Trump opublikował w internecie wyniki prawyborów
Trump ostro skrytykował Welker za to, że podczas prowadzonego przez nią niedzielnego programu "Meet the Press" powiedziała, że prezydent ma "mieszane rezultaty", jeśli chodzi o zwycięstwa wyborcze popieranych przez siebie kandydatów w republikańskich prawyborach.
Jak ktokolwiek może tak mówić, pracując dla rozgłośni nadającej na publicznych falach? Załączam wyniki. Z powodu tej celowej nieścisłości zostanie zgłoszona do Federalnej Komisji Łączności (FCC) w celu nagany lub ukarania - napisał prezydent na platformie Truth Social. Do wpisu dołączył grafikę mówiącą, że popierani przez niego kandydaci wygrywali w 98,35 proc. przypadków w republikańskich prawyborach. Jako przykład wymienił m.in. wspieraną przez niego siostrę zmarłego senatora Lindseya Grahama - dotąd niemającą związku z polityką - która otrzymała mandat po bracie, a ostatnio wygrała partyjną nominację na nową pełną kadencję.
Prasa jest hańbą dla naszego Narodu i mam nadzieję, że Przewodniczący (FCC) Brendan Carr i szlachetni ludzie z jego Komisji potraktują to zagrożenie dla naszego Kraju bardzo poważnie - napisał prezydent. Dziękuję za uwagę poświęconą tej niezwykle ważnej sprawie fałszywych sondaży i komentarzy! - dodał.
Szef FCC przyjacielem Trumpa
FCC to niezależna agencja nadzorująca media korzystające z publicznych częstotliwości, a jej szef i bliski sojusznik Trumpa wielokrotnie krytykował nadawców za rzekomą stronniczość i groził im odebraniem licencji na nadawanie. Disney i należąca do niego telewizja ABC pozwały agencję za - jak to określiły - niekonstytucyjną "kampanię odwetu" przeciwko sieci w pozwie z 18 sierpnia.
Choć popierani przez Trumpa kandydaci w istocie zwykle wygrywają partyjne prawybory, w ostatnim czasie doszło do kilku porażek. W Wyoming kandydatka Trumpa Megan Degenfelder przegrała wyścig o nominację na gubernatora, na Florydzie przegrał zamieszany w skandale kongresmen Cory Mills, a w Tennessee inny gorliwy sojusznik Trumpa Andy Ogles.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
