Dziennik Gazeta Prawana logo

UEFA, FIFA, PZPN - trzej przyjaciele z boiska

30 września 2008, 17:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU/Inne
Prawdziwych przyjaciół można poznać chyba tylko na boisku. Świadczy o tym szybkość, z jaką dwie międzynarodowe federacje piłkarskie pospieszyły z pomocą zawieszonym władzom polskiego związku futbolowego. Nie zdążyła minąć doba od ogłoszenia przez ministra sportu wprowadzenia kuratora do PZPN, gdy UEFA i FIFA zapowiedziały, że nie ma mowy o uznaniu tej decyzji - pisze w DZIENNIKU Piotr Gursztyn.

FIFA i UEFA uważają aktualne kierownictwo PZPN, na czele z Michałem Listkiewiczem, za jedyną legalną władzę upoważnioną do kierowania polskim futbolem i reprezentowania go na arenie międzynarodowej - czytamy w ich komunikacie, którego patos brzmi niemal tak samo, jak gdyby było to oświadczenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w obronie zagrożonej suwerenności któregoś z państw członkowskich. Nie ma jednak z czego się śmiać - ani z patosu komunikatu, ani z widowiskowej porażki ministra Mirosława Drzewieckiego. Z kogóż bowiem byśmy się śmiali? Z siebie samych.

Za plecami UEFA i FIFA polscy działacze skutecznie się schowali już za poprzedniego rządu. Teraz wydawało się, że po przestudiowaniu przebiegu tamtego starcia, zostały wyciągnięte wnioski i da się legalnie usunąć przyspawanych do swoich stołków działaczy. Nie udało się, choć Drzewiecki przygotował całkiem sprytny plan. Wygląda jednak na to, że solidarność futbolowego establishmentu jest przeszkodą nie do pokonania dla władz kraju europejskiego o średniej wielkości. Nie udało się Tomaszowi Lipcowi, nie udało Elżbiecie Jakubiak, teraz Drzewieckiemu.

Być może metoda powinna być inna. Mirosław Drzewiecki po niezachwycających występach naszych sportowców na olimpiadzie w Pekinie słusznie zauważył, że nie można dawać pieniędzy związkom sportowym, które nie potrafią wykazać się większymi sukcesami, ani nie mogą udowodnić, iż nie marnotrawią tych dotacji. PZPN też musi utrzymywać kontakty z władzami państwowymi. Całkowity bojkot tej organizacji przed mistrzostwami Euro2012 nie jest możliwy. Jednak rząd nie musi spełniać entuzjastycznie każdej zachcianki PZPN. Coś za coś.

Czy taka taktyka się sprawdzi? Nie wiem. Na razie platformerskie władze stolicy lekką rączką dają pół miliarda złotych na prywatny stadion. Fakt, nie zarządza tym PZPN, ale pokazuje to pewną filozofię działania. Już lepiej byłoby, gdyby te pieniądze - o ile stolica zupełnie nie chce ich wydać na budowę metra lub mostów - dostał minister Drzewiecki. Wybudowałby za to pięćset orlików. A to akurat idzie mu całkiem dobrze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj