Prof. Wolszczan był we wtorek gościem II Kongresu Innowacyjnej Gospodarki. W swoim wystąpieniu zatytułowanym: "Czy człowiek wie, dokąd zmierza?", mówił o możliwych scenariuszach przyszłości ludzkości, odnosząc się do fundamentalnego pytania: skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy.

"Jesteśmy dziećmi wszechświata w sensie ogromnie intymnym. Tak samo intymnym, jak jesteśmy dziećmi swoich rodziców, ponieważ wodór, który znajduje się w naszych komórkach jest wspomnieniem z początków wszechświata 15 mld lat temu. Węgiel, azot i tlen, które są niezbędnymi składnikami chemicznymi naszej biologii to są wspomnienia narodzin, ewolucji i śmierci gwiazd, które są naszymi bezpośrednimi rodzicami. Tak więc mamy całkowite prawo identyfikować się z wszechświatem" - tłumaczył astronom.

Z potrzebą poznania naszych związków z wszechświatem oraz samego wszechświata wiążą się, jak przypomniał, rozwijające się od kilku dziesięcioleci badania astronomiczne oraz podróże kosmiczne i dalekosiężne plany w tej dziedzinie. Eksploracja przestrzeni kosmicznej coraz bardziej przybliża nas, jak mówił, do odkrycia życia na innych planetach.

"W skali kosmicznej życie z całą pewnością może istnieć. Jesteśmy już stosunkowo bliscy stwierdzenia czy tak jest, czy tak nie jest. Jeszcze parę lat temu, pytany o to kiedy znajdziemy życie poza Ziemią powiedziałbym, że może za ćwierć wieku. Jednak wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich latach i to, co się dzieje i to, jak szybko się to dzieje, powoduje, że nie jestem już pewny. To się może zdarzyć znacznie prędzej. Znajdujemy planety. Ok. 600 gwiazd znamy takich, które na pewno mają planety. I jesteśmy w tej chwili z całą pewnością (...) o krok od znalezienia pierwszej planety zamieszkiwalnej, czyli podobnej do Ziemi. To się może zdarzyć w ciągu najbliższych kilku lat" - podkreślił.

Wolszczan ocenił, że ewentualne odkrycie żywych istot poza Ziemią wyjdzie ludzkości na dobre. "Po raz pierwszy będziemy mogli się z kimś, czy z czymś porównać. Ja jestem optymistą i mam nadzieję, że jeśli do takiego czegoś dojdzie, to spowoduje to coś w rodzaju naprawy naszej cywilizacji, poprawy człowieka, zmiany jego sposobu myślenia o wszystkim i o sobie samym w sposób pozytywny" - powiedział.

Astronom mówił też o postępie technologicznym oraz o tym jak on zmienia ludzkość, o tym, że współcześni ludzie zalewani są masą nowoczesnych urządzeń i z tym zalewem wszyscy musimy sobie jakoś radzić. "Jest sporo oznak tego, że sobie nie radzimy, w tym sensie, że ewolucja technologiczna wyprzedza ewolucję biologiczną, która posuwa się niesłychanie powoli w porównaniu z tym, do czego zdolna jest nasza inteligencja i nasza inwencja" - powiedział.

Według niego, możliwe jest jednak, że ewolucja biologiczna "nadgoni" rozwój technologiczny. "Jest taki pomysł, że drzemią w nas geny, które nie są w tej chwili w użytku, ale mogą się uaktywnić pod wpływem jakichś zewnętrznych bodźców. Nazywa się to ewolucją skokową. Być może w odpowiedzi na ten nacisk technologiczny na nasze biedne mózgi, coś takiego się kiedyś wydarzy. Nagle zaczną powstawać ludzie, którzy będą wyposażeni we właściwości, których w tej chwili nie mamy, które wydawałyby nam się zupełnie egzotyczne. Często patrząc na tę lawinę rozmaitych gadżetów, którymi jesteśmy bombardowani bezustannie, myślę, że najlepszą obroną, jaką natura mogłaby wymyślić, to właśnie wyewoluować nas w bardzo krótkim czasie do stanu takiego, w którym moglibyśmy to wszystko wchłonąć, a być może zmienić i skierować cywilizację na inne tory. Ciekawe czy coś takiego się wydarzy, czy nie" - mówił astronom.

Wolszczan przypomniał jednak, że jakkolwiek nie przebiegałby dalszy rozwój ludzkiej cywilizacji, nastąpi to tylko wtedy, jeśli zdoła ona przetrwać wystarczająco długo. Dlatego musimy walczyć z zagrożeniami, jakie sami na siebie sprowadzamy - zatruciem wody, gleby i powietrza, groźnymi zmianami klimatu, spadkiem stężenia ozonu. Tylko wtedy przyszłe pokolenia będą mogły sprawdzić, który ze scenariuszy okaże się prawdziwy.