"Nie ma dziś dylematu, z kim będzie rządzić w przyszłości PO. Platforma wybrała sojusz z PSL jako azymut dopełniania własnej oferty politycznej dla mniejszych środowisk lokalnych" - pisze w DZIENNIKU Rafał Grupiński, poseł Platformy Obywatelskiej.
Nie ma chyba dziś w Polsce partii bardziej pożądanej. Platforma Obywatelska jest nowoczesną, proeuropejską partią stworzoną przez ludzi, którzy wierzą w
społeczeństwo obywatelskie i subsydiarność państwa oraz potrafią mądrze godzić konserwatyzm i umiłowanie tradycji z liberalizmem gospodarczym.
PO przewodzi sondażom i zwiększa swoją przewagę nad PiS, budzi więc zrozumiałe emocje zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz własnych szeregów.
Nie dziwmy się więc, że część obserwatorów stawiała PO zarzut nadmiernego radykalizmu, część zaś brak wyrazistości, jedni przeciwnicy powtarzali tezę o rzekomym skręcaniu w lewo, a drudzy o nadmiernym podobieństwie do PiS, wręcz iż Platforma jest swoistym PiS-bis. Skąd się biorą tak rozbieżne opinie o Platformie? Spójrzmy na tę kwestię nie poprzez analizę przeszłości, lecz raczej od strony prognozy.
Wykorzystajmy szansę
Co więc z przyszłością budzącej tak silne i tak sprzeczne emocje Platformy? Dokąd idziemy? Czego chcemy? O jakiej Polsce marzymy?
Otóż najważniejsze to uświadomić sobie, gdzie jesteśmy hic et nunc. Trwa bowiem marsz Polski, czy raczej żmudna wędrówka do równorzędności cywilizacyjnej w rodzinie narodów europejskich. Trwa nadrabianie opóźnień, wyzwalanie z kompleksów i geopolitycznej beznadziei, w których tkwiliśmy ostatnie kilkaset lat. Kto sobie tego nie uświadamia, zapewne inaczej będzie ustawiał własne priorytety.
Platforma Obywatelska jest partią zmiany i po to powstała, ale hasła tego nie należy sprowadzać wyłącznie do tymczasowych chorób codzienności, które symbolizują afery w rodzaju sprawy Rywina.
Nam przede chodzi o wykorzystanie historycznej szansy, którą przez krótkowzroczne wojny polityczne prowadzone po 1989 roku dotychczasowe elity zgubiły z pola widzenia.
W tym sensie rozstaniemy się także chętnie z III RP. Platforma, chcąc głębokiej zmiany państwa, chce poprawy warunków życia obywateli, ale przede wszystkim trwałości przyszłych owoców owych proponowanych m.in. przez "gabinet cieni" zmian. Bez tego nie uda się zbudować pokojowej i dostatniej przyszłości następnych pokoleń.
Zaniechanie strukturalnych reform przez PiS (spójrzmy na kolejny dramat szpitali) i zagłębienie się przez ekipę braci Kaczyńskich w koleinach upartyjniania i zawłaszczania majątku narodowego oddala od żyjącego pokolenia perspektywę poprawy własnego losu, a przyszłym pokoleniom może przekreślić szanse na życie w suwerennym kraju.
Wiemy aż nadto dobrze z własnej historii, że długotrwałe zaniechanie reform może prowadzić w końcu do narodowego dramatu.
Odrzućmy ideologię
Dla wielu z nas ważniejsza jest kompetencja ogólna PO niż wyrazistość ideowa. Ton nadaje jej prymat fachowości nad zacietrzewieniem ideologicznym.
Postaci takie jak prof. Legutko z PiS należą moim zdaniem do archiwum starej klątwy, jaka ciążyła nad Polską, ideowego zaślepienia, które zawsze było pożywką dla naszych nieprzyjaciół.
W Platformie znawca Platona nie musiałby poświęcać czasu na publiczne tłumaczenie, dlaczego przestępca powinien być premierem i współprzewodzić odnowie moralnej.
W Platformie zdarzają się jak w każdej partii emocje związane z ambicjami zdobywania władzy, zdarzają się spory i błędy ludzkie, lecz nie ma miejsca na obłudę i wyprzedaż wartości pod hasłem ich rzekomej konserwacji.
Dlatego tak ważny jest patriotyczny, wewnętrzny w sensie nakierowania na szerokie grupy społeczne w Polsce uniwersalizm propozycji Platformy, partii zarazem bez wątpienia proeuropejskiej.
U podstaw zwycięstwa PO i PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych legła potrzeba szybszych i bardziej zdecydowanych zmian, lecz źródło sukcesu Platformy w walce o samorządy było już bardziej skonkretyzowane. To dynamiczny, nakierowany na rozwój społeczny patriotyzm szuka swej reprezentacji politycznej i tę nadzieję wiele Polek i Polaków, szczególnie z młodszego pokolenia, odnajduje coraz wyraźniej właśnie w Platformie.
Ostatnia fala emigracji zarobkowej wzmocniła tylko te tendencję, mimo iż głównie wyjechali obywatele bliżsi nowoczesnym poglądom partii Tuska i Niesiołowskiego, Komorowskiego i Gronkiewicz-Waltz, Zdrojewskiego i Schetyny.
Ci, którzy chcą jak najpilniejszej poprawy warunków życia szukają swej szansy wszędzie; jeśli nie znajdują jej w Polsce braci Kaczyńskich, szukają jej zagranicą. To z myślą m.in. o nich PO zgłosiła "pakiet startowy", czyli kilka ustaw ułatwiających powrót do kraju i rozpoczęcie przez młodych własnej aktywności zawodowej.
Postawmy na obywatela
Ów uniwersalizm zbudowany na planie głębokich reform strukturalnych państwa, ma na pierwszym planie obywatelskość, na drugim dopiero spór o konserwatyzm i liberalizm.
Katechizmem politycznym Platformy jest demokracja, samorządność, tworzenie warunków dla oddolnych inicjatyw.
Dlatego mylą się ci komentatorzy, którzy wymieniają za Rokitą, iż PO chce przede wszystkim np. surowiej karać urzędników czy rozdzielić funkcję prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości.
Chcemy polityki odnowy moralnej, lecz opartej o zmiany systemowe, konstytucyjne. Wolałbym, by lekceważący dorobek PO obserwatorzy pamiętali o rzeczach tak podstawowych dla Platformy i zawsze aktualnych jak jednomandatowe okręgi wyborcze i model silnych demokracją bezpośrednią wspólnot lokalnych, by pamiętano o naszych planach zmniejszenia kosztów pracy i podatków, a w ślad za tym bezrobocia.
PO nie chce głosić pustych haseł o potrzebie odnowy życia politycznego, by następnie uprawiać tak jak PiS polityczny kapitalizm i partiokrację. Proponujemy poprzez system JOM zmianę filozofii wyboru ludzi mających ambicję sprawowania władzy i naturalną w efekcie wymianę elit. Wtedy zapewne mniej będzie potrzebne stałe zaostrzanie kar, znów natomiast zdrożeje rozum. Czas do tego powoli nareszcie dojrzewa, a senatorów, którzy jeszcze niedawno kupowali głosy za kiełbasę rozdawaną na mityngach ścigają już listy gończe.
Ideowość ludzi Platformy jest bezdyskusyjna. W każdym zakamarku tej szerokiej i wielonurtowej partii można spotkać ludzi, którzy chcą zmieniać Polskę na kształt własnych marzeń, którzy wiedzą jakiej ojczyzny pragną, jaką chcą zostawić własnym dzieciom.
Przeważają w szeregach PO głowy otwarte, proeuropejskie i choć wychowane na tradycjach powstańczych i podziemia lat 80. to jednak z potrzeby obecnej chwili bliższe modelowi pracy organicznej, podstawowej, edukacyjnej.
Podział na Polskę solidarną i liberalną źle przysłużył się ostatnim dyskusjom o jej kondycji, jak prawie każdy propagandowy pomysł zrodzony z ideologicznej wojny o władzę. Toteż Platforma wielokrotnie głosami swoich liderów, przede wszystkim Donalda Tuska przypominała, że nie ma solidarności społecznej bez wolności obywatelskich.
Inwestujmy w duchową walutę
Tym, którzy uwierzyli w podział na dwie ojczyzny, solidarną i liberalną, dedykuję fragment zapisków Leona Grupińskiego, który pisząc o zebraniu Akcji Katolickiej w 1919 roku w Poznaniu, przytacza słowa późniejszego arcybiskupa, ks. Walentego Dymka.
"Z przemówienia tego dostojnego mówcy, zapamiętałem apostolskie nawoływanie do zebranych na sali, abyśmy się starali o wysoki kurs waluty duchowej. Choć byśmy w tej szczęśliwie odzyskanej Ojczyźnie zdobyli krezusowe majątki - wołał mówca - a nie starali się o uzyskanie wysokiej i wartościowej waluty duchowej, z którymi jest połączona i godność i dostojeństwo człowieka, wszystko na nic." Czyż trzeba więc i warto dziś dzielić coś, co nasi przodkowie już dawno potrafili mądrze godzić?
Platforma chce, by Polska stała się ojczyzną ludzi, którym dzięki naszemu sposobowi myślenia o wspólnocie narodowej i wiedzy o świecie będzie żyło się lepiej.
Polska Platformy to państwo dążące do odbudowania zaufania między obywatelem i władzą, to państwo nowoczesnej gospodarki, zdecentralizowane, zarządzane przez cele i rezultaty, mające inicjatywę w Europie, dobrze współżyjące z sąsiadami, bez antyniemieckich kompleksów, wyniesionych z komunistycznej przeszłości.
Nie będzie sojuszu z SLD
I jeszcze jedna uwaga. Nie ma dziś dylematu z kim będzie rządzić w przyszłości PO. Platforma słusznie wybrała sojusz z PSL jako azymut dopełniania własnej oferty politycznej dla mniejszych środowisk lokalnych.
Pewne jest zupełnie coś innego: początek nowej władzy będzie niezwykle poważnym i o wiele trudniejszym wyzwaniem niż problem partyjnych koalicji. Jego istotą będzie zadanie, które dla obiektywności i wiarygodności wykonania będzie z natury rzeczy i tak uniemożliwiać sojusz z SLD.
Będzie trzeba bowiem rozliczyć braci Kaczyńskich ze szkód, jakie ich rządy przyniosły Polsce. Przede wszystkim na arenie międzynarodowej, ale także w rozplenianiu raka biurokracji i recentralizacji państwa.
Trzeba będzie także sprawdzić, czy tak uparte powracanie do archiwów i wprowadzanie wszędzie własnych ludzi pod pretekstem walki z wszechmożnym układem nie było w istocie ciężką pracą zacierania własnych brzydkich początków budowania politycznego kapitalizmu przez Porozumienie Centrum i jego liczne przybudówki.
Będzie to też chwila przyciągnięcia do Platformy tych ostatnich już osób, z dziś jeszcze licznych, które w 2005 roku głosowały na PIS z dobrych pobudek, wierząc w oczyszczenie państwa. Czego by złego nie mówił premier Kaczyński o innych, PO zawsze leżała na sercu sanacja państwa, a więc i większość spraw, które są ważne dla obecnego elektoratu PiS.
Platforma jest i będzie najbardziej pożądana, jest bowiem gwarantem zarówno rozwoju gospodarczego, jak i działań na rzecz uczciwego państwa.
PO przewodzi sondażom i zwiększa swoją przewagę nad PiS, budzi więc zrozumiałe emocje zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz własnych szeregów.
Nie dziwmy się więc, że część obserwatorów stawiała PO zarzut nadmiernego radykalizmu, część zaś brak wyrazistości, jedni przeciwnicy powtarzali tezę o rzekomym skręcaniu w lewo, a drudzy o nadmiernym podobieństwie do PiS, wręcz iż Platforma jest swoistym PiS-bis. Skąd się biorą tak rozbieżne opinie o Platformie? Spójrzmy na tę kwestię nie poprzez analizę przeszłości, lecz raczej od strony prognozy.
Wykorzystajmy szansę
Co więc z przyszłością budzącej tak silne i tak sprzeczne emocje Platformy? Dokąd idziemy? Czego chcemy? O jakiej Polsce marzymy?
Otóż najważniejsze to uświadomić sobie, gdzie jesteśmy hic et nunc. Trwa bowiem marsz Polski, czy raczej żmudna wędrówka do równorzędności cywilizacyjnej w rodzinie narodów europejskich. Trwa nadrabianie opóźnień, wyzwalanie z kompleksów i geopolitycznej beznadziei, w których tkwiliśmy ostatnie kilkaset lat. Kto sobie tego nie uświadamia, zapewne inaczej będzie ustawiał własne priorytety.
Platforma Obywatelska jest partią zmiany i po to powstała, ale hasła tego nie należy sprowadzać wyłącznie do tymczasowych chorób codzienności, które symbolizują afery w rodzaju sprawy Rywina.
Nam przede chodzi o wykorzystanie historycznej szansy, którą przez krótkowzroczne wojny polityczne prowadzone po 1989 roku dotychczasowe elity zgubiły z pola widzenia.
W tym sensie rozstaniemy się także chętnie z III RP. Platforma, chcąc głębokiej zmiany państwa, chce poprawy warunków życia obywateli, ale przede wszystkim trwałości przyszłych owoców owych proponowanych m.in. przez "gabinet cieni" zmian. Bez tego nie uda się zbudować pokojowej i dostatniej przyszłości następnych pokoleń.
Zaniechanie strukturalnych reform przez PiS (spójrzmy na kolejny dramat szpitali) i zagłębienie się przez ekipę braci Kaczyńskich w koleinach upartyjniania i zawłaszczania majątku narodowego oddala od żyjącego pokolenia perspektywę poprawy własnego losu, a przyszłym pokoleniom może przekreślić szanse na życie w suwerennym kraju.
Wiemy aż nadto dobrze z własnej historii, że długotrwałe zaniechanie reform może prowadzić w końcu do narodowego dramatu.
Odrzućmy ideologię
Dla wielu z nas ważniejsza jest kompetencja ogólna PO niż wyrazistość ideowa. Ton nadaje jej prymat fachowości nad zacietrzewieniem ideologicznym.
Postaci takie jak prof. Legutko z PiS należą moim zdaniem do archiwum starej klątwy, jaka ciążyła nad Polską, ideowego zaślepienia, które zawsze było pożywką dla naszych nieprzyjaciół.
W Platformie znawca Platona nie musiałby poświęcać czasu na publiczne tłumaczenie, dlaczego przestępca powinien być premierem i współprzewodzić odnowie moralnej.
W Platformie zdarzają się jak w każdej partii emocje związane z ambicjami zdobywania władzy, zdarzają się spory i błędy ludzkie, lecz nie ma miejsca na obłudę i wyprzedaż wartości pod hasłem ich rzekomej konserwacji.
Dlatego tak ważny jest patriotyczny, wewnętrzny w sensie nakierowania na szerokie grupy społeczne w Polsce uniwersalizm propozycji Platformy, partii zarazem bez wątpienia proeuropejskiej.
U podstaw zwycięstwa PO i PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych legła potrzeba szybszych i bardziej zdecydowanych zmian, lecz źródło sukcesu Platformy w walce o samorządy było już bardziej skonkretyzowane. To dynamiczny, nakierowany na rozwój społeczny patriotyzm szuka swej reprezentacji politycznej i tę nadzieję wiele Polek i Polaków, szczególnie z młodszego pokolenia, odnajduje coraz wyraźniej właśnie w Platformie.
Ostatnia fala emigracji zarobkowej wzmocniła tylko te tendencję, mimo iż głównie wyjechali obywatele bliżsi nowoczesnym poglądom partii Tuska i Niesiołowskiego, Komorowskiego i Gronkiewicz-Waltz, Zdrojewskiego i Schetyny.
Ci, którzy chcą jak najpilniejszej poprawy warunków życia szukają swej szansy wszędzie; jeśli nie znajdują jej w Polsce braci Kaczyńskich, szukają jej zagranicą. To z myślą m.in. o nich PO zgłosiła "pakiet startowy", czyli kilka ustaw ułatwiających powrót do kraju i rozpoczęcie przez młodych własnej aktywności zawodowej.
Postawmy na obywatela
Ów uniwersalizm zbudowany na planie głębokich reform strukturalnych państwa, ma na pierwszym planie obywatelskość, na drugim dopiero spór o konserwatyzm i liberalizm.
Katechizmem politycznym Platformy jest demokracja, samorządność, tworzenie warunków dla oddolnych inicjatyw.
Dlatego mylą się ci komentatorzy, którzy wymieniają za Rokitą, iż PO chce przede wszystkim np. surowiej karać urzędników czy rozdzielić funkcję prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości.
Chcemy polityki odnowy moralnej, lecz opartej o zmiany systemowe, konstytucyjne. Wolałbym, by lekceważący dorobek PO obserwatorzy pamiętali o rzeczach tak podstawowych dla Platformy i zawsze aktualnych jak jednomandatowe okręgi wyborcze i model silnych demokracją bezpośrednią wspólnot lokalnych, by pamiętano o naszych planach zmniejszenia kosztów pracy i podatków, a w ślad za tym bezrobocia.
PO nie chce głosić pustych haseł o potrzebie odnowy życia politycznego, by następnie uprawiać tak jak PiS polityczny kapitalizm i partiokrację. Proponujemy poprzez system JOM zmianę filozofii wyboru ludzi mających ambicję sprawowania władzy i naturalną w efekcie wymianę elit. Wtedy zapewne mniej będzie potrzebne stałe zaostrzanie kar, znów natomiast zdrożeje rozum. Czas do tego powoli nareszcie dojrzewa, a senatorów, którzy jeszcze niedawno kupowali głosy za kiełbasę rozdawaną na mityngach ścigają już listy gończe.
Ideowość ludzi Platformy jest bezdyskusyjna. W każdym zakamarku tej szerokiej i wielonurtowej partii można spotkać ludzi, którzy chcą zmieniać Polskę na kształt własnych marzeń, którzy wiedzą jakiej ojczyzny pragną, jaką chcą zostawić własnym dzieciom.
Przeważają w szeregach PO głowy otwarte, proeuropejskie i choć wychowane na tradycjach powstańczych i podziemia lat 80. to jednak z potrzeby obecnej chwili bliższe modelowi pracy organicznej, podstawowej, edukacyjnej.
Podział na Polskę solidarną i liberalną źle przysłużył się ostatnim dyskusjom o jej kondycji, jak prawie każdy propagandowy pomysł zrodzony z ideologicznej wojny o władzę. Toteż Platforma wielokrotnie głosami swoich liderów, przede wszystkim Donalda Tuska przypominała, że nie ma solidarności społecznej bez wolności obywatelskich.
Inwestujmy w duchową walutę
Tym, którzy uwierzyli w podział na dwie ojczyzny, solidarną i liberalną, dedykuję fragment zapisków Leona Grupińskiego, który pisząc o zebraniu Akcji Katolickiej w 1919 roku w Poznaniu, przytacza słowa późniejszego arcybiskupa, ks. Walentego Dymka.
"Z przemówienia tego dostojnego mówcy, zapamiętałem apostolskie nawoływanie do zebranych na sali, abyśmy się starali o wysoki kurs waluty duchowej. Choć byśmy w tej szczęśliwie odzyskanej Ojczyźnie zdobyli krezusowe majątki - wołał mówca - a nie starali się o uzyskanie wysokiej i wartościowej waluty duchowej, z którymi jest połączona i godność i dostojeństwo człowieka, wszystko na nic." Czyż trzeba więc i warto dziś dzielić coś, co nasi przodkowie już dawno potrafili mądrze godzić?
Platforma chce, by Polska stała się ojczyzną ludzi, którym dzięki naszemu sposobowi myślenia o wspólnocie narodowej i wiedzy o świecie będzie żyło się lepiej.
Polska Platformy to państwo dążące do odbudowania zaufania między obywatelem i władzą, to państwo nowoczesnej gospodarki, zdecentralizowane, zarządzane przez cele i rezultaty, mające inicjatywę w Europie, dobrze współżyjące z sąsiadami, bez antyniemieckich kompleksów, wyniesionych z komunistycznej przeszłości.
Nie będzie sojuszu z SLD
I jeszcze jedna uwaga. Nie ma dziś dylematu z kim będzie rządzić w przyszłości PO. Platforma słusznie wybrała sojusz z PSL jako azymut dopełniania własnej oferty politycznej dla mniejszych środowisk lokalnych.
Pewne jest zupełnie coś innego: początek nowej władzy będzie niezwykle poważnym i o wiele trudniejszym wyzwaniem niż problem partyjnych koalicji. Jego istotą będzie zadanie, które dla obiektywności i wiarygodności wykonania będzie z natury rzeczy i tak uniemożliwiać sojusz z SLD.
Będzie trzeba bowiem rozliczyć braci Kaczyńskich ze szkód, jakie ich rządy przyniosły Polsce. Przede wszystkim na arenie międzynarodowej, ale także w rozplenianiu raka biurokracji i recentralizacji państwa.
Trzeba będzie także sprawdzić, czy tak uparte powracanie do archiwów i wprowadzanie wszędzie własnych ludzi pod pretekstem walki z wszechmożnym układem nie było w istocie ciężką pracą zacierania własnych brzydkich początków budowania politycznego kapitalizmu przez Porozumienie Centrum i jego liczne przybudówki.
Będzie to też chwila przyciągnięcia do Platformy tych ostatnich już osób, z dziś jeszcze licznych, które w 2005 roku głosowały na PIS z dobrych pobudek, wierząc w oczyszczenie państwa. Czego by złego nie mówił premier Kaczyński o innych, PO zawsze leżała na sercu sanacja państwa, a więc i większość spraw, które są ważne dla obecnego elektoratu PiS.
Platforma jest i będzie najbardziej pożądana, jest bowiem gwarantem zarówno rozwoju gospodarczego, jak i działań na rzecz uczciwego państwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl