Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rosja nie jest już supermocarstwem"

12 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Czy to ważne, jakie są ambicje Rosji? Trzeba rozróżnić między ambicjami a możliwością ich realizacji. Dzisiejsza Rosja nie posiada żadnych możliwości, by odzyskać dawny status supermocarstwa - mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Brzeziński.
Eliza Sarnacka-Mahoney: Czy słynne już wystąpienie prezydenta Władimira Putina w Monachium, w którym ostro skrytykował on Stany Zjednoczone, może okazać się rzeczywiście początkiem nowej zimnej wojny?
Zbigniew Brzeziński*:
Jest jeszcze jedno pytanie: co mogło skłonić Putina do irytacji i krytyki USA? Otóż rosyjski prezydent nie ma złudzeń, że relacje między Moskwą a Waszyngtonem nie są dzisiaj dla Ameryki tak ważne jak kiedyś. Podczas zimnej wojny, której koniec Putin wciąż opłakuje, Rosja zajmowała na globalnej scenie miejsce najważniejsze, była dla Ameryki równorzędnym rywalem - i zarazem jednym z dwóch supermocarstw w skali świata. Dzisiaj siła Rosji ma jedynie oddziaływanie regionalne. Stany Zjednoczone zaś dużo większym zainteresowaniem obdarzają Unię Europejską oraz Chiny. Z uznaniem należy podchodzić do odbudowy gospodarczej, która się ostatnio w Rosji dokonała, lecz niestety ta odbudowa jest tylko powierzchowna. Nie likwiduje bowiem głębokiego kryzysu społecznego i ekonomicznego, w którym Rosja wciąż głęboko tkwi. Wypowiedź Putina w Monachium jest więc manifestacją raczej rosyjskich frustracji, niż zapowiedzią powrotu do ery globalnej zimnej wojny. Nie powinniśmy więc przesadzać z reakcją na słowa rosyjskiego prezydenta.

A więc Rosja nie promuje się z powrotem na globalnego gracza o ambicjach mocarstwowych?
Nie wiem, czy to ważne, jakie mogą być ambicje Rosji. Trzeba rozróżnić między ambicjami, a możliwością ich realizacji. Dzisiejsza Rosja nie posiada żadnych możliwości, by odzyska status supermocarstwa.

Dlaczego?
Po pierwsze, rosyjska ekonomia, mimo dobrej passy, wciąż nie weszła nawet do pierwszej dziesiątki najprężniejszych gospodarek świata. Po drugie, rosyjski sektor technologiczny odznacza się brakiem kreatywności, zaś rosyjskie społeczeństwo, w dosłownym tego słowa znaczeniu, jest chore. Populacja Rosji od lat się zmniejsza. Niezdrowe są także relacje Rosji z jej sąsiadami. Albo są do niej nastawieni wrogo, albo się jej boją. Albo i jedno, i drugie. Dlatego współczesna Rosja nie jest w stanie odgrywać na światowej scenie takiej roli, jaką uzurpował sobie kiedyś Związek Sowiecki.

Jednak wielu ekspertów skłonnych jest interpretować politykę Kremla jako politykę odradzającego się mocarstwa. Możliwości Rosji mają wynikać z jej potencjału ekonomicznego, ten zaś, dzięki płynącym szeroką falą petrodolarom i świetlanym prognozom dla rosyjskiego sektora naftowego, może tylko wzrosnąć.
Zgadza się, lecz będę bronił opinii, że obserwowany dzisiaj wzrost ekonomiczny nie odzwierciedla faktycznego stanu rosyjskiej gospodarki. Z pozoru Rosja może i kąpie się obecnie w pieniądzach, lecz pytanie, które powinno się w związku z tym zadać, brzmi: gdzie ten kapitał finansowy wędruje i w jaki sposób jest wykorzystywany? Okazuje się, że bardzo duży jego odsetek odpływa na Zachód, gdzie jest lokowany na prywatnych kontach bankowych i w nieruchomościach. Spory odsetek idzie na inwestycje w Moskwie i Sankt Petersburgu, lecz tu kończy się redystrybucja. Pozostałe rejony państwa nie doświadczają ani dynamicznej modernizacji, ani reindustrializacji, ani rozwoju zaplecza infrastrukturalnego. Widoczne są przy tym przesłanki, że dostawy rosyjskiej ropy, a do pewnego stopnia także i gazu, zaczną się niedługo dramatycznie zmniejszać. Inwestycje konieczne, by podnieść produkcję energii, są niewystarczające. I jeżeli nic się nie zmieni, Rosji nie uda się utrzymać tego samego poziomu zysków, jaki obserwowaliśmy w ostatnich latach. Jeżeli weźmiemy to wszystko pod uwagę, to musi pani przyznać, że tzw. "wielki sukces rosyjskiej ekonomii" nabiera zupełnie innego znaczenia.

