Dziennik Gazeta Prawana logo

Futbolowa wojna pozycyjna

1 października 2008, 00:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szybki desant rządu na Polski Związek Piłki Nożnej zmienia się na naszych oczach w przewlekłą wojnę pozycyjną. Chciałoby się powiedzieć: zupełnie jak za rządów PiS. Wtedy minister Tomasz Lipiec sam wprowadzał w PZPN kuratora i został zastopowany przez piłkarskie międzynarodowe związki, które protestowały przeciw "niedopuszczalnej ingerencji w sportową samorządność" - pisze na łamach DZIENNIKA Piotr Zaremba.

Obecny minister Mirosław Drzewiecki z PO, decydując się na wniosek do Trybunału Arbitrażowego, zerwał z podstawowym dogmatem Platformy: unikać zwarcia. Może dlatego, że w teorii dysponował cudowną bronią: procedurą, która sprawdziła się niegdyś w walce z korupcją w piłce włoskiej. A jednak UEFA i FIFA uznały, że nie muszą nawet przeglądać zarzutów wobec ekipy prezesa Listkiewicza. Koledzy działacze są nietykalni!

Tak dalece nietykalni, że powstrzymuję się ostatkiem sił przed wystosowaniem do polskich kibiców apelu - skądinąd zapewne nieskutecznego - aby przestali chodzić na stadiony, skoro nie mają pewności, czy każdy mecz nie jest "drukowany", a każde widowisko nie stanowi jedynie dekoracji ozdabiającej interesy prezesów pasożytujących na polskim sporcie. Nie zwalnia to nas jednak z pytań do naszej strony. Naszej - czyli reprezentującej, przynajmniej w teorii, wkurzonych Polaków.

Czy porzucając błogi bezruch, Drzewiecki kierował się bardziej słusznym gniewem na nadużycia, czy nadzieją na poprawę notowań PO? O odpowiedź na takie pytania zawsze najtrudniej. Chciałbym jednak wiedzieć, czy jego scenariusz był przygotowany do perfekcji, czy stanowił jedynie brawurową improwizację? Czy współpracownicy oraz sojusznicy ministra Drzewieckiego byli w stanie rozpoznać zawczasu reakcję piłkarskich związków? Bo przecież nieudana akcja, a potem ugrzęźnięcie w okopach, może tylko wzmocnić skompromitowaną ekipę. Nie ma bardziej demoralizującego widowiska niż próba ukarania winnych, która kończy się rejteradą czyścicieli.

Dorzuciłbym kolejną wątpliwość. Już wczoraj DZIENNIK pytał ministra Drzewieckiego o dalszy scenariusz. O to, kiedy i jak miałby być zwołany zjazd PZPN. I na jakie odnowicielskie siły w polskiej piłce może liczyć rząd, jeśli chce naprawdę uporządkować stajnię Augiasza, a nie jedynie wymienić jedną klikę na drugą. Na wszystkie te pytania odpowiedzi na razie nie znamy.

Co nie zmienia faktu, że betonowa solidarność piłkarskiej międzynarodówki to smutna lekcja dla polskich kibiców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj