Dziennik Gazeta Prawana logo

Polsko-ukraińską historią zajęli się cyniczni dyplomaci. I dobrze [OPINIA]

15 lipca 2022, 06:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski
<p>Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski</p>/X.com
W obliczu zagrożenia ze strony Rosji, i Polska, i Ukraina są w stanie działać rozważnie. Bez wyciągania naftalinowych pomysłów przedstawianych przez naftalinowych polityków.

Nie jest prawdziwa teza o tym, że przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy przed ukraińskim parlamentem było bez precedensu. W kwietniu 2015 r. na tej samej mównicy stał Bronisław Komorowski, a po jego lewicy zasiadał ówczesny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Przemówienie Komorowskiego nie było złe. Zaczął po ukraińsku. Nawiązał do Mychajła Werbyckiego, pochowanego w powiecie jarosławskim kompozytora muzyki do ukraińskiego hymnu. Standardowo padły zapewnienia o "głębokich więzach" łączących oba narody. Były też nawiązania do Tarasa Szewczenki i jego wiersza "Do Polaków", w którym pada słynne "podaj rękę Kozakowi".

– mówił Komorowski. Jego wystąpienie przerywały oklaski. Witano go – podobnie jak Andrzeja Dudę – owacją na stojąco.

Wszystko zapowiadało się dobrze, gdyby nie pewien szczegół. Tuż po przemówieniu polskiego prezydenta Rada Najwyższa zaczęła pracować nad pakietem ustaw historycznych. Zostały one przygotowane w Ukraińskim Instytucie Pamięci Narodowej kierowanym wówczas przez – uznawanego za orędownika pamięci o UPA – Wołodymyra Wjatrowycza. Z czterech omawianych projektów dwa zgłoszono jako rządowe, jeden jako inicjatywę grupy parlamentarzystów z różnych frakcji i jeden jako projekt Jurija Szuchewycza, syna Romana Szuchewycza, dowódcy operacyjnego UPA i oficera bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź wołyńską. Wszystkie ustawy uchwalano bez dyskusji. W pierwszym i drugim czytaniu, znaczną większością głosów. Ci sami posłowie, którzy przed momentem oklaskiwali Komorowskiego, tuż po jego wyjściu z sali przyklepali prawo z niejasnymi zapisami penalizującymi "zaprzeczanie faktowi legalności walki o niezależność Ukrainy w XX wieku". Akurat tę ustawę referował Szuchewycz.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj