Niemcy domagają się dymisji
Piłkarska reprezentacja Niemiec pożegnała się z mundialem już w 1/16 finału. "Die Mannschaft" byli zaliczani do grona faworytów, ale "niemiecki walec" nie poradził sobie z narodową drużyną Paragwaju. Skazywani na porażkę piłkarze z Ameryki Południowej nie przestraszyli się podopiecznych Juliana Nagelsmanna. Stawili im czoła i po rzutach karnych wyeliminowali ich z turnieju.
Niemieccy kibice oraz tamtejsze media od razu po meczu zaczęły się domagać dymisji selekcjonera. Według nich Nagelsmann jest głównym winowajcą. Dziennik "Bild" przypomniał, że 38-letni szkoleniowiec dwa lata temu postawił jako cel zdobycie mistrzostwa świata. Poniósł porażkę i dlatego zdaniem gazety - mimo kontraktu obowiązującego do 2028 roku - powinien odejść.
Nagelsmann stracił też sympatię Niemców, którzy zarzucają mu, że stał się "uparty i przemądrzały". Według kibiców za Odrą Niemcy po raz kolejny skompromitowały się na mundialu, bo w poprzednich dwóch odpadły już po fazie grupowej.
Merz nie wyczuł nastroj Nimeców
W obronie reprezentacji Niemiec stanął Friedrich Merz. Kanclerz jednak kompletnie nie wyczuł nastrojów społeczeństwa. Swoim wpisem w mediach społecznościowych tylko dolał oliwy do ognia.
Choć odpadnięcie z turnieju boli: co za mecz! Swoim zaangażowaniem i duchem zespołowym na tym mundialu zachwyciliście nasz kraj. Jesteśmy z was dumni - napisał w serwisie X.
Niemcy nie mieli litości dla kanclerza
Tymi słowami szef rządu w Berlinie wywołał oburzenie wśród rodaków. Merz podpadł niemieckim kibicom równie mocno, co Nagelsmann i jego piłkarze.
Niemcy nie mogą zrozumieć, jak Merz może być "dumny" po porażce. W komentarzach pod wpisem polityka jest mnóstwo krytycznych opinii. Rodacy nie mieli litości dla swojego kanclerza.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.