We wczorajszym orędziu Ursula Von der Leyen powiedziała, że Ukraina potrzebuje kolejnego wsparcia. Dlatego dodatkowe pieniądze z SAFE Komisja chce przeznaczyć na wspólne projekty z ukraińskim przemysłem obronnym zamiast na projekty obronne w krajach UE.
"Polska wykorzysta całą przyznaną kwotę"
Jednym z nich miałby być europejski system obrony powietrznej i przeciwrakietowej, rozwijany w wspólnie z Ukrainą w ramach programu Freyja. Dzięki temu będziemy mogli połączyć doświadczenie bojowe i innowacje Ukrainy z technologią i potencjałem przemysłowym Europy – powiedziała szefowa KE.
Nie wiadomo więc, czy pieniądze, na które liczyła Warszawa w drugim naborze SAFE i które chciała przeznaczyć na własne projekty obronne, rzeczywiście będą dostępne. W tej sprawie głos zabrała wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Polska chce wspierać Ukrainę, ale rozporządzenie SAFE jasno określa, na co te pieniądze mogą być przeznaczone i zgodnie z tym je wydajemy, przede wszystkim w polskim przemyśle - powiedziała wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Dodała, że Polska wykorzysta całą przyznaną kwotę.
"Nie zwracamy ani jednego euro do kasy w Brukseli"
Wiceszefowa MON podkreśliła, że niewykorzystane środki nie dotyczą Polski, bo Warszawa wykorzystała każde euro z SAFE. Polska wcześniej zapowiadała, że chce wystartować w drugim naborze SAFE i przeznaczyć niewykorzystane przez inne kraje środki na własne projekty obronne.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka dodała, że dzięki SAFE do końca maja umowy podpisane z polskim przemysłem zbrojeniowym miały wartość 120 mld zł. Nie zwracamy ani jednego euro do kasy w Brukseli, po drugie - nie zapadła jeszcze żadna decyzja czy będziemy sięgali po więcej, bo na razie w ogóle nie wiemy czy jakieś pieniądze wrócą z powrotem na stół w Brukseli - powiedziała.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
