Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rosja chce odbudować imperium"

12 października 2007, 15:57
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Współczesna Rosja chce być imperium. Nie chodzi tu o twór, który niszczy, wywiera presję, rozpycha się łokciami. Imperium to ogromne państwo, w którym w pokoju może koegzystować wiele grup i kultur - pisze w DZIENNIKU rosyjski politolog Siergiej Markow.
Oczywiście wielu innym mocarstwom to się nie podoba. Ich podejście dobrze charakteryzuje stare powiedzonko o wilku i owcy. "Jesteś winna już dlatego, że ja jestem głodny" - mówi wilk. Rosja jest winna, bo inni nie chcą jej widzieć jako silnego państwa. Ale Federacja Rosyjska ma podstawy, by żywić ambicje imperialne. A że inni nie chcą się z tym pogodzić, to już jest ich problem.

Nie jesteśmy barbarzyńcami
Rosja to państwo wielonarodowe, zamieszkuje je ponad sto różnych narodowości i mają one równe prawa. W wielu regionach języki grup etnicznych cieszą się statusem drugiego języka państwowego. Czy coś takiego można sobie wyobrazić na przykład w Ameryce? Oczywiście, że nie. Dlaczego zatem wszyscy chcą nam wmówić, że jesteśmy barbarzyńcami? Uważam, że stosunek do mniejszości etnicznych w Rosji może być tylko powodem do dumy, a dla innych państw pozytywnym wzorem. W naszym kraju tradycyjnie żyją obok siebie prawosławni i muzułmanie. To doświadczenie, którego brakuje wielu państwom w Europie Zachodniej; i właśnie ten brak jest dzisiaj źródłem wielu jej problemów. Nawet w czasach ZSRR wielu przedstawicieli nierosyjskich narodowości mogło zrobić karierę naukową czy polityczną. Wszyscy byli traktowani przez państwo równo.

To, co mówi się teraz o antyimigracyjnej polityce naszych władz, to brednie. Rosja szanuje mniejszości. Jest dla emigrantów miejscem, gdzie mogą się rozwijać. Najlepszym tego dowodem są liczby: to do nas przyjeżdżają ludzie z Azji Środkowej, z Kaukazu, żeby robić karierę i zarabiać pieniądze. Czy ktoś ich wygania? Nie. Bo potrzebujemy siebie nawzajem. Dla tych ludzi Rosja staje się domem, tu mogą czuć się jak w ojczyźnie.

Trzeba być ślepcem, by nie dostrzegać tego szacunku dla innych narodowości, który istniał w Rosji zawsze. W czasach imperialnych przedstawiciele innych narodowości nie płacili podatków, nie służyli w armii. Rosja to imperium, ale nie stanowi to dla nas powodu do wstydu, lecz do dumy.

Chcemy być silni
Przekłada się to także na politykę międzynarodową. Rozmiary państwa rosyjskiego predestynują je do budowania silnej pozycji na arenie światowej. To oczywiście nie podoba się wrogom Rosji. Zewsząd brzmią oskarżenia o szantaż, wykorzystywanie surowców energetycznych dla celów politycznych. To najprawdziwsza bzdura. Przez pewien czas Rosja była osłabiona, odsunięta na margines i świat przyzwyczaił się do traktowania nas jako kraju drugiej kategorii. A my przecież mamy swoje interesy, których będziemy bronić. Nikt nie będzie kupować ropy i gazu taniej, niż są warte. A już na pewno nie wrogowie Rosji. To prawda, że wykorzystujemy naszą siłę ekonomiczną do wzmocnienia naszego państwa, ale przecież to samo robią inne, logicznie postępujące. Waszyngton pod byle pretekstem wprowadza sankcje gospodarcze. My w przyszłości będziemy robić to samo. I, podobnie jak Ameryka, będziemy wykorzystywać organizacje pozarządowe do wzmacniania naszych interesów za granicą, w innych krajach.

