PiS chce, by Sejm podjął uchwałę w sprawie "Godnego rodzenia". Domaga się w niej bezpłatnych znieczuleń porodów. PO twierdzi, że to zagrywka polityczna - pisze DZIENNIK.W swym projekcie posłowie PiS wzywają rząd do wprowadzenia pełnej refundacji procedur związanych z porodem, "tak, by wyeliminować konieczność dopłat przez polskie kobiety za godne warunki rodzenia". O opinie w tej sprawie poprosiliśmy parlamentarzystki Platformy Obywatelskiej.

>>>Kora: PiS chce wzbudzić sympatię kobiet

Iwona Guzowska (PO)
Jako kobieta uważam, że znieczulenia przy porodzie powinny być refundowane, ale w obecnej sytuacji finansowej są ważniejsze potrzeby niż akurat to. To jest rzeczywiście trudny moment do podejmowania takich decyzji. W obliczu ratowania życia mniej potrzebne są znieczulenia przy porodzie. O wiele bardziej istotne jest, by ratować ludzi chorych na przykład na białaczkę.

>>>PiS mówi, jak rodzić po ludzku

Małgorzata Kidawa-Błońska (PO)
Rozumiem, że pani minister Kopacz na pewno chciałaby, żeby te pieniądze się znalazły, ale przecież cienka jest kołdra i nie dla wszystkich starczy pieniędzy. Są niestety większe potrzeby i większe wydatki. O wiele ważniejsze są środki, które ratują życie i tutaj jest trudna decyzja do podjęcia. Ja rozumiem, że w sytuacji, kiedy finanse się ujawnią, to nie ma problemu, żeby do projektu finansowania powrócić. Ja rodziłam bez środków znieczulających i tysiące kobiet tak robiło, ale oczywiście trzeba korzystać z dobrodziejstw medycyny. Jeżeli są takie możliwości, to powinniśmy z tego korzystać, ale rząd musi znaleźć na to pieniądze. Na razie ich nie mamy.

Barbara Borys-Damięcka, senator (PO)
Kiedy rodziłam mojego syna - a to było 40 lat temu - chciałam, żeby wszystko odbyło się drogą naturalną. Miałam takie poczucie, że dam bezpieczeństwo własną energią i siłą temu dziecku, które pcha się na świat. Do dzisiejszego dnia nie żałuję porodu naturalnego, ale dzisiaj, kiedy jestem starsza, myślę sobie, że medycyna zrobiła od tamtego czasu duże postępy i idzie w tym kierunku, żeby członkom rodziny w wielu sprawach pomóc. Myślę, że po to mamy medycynę, żeby z niej korzystać. Jeśli z medycznego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań, żeby stosować środki znieczulające, żeby poród był przyjemniejszy - proszę bardzo. Ważne jest, żeby kobiety nie bały się porodu. Nie wiem, z jakiego powodu środki znieczulające nie będą refundowane. Czy chodzi o kryzys finansowy, czy o względy medyczne? Myślę, że pierwszeństwo wypowiedzi mają jednak lekarze i to oni ze względu na dobro matki i dziecka powinni decydować.

Magdalena Kochan, posłanka (PO)
Mam mieszane uczucia co do tego, by znieczulenia przed porodami nie były refundowane. Niedawno zajmowałam się sprawami kobiet w województwie zachodniopomorskim. Jeździły one do pobliskich klinik w Niemczech, gdzie z różnych przyczyn znajdowały pewniejszą opiekę i pewniejsze porody. Bezpłatne znieczulenia pozwalają kobiecie mieć przede wszystkim większe poczucie bezpieczeństwa. Przy czym kobiety wiedząc, że mają taką możliwość, wcale nie muszą z niej skorzystać. Sama świadomość dostępności tego środka obniża stres związany z porodem. Tak też refundacja wydaje się dobrym rozwiązaniem. Z drugiej strony lekarze twierdzą, że naturalny poród najmniej zagraża życiu i zdrowiu dziecka. Tego ocenić nie potrafię. Natomiast rozumiem punkt widzenia przyszłej mamy, która jest w ogromnym stresie, oczekując na poród, a chciałaby się w tym momencie czuć bezpieczna. Więc lepiej by było, gdybyśmy na życzenie mam jednak refundowali te znieczulenia.

Reklama

Joanna Fabisiak: posłanka (PO)
Jako kobieta jestem za tym, żeby pacjentki na porodówce mogły korzystać ze wszystkich możliwych środków oraz uzyskać wszelką możliwą pomoc. Jednak jestem też realistką i wiem, że na wszystko nie starczy nam pieniędzy. Wiemy, że z racji wzrostu ceny euro dramatycznie wzrosły wszystkie usługi medyczne. Zatem jesteśmy zmuszeni do wyboru, ponieważ nie na wszystko państwu wystarczy pieniędzy. Pracujący nad projektem wyszli z założenia, że nie może być cięć tam, gdzie usługa ratuje życie. W tym świetle nie dziwi mnie to, że w pierwszej kolejności cięcia objęły podwyższenie standardów porodu, wprowadzając płatne znieczulenie. Dodam, że mam troje dzieci i wszystkie rodziłam bez znieczulenia, choć miałam trudne i bardzo długie porody.

Danuta Jazłowiecka, posłanka (PO)
Być może sama nie powinnam oceniać projektu, ponieważ rodziłam swoje dzieci przez cesarskie cięcie. Mam też świadomość, że wszystkie leki - również przeciwbólowe - są szkodliwe dla zdrowia płodu i wydaje mi się, że dostęp do nich powinien być ograniczony. Obecnie jest wiele możliwości badania wrażliwości pacjenta na ból i myślę, że można dokonywać weryfikacji, które pacjentki powinny zostać objęte refundacją. Jedynie w wypadkach, gdy kobieta jest wrażliwa na ból, zastrzyki te powinny być bezpłatne Znieczulenia na życzenie dawane w ostatniej chwili, gdy kobiety nie wytrzymują napięcia - może nawet bardziej psychicznie niż fizycznie - powinny jednak być płatne. Jako kobieta dodam, że ogromnie żałuję, że nie mogłam urodzić dziecka w sposób naturalny. Bardzo mi tego brakuje w całym macierzyństwie. Gdybym mogła wybierać, wybrałabym poród naturalny bez żadnych dodatkowych środków po to, by dać dziecku jak najlepsze warunki podczas porodu i zabezpieczyć jego zdrowie. Zauważmy, że do tej pory nasze matki rodziły bez znieczulenia i znosiły ból. Nawet tak wielki ból jest wspaniałym przeżyciem, bo w końcu wydajemy na świat dziecko. A skoro taki środek w jakiś sposób mógłby mu zaszkodzić, uważam, że powinniśmy tego unikać.