Dziennik Gazeta Prawana logo

Krajewski: Potęga Europy okazała się wstępem do zbiorowego samobójstwa

10 stycznia 2020, 10:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Europa
<p>Europa</p>/Shutterstock
Im szybciej Europa traciła złudzenia na nadejście lepszych czasów, tym mocnej Ameryka śniła sen o dobrobycie. Aż się przebudziła, przesądzając o przyszłości Starego Kontynentu.

Wedle wieści, jakie zaraz po sylwestrze obiegły media, weszliśmy właśnie w lata dwudzieste. Wprawdzie informowano o tym nieco przedwcześnie, bo stanie się to za rok, ale data 2020 ma swoją wagę.

To przed stu laty ostatecznie umarł w Europie stary, konserwatywny porządek, który apogeum świetności osiągnął zaledwie dwie dekady wcześniej. Narodził się natomiast koszmarny dla ludzkości XX wiek.

Przed ostatnią wigilią

Gdyby szukać momentu, w którym stara Europa zaczęła odchodzić w niebyt, należałoby wskazać Boże Narodzenie w 1914 r. "Żołnierzy po obu stronach ogarnął prawdziwie świąteczny nastrój i jednomyślnie zaprzestali walki, spojrzeli na życie inaczej i jaśniej. Zapanował taki spokój, jak wśród was w starej dobrej Anglii” – pisał w liście do żony G.A. Farmer, żołnierz 2. Królewskiego Pułku Strzelców Westminsterskich. O tym samym donosili rodzinom Niemcy, Francuzi, Anglicy i przedstawiciele innych nacji z obu stron frontu, ciągnącego się od brzegów kanału La Manche po granice Szwajcarii. "Niezwykła cisza na całym froncie omal wytrąca z równowagi” – odnotowano w księdze raportów niemieckiego pułku stacjonującego niedaleko Sommy.

W Boże Narodzenie żołnierze wrogich armii samowolnie zaprzestali walk, wyszli z okopów i wspólnie celebrowali jedno z najradośniejszych dla chrześcijan świąt. Choć przez wcześniejsze pół roku zabijali się nawzajem, nadal uznawali, że wiara i tradycja są ważniejsze od rozkazów dowódców, karności, a nawet nienawiści do wroga. Tamtego Bożego Narodzenia potrafili wspólnie śpiewać kolędy i wymieniać się podarunkami. Kapral Packer z jednostki stacjonującej we Flandrii w zamian za tytoń dostał od Niemców czekoladę, skarpety, papierosy, herbatniki, a nawet zegarek na łańcuszku. "Mogłem przez kilka godzin bezpiecznie pospacerować” – pisał z zachwytem do żony. 

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj