W nocy z soboty na niedzielę doszło do ukraińskiego ataku dronowego w rejonie Moskwy, w wyniku którego doszło m.in. do pożaru na terenie jednej z największych rosyjskich rafinerii. Myślę, że bardzo dobrze, że ten atak się udał, to jest kolejna taka operacja, która pokazuje, że Ukraina potrafi przejąć inicjatywę – powiedział Polko w rozmowie z PAP.
Atak kilkanaście kilometrów od Kremla
Strategię atakowania celów w głębi Rosji wprowadzono już w czasie, kiedy ministrem obrony był zdymisjonowany w lipcu Mychajło Fedorow. Teraz jest ona kontynuowana. Ale kluczem nie jest spektakularny atak, tylko po prostu wytrwały atak, czyli kontynuacja tego i zachowanie zdolności do prowadzenia tych uderzeń odwetowych – podkreślił ekspert.
To, że do ataku doszło zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla, potwierdza - jego zdaniem - to, że Ukraina "ma zdolności do wyprowadzenia głębokich uderzeń". Nie bez znaczenia jest również przeprowadzenie uderzenia w czasie trwania wyborów do Dumy. I tak wiadomo, kto w nich wygra, ale władza prowadzi w ten sposób sondaż, na ile odporne jest rosyjskie społeczeństwo na trudy tej wojny, które w końcu zaczyna odczuwać – dodał Polko.
Strategia zakończenia wojny
Uderzenia ukraińskich dronów w cele w głębi Rosji, to - w jego ocenie - "strategia, która może doprowadzić do zakończenia wojny". Ta strategia przede wszystkim uderza w rosyjską gospodarkę, która napędza przemysł zbrojeniowy. Uderza też w przeciętnego Rosjanina, który odczuwa niedostatek paliwa – powiedział generał.
Jego zdaniem, absurdem jest wyrażane przez amerykańskich negocjatorów oczekiwanie, że prezydent Rosji Władimir Putin podpisze jakieś porozumienie pokojowe i to doprowadzi do pokoju. Tak, jak Ronald Reagan doprowadził do upadku Związku Sowieckiego, tak teraz też, tylko z pozycji siły można doprowadzić do sytuacji pokojowej. Pokoju nie wynegocjują przedstawiciele prezydenta USA, nie ma na to najmniejszych szans. Jeżeli już szukamy jakiegokolwiek drogi, to poprzez wyczerpanie się rosyjskich zasobów – podkreślił Polko.
Zniszczono jedną z największych rafinerii Rosji
Ekspert zaznaczył, że Rosja już teraz mierzy się z potężnymi problemami, a cierpliwość, zarówno oligarchów, jak i społeczeństwa rosyjskiego "też ma swoje granice". Jak dodał, ukraińskie ataki dronowe, to także odpowiedź na rosyjskie groźby wobec Ukrainy, że kraj ten zostanie pozbawiony prądu, wody, internetu i normalnego funkcjonowania. Wszystkie te działania rosyjskie, one nie są działaniami militarnymi, tylko działaniami mającymi wywołać katastrofę humanitarną – podkreślił Polko.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że jednostki Sił Obrony Ukrainy zaatakowały w nocy z soboty na niedzielę rafinerię Gazpromnieft - Moskiewska Rafineria Naftowa w rejonie Kapotnia w Moskwie. "W regionie moskiewskim tej nocy nasze dalekosiężne ataki odniosły bardzo wyraźny skutek. Zniszczono jeden z kluczowych zakładów przemysłu naftowego Rosji oraz obiekt logistyczny agresora. To miliardy dolarów, które zasilają machinę wojenną" - skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski w serwisie Telegram.
Mer Moskwy Siergiej Sobianin przekazał w serwisie Telegram, że największe ukraińskie ataki dronów zostały odparte, a Rosja od soboty zestrzeliła ponad 1600 dronów, w tym 450 zmierzających w kierunku Moskwy. Władze Rosji zarzuciły też Ukrainie próbę zakłócenia przebiegu wyborów parlamentarnych, czyli do Dumy Państwowej.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