Pozostaje jednak pytanie, czy sama Rosja przypadkiem nie uwierzyła w swoje możliwości. Postawa Moskwy wobec Waszyngtonu jest przecież ostatnio bardzo arogancka.
Ja myślę, że jest odwrotnie i Rosjanie mają świadomość tego, iż zachowanie poprawnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską jak najbardziej leży w ich narodowym interesie. Przy czym ci najbardziej inteligentni wiedzą również, że Ameryki od Europy nie należy tutaj oddzielać. Istnieją oczywiście frakcje, które mają nadzieję na eksploatację taktycznych różnic między Europą a Ameryką dla swoich własnych celów, a także krytykanci, którzy po prostu czerpią przyjemność z nakłuwania Ameryki szpilkami złośliwych uwag, szczególnie pod kątem niepowodzeń amerykańskich operacji na Bliskim Wschodzie. Ci jednak, którzy myślą trzeźwo i zadają sobie trud przewidywania przyszłości, nie mogą nie zdawać sobie sprawy z faktu, że na dłuższą metę gra w pojedynkę im się nie opłaci. Rosja graniczy z krajami, które na naszych oczach stale rosną w siłę: Chinami i Indiami. Jak długo, działając w samotności, będzie Rosja w stanie kontrolować swoje ogromne terytoria na Syberii i Dalekim Wschodzie? Sojusznicy są i będą Moskwie potrzebni.

Mimo to priorytety Moskwy i Waszyngtonu wydają się dzisiaj rozbieżne. Stany Zjednoczone dążą do pokoju na Bliskim Wschodzie, Rosja - dokładnie odwrotnie. Chaos w tamtym rejonie świata napędza ceny energii, od których bezpośrednio zależy rosyjska prosperita i gospodarcza, i polityczna.
Nie zgadzam się. Destabilizacja Bliskiego Wschodu nie leży w interesie Rosji. Jeżeli sytuacja w tamtym rejonie świata ostatecznie wymknie się spod kontroli, zamieszki mogą objąć Iran, rozlać się na całą Azję Centralną i jest ogromnie prawdopodobne, że przenikną także przez granice Rosji. Spośród 140-milionowej populacji Rosji, aż 30 milionów stanowią muzułmanie, dlatego dalsza eskalacja konfliktów w świecie muzułmańskim może mieć bardzo negatywny wpływ na stabilność wewnętrzną samej Rosji. Nawet więc, jeżeli Rosja odnosi w chwili obecnej wymierne korzyści z niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, to jednak nie będzie dążyć do jej utrzymania, gdyż jest świadoma dramatycznych konsekwencji, jakie i ona może ponieść z ręki wybuchowego świata islamskiego.

A czy nie jest tak, że Biały Dom popełnił błędy w relacjach z Rosją?
Największym błędem administracji Busha było nazbyt uproszczone, schematyczne myślenie o Rosji, w wyniku którego w Waszyngtonie zapanował klimat powszechnego optymizmu, a wariant, że za reżimu Putina w Rosji mogą zwyciężyć trendy nie- czy wręcz antydemokratyczne, nie był w ogóle brany pod uwagę. Nie zapominajmy jednak, że dzisiejsze Stany Zjednoczone i dzisiejsza Rosja wciąż posiadają wiele wspólnych celów, a współpraca między tymi państwami ma wymiar nie tylko praktyczny, lecz i korzystny dla obu stron. Mam na myśli takie kwestie jak choćby wspólna dyplomacja na rzecz powstrzymywania ambicji nuklearnych Korei Północnej i Iranu oraz uniknięcie konfliktu w regionie kaukaskim. Właśnie dlatego uważam, że nie powinniśmy nadinterpretować słów Władimira Putina z Monachium, ani tym bardziej ogłaszać, że mamy do czynienia z powrotem zimnej wojny, lub, jeszcze gorzej, że zimna wojna jest nam znowu potrzebna.
Zbigniew Brzeziński, polski politolog mieszkający w USA, znany sowietolog, futurolog. Jest wykładowcą na prestiżowym Columbia University i autorem wielu prac z dziedziny polityki. W latach 70. ubiegłego wieku Brzeziński był doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Jimmy’ego Cartera i w tym czasie wywierał znaczący wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Postulował m.in., by Stany Zjednoczone popierały antysowiecką partyzantkę w Afganistanie i antykomunistyczną "Solidarność" w Polsce.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj