Zalewski spotkał się z Colbym
Zalewski w Brukseli spotkał się ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Elbridge'em Colbym. Jak relacjonował, rozmowy dotyczyły m.in. wzmocnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego przez realizację planu NATO 3.0 oraz potencjalnych miejsc stałego stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce. Zalewski został zapytany, czy przyszła obecność wojskowa USA w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne. Nie. Chciałbym to powiedzieć bardzo jasno i otwarcie. Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium - odparł wiceszef MON.
Dodał, że jednocześnie Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale to nie oznacza obecności głowic na jej terytorium.
W czwartek wieczorem wiceszef resortu obrony doprecyzował swą wypowiedź na X. Polski rząd właśnie uzyskał możliwość udziału w programie DCA (Dual Capabilities Airborne), który jest wstępem do Nuclear Sharing. Ale to nie oznacza składowania broni nuklearnej w Polsce. To nie jest ani możliwe, ani pożądane - napisał.
Burza po słowach wiceszefa MON
Do tej kwestii - także na X - odniósł się wieczorem szef MON. Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing - podkreślił wicepremier Kosiniak-Kamysz. Dodał, że Polska prowadzi także rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym. Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach jednoznaczne - zaznaczył szef resortu obrony.
Na wypowiedź Zalewskiego zareagował także w czwartek wieczorem szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Polska konsekwentnie od lat deklarowała i nadal deklaruje gotowość do ponoszenia większej odpowiedzialności za politykę odstraszania realizowaną przez NATO, w tym w domenie nuklearnej. Kolejne polskie rządy zgłaszały gotowość naszego kraju do udziału w programie Nuclear Sharing - napisał na X.
Do słów Zalewskiego odniósł się wieczorem także gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i b. wiceszef resortu obrony. Publiczna deklaracja przedstawiciela rządu, że Polska NIE CHCE mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium to niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. BJ (broni jądrowej) nie musimy mieć u siebie, ale powinniśmy móc ją mieć i to właśnie ma wiedzieć Putin - ocenił.
W Europie składowanych jest ok. 100 bomb B61
Nuclear Sharing to program NATO, w ramach którego Stany Zjednoczone rozmieszczają broń jądrową na terytoriach wybranych państw członkowskich nieposiadających własnego arsenału nuklearnego. Obecnie uczestniczą w nim Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja. Chodzi o amerykańskie bomby grawitacyjne rodziny B61, które w czasie pokoju pozostają pod wyłączną kontrolą i dozorem USA. Ich ewentualne użycie wymagałoby decyzji politycznej w ramach natowskiej Grupy Planowania Nuklearnego, zgody prezydenta USA oraz państwa gospodarza; dopiero wówczas ładunki mogłyby zostać przekazane sojuszniczym samolotom podwójnego przeznaczenia.
Państwa uczestniczące zapewniają w tym układzie samoloty i przeszkolonych pilotów. Zarówno arsenał, jak i lotnictwo są obecnie modernizowane - starsze bomby zastępowane są precyzyjną wersją B61-12, a samoloty takie jak F-16 czy Tornado - myśliwcami F-35A. Według szacunków organizacji pozarządowych, m.in. Federation of American Scientists, w Europie składowanych jest ok. 100 amerykańskich bomb B61.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
