"Bulwersuje mnie to, że po latach niektórzy członkowie WRON zaczynają lekceważyć swoją obecność w tej strukturze. Na przykład gen. Hermaszewski twierdzi, że znalazł się tam przypadkowo" - pisze w DZIENNIKU Jan Rulewski, były działacz "Solidarności", dotkliwie pobity przez MO w 1981 r.
Popieram inicjatywę zdegradowania członków WRON. Należy pamiętać, że jej powstanie, jak i wprowadzenie przez nią stanu wojennego, było zamachem stanu.
Bulwersuje mnie to, że po latach niektórzy członkowie WRON zaczynają lekceważyć swoją obecność w tej strukturze. Na przykład gen. Hermaszewski twierdzi, że znalazł się tam przypadkowo. Przez 18 lat nie wydał chociażby oświadczenia, w którym skrytykowałby działalność WRON i wyraził skruchę, że był jej członkiem.
Za ważniejsze uważam jednak doprowadzenie do procesu winnych stanu wojennego. I nie chodzi o wyroki skazujące, ale o to, by sędziowie wypowiedzieli się w kwestii, czy wprowadzenie rządów wojska było zgodne z prawem.
Chodzi też o to, aby ci, którzy odpowiadali za tę sytuację, wyjaśnili wreszcie, dlaczego to zrobili, abyśmy wreszcie poznali prawdę. Pamiętajmy, że stan wojenny to nie tylko ofiary śmiertelne. Jego konsekewncją był także całkowity upadek systemu gospodarczego i politycznego Polski.
Jan Rulewski, były działacz "Solidarności", dotkliwie pobity przez MO w 1981 r.:
Bulwersuje mnie to, że po latach niektórzy członkowie WRON zaczynają lekceważyć swoją obecność w tej strukturze. Na przykład gen. Hermaszewski twierdzi, że znalazł się tam przypadkowo. Przez 18 lat nie wydał chociażby oświadczenia, w którym skrytykowałby działalność WRON i wyraził skruchę, że był jej członkiem.
Za ważniejsze uważam jednak doprowadzenie do procesu winnych stanu wojennego. I nie chodzi o wyroki skazujące, ale o to, by sędziowie wypowiedzieli się w kwestii, czy wprowadzenie rządów wojska było zgodne z prawem.
Chodzi też o to, aby ci, którzy odpowiadali za tę sytuację, wyjaśnili wreszcie, dlaczego to zrobili, abyśmy wreszcie poznali prawdę. Pamiętajmy, że stan wojenny to nie tylko ofiary śmiertelne. Jego konsekewncją był także całkowity upadek systemu gospodarczego i politycznego Polski.
Jan Rulewski, były działacz "Solidarności", dotkliwie pobity przez MO w 1981 r.:
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl