jednym słowem, pasożyt powoli zabija gospodarza.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!