Padające pod adresem naszej polityki zagranicznej zarzuty, że stosujemy grę o sumie zerowej, są dalekie od prawdy. Tak rozumują niechętni Rosji politycy, na przykład w Polsce. Wydaje im się, że każdy sukces Rosji musi się przekładać na ich stratę. Tak rozumują ideologiczni inwalidzi zimnej wojny! Nie brakuje ich w amerykańskim Kongresie. Dla nich zwiększanie wpływów rosyjskich oznacza ograniczanie wpływów amerykańskich. My myślimy zupełnie inaczej. I przemówienie Władimira Putina w Monachium stanowi doskonałą ilustrację naszych poglądów. Chociaż Zachód próbuje przeinaczyć jego sens. Co powiedział Putin? "Przestańcie strzelać i bombardować", zacznijmy rozmawiać o pokojowym rozwiązaniu konfliktów. Przestańcie interpretować każde rosyjskie działanie jako wrogie. Mamy mnóstwo wspólnych interesów. To porażające, że każde wezwanie Rosji do współpracy jest interpretowane jak zagrożenie. Aż chce się powiedzieć tym ludziom: nie jesteśmy waszymi przeciwnikami, przestańcie nas ciągle wtłaczać w ramy zimnowojennego podziału świata.
Wystąpienie prezydenta Putina podczas konferencji w Monachium miało charakter antyimperialny. Wielu nie chce tego przyjąć do wiadomości, dlatego pozwolę sobie wytłumaczyć raz jeszcze. Jakie były jego główne postulaty? "Nie będzie jednobiegunowego świata. Świat będzie wielobiegunowy". "Przestańcie strzelać, zacznijcie rozmawiać" - czy to jest hasło imperialne? "Decyzje należy podejmować na podstawie międzynarodowego konsensusu, a nie dawać jednemu państwu wolną rękę". Żadne państwo ani struktura, nawet NATO, nie może mieć swobody używania siły. Taką decyzję może podjąć tylko ONZ. Problem polega tylko na tym, że obiektem Putinowskiej krytyki stały się Stany Zjednoczone. A dlaczego USA miałyby mieć większe uprawnienia niż inne państwa?

Rusofobia zalała świat jak antysemityzm. Ale tak samo jak antysemici muszą się pogodzić z tym, że Żydzi mają banki, tak rusofoby będą musieli zaakceptować, że wpływy Rosji będą wykraczać poza jej granice. Bo to jest zupełnie naturalne. Z rusofobii trzeba się wyleczyć tak samo jak z antysemityzmu. Jeśli tego nie zrobicie, na zawsze pozostaniecie kalekami wojny ideologicznej.

Obrona przed anarchią
Wielu zachodnich krytyków Rosji zarzuca nam nadmierną koncentrację władzy. To prawda, w ciągu ostatnich kilku lat federalne centrum przejęło większość uprawnień. Ale była to odpowiedź na postępujący chaos i anarchię. Dzisiejsza Rosja znajduje się na bardzo trudnym etapie przejściowym; nie od komunistycznej dyktatury do demokracji - jak w Polsce - ale od chaosu i anarchii do demokracji. Koncentracja władzy to w takiej sytuacji reakcja naturalna. Oczywiście, niesie to ze sobą nowe zagrożenia, ale celem nadrzędnym jest konsolidacja państwa. Polityka Putina może nie prowadzi bezpośrednio do demokratyzacji Rosji, ale stwarza warunki do przyszłej transformacji. Bez tego państwo byłoby po prostu skazane na dyktaturę, bo bez wątpienia tylko ona mogłaby uchronić kraj przed chaosem. Taka jest logika politycznego procesu.

Putin jest zwolennikiem demokracji, ale zdaje sobie sprawę, że demokracja w kraju, w którym ludzie są głodni, biedni i rozżaleni, nie jest możliwa. Przede wszystkim należy zażegnać realne niebezpieczeństwo pogrążenia się kraju w chaosie. Właśnie na tym polega strategia Putina, ktra oczywiście niesie w sobie ryzyko przekształcenia się w dyktaturę, ale jest doraźna i skuteczna. Może też stworzyć fundament przyszłej demokracji. Dzisiaj nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, do czego ona doprowadzi. Jedno jest pewne: rządy Putina wprowadzają porządek i chronią państwo przed chaosem. Ów porządek jest gorszy od demokracji, ale także i od dyktatury. Dlatego mając na względzie dobro kraju, Putin zdecydował się na ten ryzykowny krok.

Mogę się zgodzić z jednym zarzutem, który bardzo często pojawia się pod adresem Rosji. Nasza gospodarka nie rozwija się prawidłowo. Dochody z eksportu surowców dają nam pewien komfort i pozwalają na krótką metę nie martwić się o ekonomiczną przyszłość naszego kraju. Takie myślenie jest błędne. Musimy sobie uświadomić, że ta uprzywilejowana sytuacja nie jest nam dana raz na zawsze. Ale nasze elity zdają sobie z tego sprawę. Prezydent już pracuje nad tym problemem. Trzeba stworzyć kanały, które pozwolą przekierować te pieniądze na inwestycje: przemysł lotniczy, atomowy i inne gałęzie gospodarki. Uważam, że polityka Kremla powinna być w tej kwestii bardziej zdecydowana.

Problemem jest także edukacja. Państwo powinno stworzyć młodym ludziom więcej szans zdobycia bezpłatnego wykształcenia. Dobrze wykształcona młodzież zawsze była naszą chlubą, dzisiaj natomiast zdobycie bezpłatnego wykształcenia jest coraz większym problemem.
Siergiej Markow, jeden z czołowych kremlowskich politologów, dyrektor moskiewskiego Instytutu Badań Politycznych, członek Komisji Izby Społecznej ds. Międzynarodowych
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj