Publiczny szpital, w którym trzy lata temu rodził się mój syn, uchodził za dobry i solidny, a opieka była naprawdę w porządku. Tylko kartka na drzwiach ostrzegała kobiety: "Uwaga! Znieczulenie płatne - 700 złotych. Usługa dostępna z wyjątkiem piątków".
A co czują kobiety, które nawet w pozostałe dni, kiedy znieczulenie jest płatne, nie mogą sobie na to pozwolić? Nie mogą nawet o tym pomyśleć, bo ich na to nie stać? Albo dlatego, że lekarze lekceważą ich ból.
>>> Kora: PiS chce wzbudzić sympatię kobiet
Także dlatego, że koszt znieczulenia prywatnego jest trzy do czterech razy wyższy, niż wynosiłby, gdyby wykonywano go w ramach kontraktu z NFZ. To się opłaca! Co więcej - jak piszemy na stronach politycznych DZIENNIKA - to się kobietom należy dużo częściej, niż jest stosowane.
Przepraszam, ale jeśli to nie jest temat dla minister zdrowia, to co nim jest?
Albo jeszcze gorzej - na lekceważące wypowiedzi, że przecież boleć musi, że nie ma pieniędzy i kropka.
. Albo jeszcze inaczej - jakby pani minister chciała za wszelką cenę przekonać tych wszystkich, którzy liczyli na normalną rozmowę o tym, jak przyspieszyć równanie do dobrych standardów europejskich, że się bardzo, bardzo pomylili. A to wszystko była propaganda.
A ona sama uważa, że to jakiś sto pierwszy problem, który próbuje się jej wrzucić na głowę.
>>> Szczuka: PO rozczarowała kobiety
Kiedyś pewnie zrozumieją, jak bardzo się mylą. I posłanki PO, i premier Tusk.