>>>Kora: PiS chce wzbudzić sympatię kobiet
Jako kobieta uważam, że znieczulenia przy porodzie powinny być refundowane, ale w obecnej sytuacji finansowej są ważniejsze potrzeby niż akurat to. To jest rzeczywiście trudny moment do
podejmowania takich decyzji. W obliczu ratowania życia mniej potrzebne są znieczulenia przy porodzie. O wiele bardziej istotne jest, by ratować ludzi chorych na przykład na białaczkę.
>>>PiS mówi, jak rodzić po ludzku
Rozumiem, że pani minister Kopacz na pewno chciałaby, żeby te pieniądze się znalazły, ale przecież cienka jest kołdra i nie dla wszystkich starczy pieniędzy. Są niestety większe potrzeby i
większe wydatki. O wiele ważniejsze są środki, które ratują życie i tutaj jest trudna decyzja do podjęcia. Ja rozumiem, że w sytuacji, kiedy finanse się ujawnią, to nie ma problemu, żeby
do projektu finansowania powrócić. Ja rodziłam bez środków znieczulających i tysiące kobiet tak robiło, ale oczywiście trzeba korzystać z dobrodziejstw medycyny. Jeżeli są takie
możliwości, to powinniśmy z tego korzystać, ale rząd musi znaleźć na to pieniądze. Na razie ich nie mamy.
Kiedy rodziłam mojego syna - a to było 40 lat temu - chciałam, żeby wszystko odbyło się drogą naturalną. Miałam takie poczucie, że dam bezpieczeństwo własną energią i siłą temu
dziecku, które pcha się na świat. Do dzisiejszego dnia nie żałuję porodu naturalnego, ale dzisiaj, kiedy jestem starsza, myślę sobie, że medycyna zrobiła od tamtego czasu duże postępy i
idzie w tym kierunku, żeby członkom rodziny w wielu sprawach pomóc. Myślę, że po to mamy medycynę, żeby z niej korzystać. Jeśli z medycznego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań, żeby
stosować środki znieczulające, żeby poród był przyjemniejszy - proszę bardzo. Ważne jest, żeby kobiety nie bały się porodu. Nie wiem, z jakiego powodu środki znieczulające nie będą
refundowane. Czy chodzi o kryzys finansowy, czy o względy medyczne? Myślę, że pierwszeństwo wypowiedzi mają jednak lekarze i to oni ze względu na dobro matki i dziecka powinni decydować.
Mam mieszane uczucia co do tego, by znieczulenia przed porodami nie były refundowane. Niedawno zajmowałam się sprawami kobiet w województwie zachodniopomorskim. Jeździły one do pobliskich
klinik w Niemczech, gdzie z różnych przyczyn znajdowały pewniejszą opiekę i pewniejsze porody. Bezpłatne znieczulenia pozwalają kobiecie mieć przede wszystkim większe poczucie
bezpieczeństwa. Przy czym kobiety wiedząc, że mają taką możliwość, wcale nie muszą z niej skorzystać. Sama świadomość dostępności tego środka obniża stres związany z porodem. Tak
też refundacja wydaje się dobrym rozwiązaniem. Z drugiej strony lekarze twierdzą, że naturalny poród najmniej zagraża życiu i zdrowiu dziecka. Tego ocenić nie potrafię. Natomiast rozumiem
punkt widzenia przyszłej mamy, która jest w ogromnym stresie, oczekując na poród, a chciałaby się w tym momencie czuć bezpieczna. Więc lepiej by było, gdybyśmy na życzenie mam jednak
refundowali te znieczulenia.
Jako kobieta jestem za tym, żeby pacjentki na porodówce mogły korzystać ze wszystkich możliwych środków oraz uzyskać wszelką możliwą pomoc. Jednak jestem też realistką i wiem, że na
wszystko nie starczy nam pieniędzy. Wiemy, że z racji wzrostu ceny euro dramatycznie wzrosły wszystkie usługi medyczne. Zatem jesteśmy zmuszeni do wyboru, ponieważ nie na wszystko państwu
wystarczy pieniędzy. Pracujący nad projektem wyszli z założenia, że nie może być cięć tam, gdzie usługa ratuje życie. W tym świetle nie dziwi mnie to, że w pierwszej kolejności cięcia
objęły podwyższenie standardów porodu, wprowadzając płatne znieczulenie. Dodam, że mam troje dzieci i wszystkie rodziłam bez znieczulenia, choć miałam trudne i bardzo długie porody.
Być może sama nie powinnam oceniać projektu, ponieważ rodziłam swoje dzieci przez cesarskie cięcie. Mam też świadomość, że wszystkie leki - również przeciwbólowe - są szkodliwe dla
zdrowia płodu i wydaje mi się, że dostęp do nich powinien być ograniczony. Obecnie jest wiele możliwości badania wrażliwości pacjenta na ból i myślę, że można dokonywać weryfikacji,
które pacjentki powinny zostać objęte refundacją. Jedynie w wypadkach, gdy kobieta jest wrażliwa na ból, zastrzyki te powinny być bezpłatne Znieczulenia na życzenie dawane w ostatniej
chwili, gdy kobiety nie wytrzymują napięcia - może nawet bardziej psychicznie niż fizycznie - powinny jednak być płatne. Jako kobieta dodam, że ogromnie żałuję, że nie mogłam urodzić
dziecka w sposób naturalny. Bardzo mi tego brakuje w całym macierzyństwie. Gdybym mogła wybierać, wybrałabym poród naturalny bez żadnych dodatkowych środków po to, by dać dziecku jak
najlepsze warunki podczas porodu i zabezpieczyć jego zdrowie. Zauważmy, że do tej pory nasze matki rodziły bez znieczulenia i znosiły ból. Nawet tak wielki ból jest wspaniałym przeżyciem, bo
w końcu wydajemy na świat dziecko. A skoro taki środek w jakiś sposób mógłby mu zaszkodzić, uważam, że powinniśmy tego unikać.