Dziennik Gazeta Prawana logo

"Unia potrzebuje tradycji"

12 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Nasza polityka zagraniczna jest w tej chwili prowadzona i przez rząd, i przez parlament, i przez prezydenta. Nie zawsze wiadomo, które z tych ciał ma w danym momencie głos decydujący - pisze w DZIENNIKU Władysław Bartoszewski, były minister spraw zagranicznych.
Dzięki inicjatywie Niemiec, które przewodniczą obecnie Unii Europejskiej, i dzięki bardzo precyzyjnym sformułowaniom Angeli Merkel, która zdecydowanie i aprobatywnie wypowiada się na temat nadania Unii bardziej namacalnego kształtu - stało się coś bardzo ważnego.

Europa znów rozmawia o traktacie konstytucyjnym. Inicjatywa Niemiec tworzy dobrą atmosferę dla tych rozmów. Jeżeli głowa największego i najbardziej liczącego się w Unii Europejskiej państwa coś mówi - i to w dodatku w okresie jego prezydencji - to nie mówi tego przypadkowo. Niemcom naprawdę zależy na powstaniu nowego, skutecznego traktatu UE. Polska powinna tę inicjatywę wesprzeć szczególnie mocno, albowiem nasze interesy w tym wypadku przynajmniej w kilku aspektach są zbieżne z interesami Niemiec. Zadbajmy o to, by mieć wpływ na kształt traktatu europejskiego. Dzięki temu już w marcu na pięćdziesięciolecie istnienia UE może powstać dokument regulujący jej podstawowe założenia.

Wspólnota wartości
Nowy traktat będzie miał szczególne znaczenie dla budowy europejskiej tożsamości. Pamiętamy wszyscy spory wokół zawartości preambuły poprzedniej wersji traktatu. Powstały wówczas spore kontrowersje wokół sfery wartości, do których traktat miałby się odwoływać. Polska zajmowała w tej kwestii dość wyraźne stanowisko, dążąc do umieszczenia w tamtej preambule zapisu o odwoływaniu się do wartości chrześcijańskich. Warto więc zauważyć, że Angela Merkel - kanclerz Niemiec z ramienia Chrześcijańskich Demokratów - także zdecydowanie opowiada się za odwołaniem w traktacie do bliskich Polakom wartości. Nie wiemy jeszcze wprawdzie, jaki ostatecznie kształt przyjmą w tekście traktatu sformułowania odnoszące się do europejskiej tradycji, niemniej jednak wydaje się, że będą one uwzględniać dotychczasowe polskie oczekiwania.

Profesor Bronisław Geremek w swoim poświęconym nowemu traktatowi europejskiemu artykule opublikowanym na łamach "Dziennika" celnie zauważył, że Unia Europejska jest ekonomicznym gigantem, lecz politycznym karłem. To prawda. Polityczna siła Unii na forum międzynarodowym nie odzwierciedla jej potencjału gospodarczego i ludnościowego. Dlatego też - i temu także powinna służyć eurokonstytucja - warto wzmacniać europejskie instytucje.

Nie chodzi tu jednak wyłącznie o tworzenie kolejnych ciał czy organów. Samo ich powoływanie do życia nie wystarczy, by Unia stała się istotnym podmiotem polityki międzynarodowej. Musi się jeszcze wiele zmienić, by wśród politycznych gigantów świata, takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny, głos Unii był równie wyraźny. Do tego potrzebna jest oczywiście reforma podstawowych unijnych instytucji, największe znaczenie ma jednak budowa prawdziwej europejskiej, wspólnotowej tradycji i tożsamości.

Instytucje, których nie będziemy lekceważyć

Tu pojawia się zasadnicze pytanie do państw tworzących nowy traktat UE. Po co miałyby powstać w Unii Europejskiej nowe instytucje, które wszyscy - mówiąc wprost - mieliby olewać? W pracach nad europejską konstytucją nie chodzi o samo powołanie do życia nowych - sformalizowanych i dobrze nazwanych, lecz niezbyt skutecznych - tworów instytucjonalnych. Takie instytucje mogłyby równie dobrze nie istnieć.

Dlatego też samo tworzenie unijnych instytucji jest mniej ważne od kształtowania europejskiej tradycji. Tradycji, która uzasadniałaby i ugruntowywała przyjęte w praktyce rozwiązania. To ogromne zadanie dla wszystkich państw członkowskich, zarazem zaś kwestia pokoleń. Unia Europejska istnieje wprawdzie całe półwiecze i jej państwa założycielskie mają już ugruntowaną pewną tradycję polityczną uwzględniającą instytucje wspólnotowe. Polska wszak należy do tych krajów, które funkcjonują w Unii od bardzo niedawna. Bułgaria i Rumunia działają w ramach wspólnotowych struktur jeszcze krócej. Minie zatem jeszcze wiele lat, zanim nowe kraje członkowskie osiągną taki poziom zakorzenienia w Unii, na jakim się znajdują dziś Francja czy Niemcy. I te kraje "starej" Unii także muszą budować europejską tradycję i tożsamość - fundamenty, które staną się trwałą podstawą działania i skuteczności europejskich instytucji.

Ukształtowanie się takiej tradycji to bowiem dla przyszłości Unii jako podmiotu politycznego warunek konieczny do spełnienia, a przy tym ważniejszy od konkretnych rozwiązań instytucjonalnych. Te bowiem z natury rzeczy nie są uniwersalne. Na przykład instytucja Senatu jako izby wyższej parlamentu działa z powodzeniem w Polsce czy we Włoszech. Ale w Niemczech izba wyższa parlamentu pełni już trochę inną funkcję. Istnieją też kraje, które poprzestają na parlamencie jednoizbowym, a przecież nie sposób powiedzieć, że ich demokracja działa gorzej czy mniej skutecznie niż nasza.

Dlatego też ważniejsza od nazewnictwa czy kompetencji przyszłych władz Unii będzie ich praktyczna funkcjonalność i skuteczność. W eurokonstytucji możemy na przykład powołać do życia urząd o charakterze przewodniczącego Unii - tego rodzaju funkcja mogłaby wzmocnić głos UE na arenie międzynarodowej. Natomiast to, czy nazwiemy owego reprezentanta Unii przewodniczącym czy komisarzem, czy jeszcze jakoś inaczej, nie jest szczególnie istotne. Istotniejsze będzie to, czy w nowym systemie politycznym Unii ta funkcja okaże sie mieć rzeczywiste znaczenie. Podobnie jest z samą nazwą powstającego traktatu. O wiele bardziej od tego, czy określimy go mianem konstytucji, traktatu podstawowego, czy jeszcze jakoś inaczej, liczy się to, czy będzie to dokument funkcjonalny i sprawdzający się w działaniu.

Eurotraktat dla Polski
By budować prawdziwą europejską tożsamość, powinniśmy kierować się rozumem, umiarem i spokojem. Powinniśmy dążyć do kompromisu i konsensusu we wszystkich podstawowych aspektach wspólnotowego życia. Powinniśmy starać się ów konsensus osiągać na forum krajowym, ale tym bardziej zmierzać do niego na szczeblu porozumienia wewnątrz Unii.

Bo unijna polityka to zawsze coś za coś. To długie, lecz w końcu owocne negocjacje oparte na partnerstwie i wzajemnym szacunku. To pełne zrozumienia dla cudzych postaw prezentowanie własnych racji i uważne pochylanie się nad racjami innych. O tym powinniśmy pamiętać - zarówno jako kraj członkowski Unii, jak i partner w negocjacjach dotyczących nowego traktatu.

Jak sprawić, by eurokonstytucja okazała się dla Polski dobra? Teoretycznie rzecz biorąc, wszyscy członkowie Unii Europejskiej są sobie równi. Ta ogólna zasada, przynajmniej formalnie, będzie obowiązywać także po uchwaleniu traktatu konstytucyjnego. Niemniej jednak w praktyce politycznej liczy się także rzeczywisty potencjał danego państwa - wynikający z liczby jego ludności i sytuacji społecznej. Musimy dążyć do takiego uregulowania poprzez traktat konstytucyjny kwestii podejmowania decyzji w UE, by nasz potencjał był należycie odzwierciedlany. Sami jednak także powinniśmy zadbać o to, by własnego potencjału nie obniżać.
Obniża go zaś z pewnością nieuwzględnianie racji pozostałych stron negocjacji, a także prowadzenie nie do końca spójnej polityki zagranicznej. Nasza polityka zagraniczna jest w tej chwili prowadzona i przez rząd, i przez parlament, i przez prezydenta. Nie zawsze wiadomo, które z tych ciał ma w danym momencie głos decydujący.

Nigdy nie byłem ministrem kraju Unii Europejskiej. Kiedy jednak jako polski minister rozmawiałem z przedstawicielami UE, miałem ten komfort, że realizowałem bardzo spójną politykę zagraniczną kształtowaną na zasadzie ogólnokrajowego konsensusu. Miałem wsparcie całego rządu i prezydenta i pełne - przynajmniej co do celów strategicznych - poparcie w parlamencie. Podobny komfort warto by było osiągnąć dla Polski także w trakcie prac nad eurokonstytucją.
Władysław Bartoszewski, polityk, historyk, pisarz. Były żołnierz Armii Krajowej, więzień Auschwitz, po wojnie represjonowany przez UB. Były minister spraw zagranicznych
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj