Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kreml się boi zbliżenia Warszawy z Berlinem"

12 października 2007, 16:14
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Za każdym razem, kiedy spotykam się z przywódcami Polski, widzę w ich oczach lekkie zażenowanie z powodu sytuacji zaistniałej po wecie wobec Rosji. Odwagi! Najwyższy czas, by Polska stanęła pewnie na salonach zachodnich i zachowywała się jak partner - mówi DZIENNIKOWI Robert Amsterdam, były obrońca szefa Jukosu.
Tomasz Pompowski: Czy Polacy mają szansę na znalezienie sojuszników w sporach z Rosją?
Robert Amsterdam: To nie będzie łatwe. Rosjanie mają po swojej stronie Schrödera, ale także w pewnym sensie Berlusconiego i Chiraca. Nieciekawa jest sytuacja na Węgrzech. Putin kładzie nacisk przede wszystkim na nieformalną politykę. I jak dotąd nie prowadzi otwartej gry. Jednak jeden przywódca zachodni oparł się tej bezpardonowej polityce. Jest nim kanclerz Niemiec Angela Merkel. Należą się jej za to słowa uznania.
Jednak musicie powiedzieć w Europie, że Unia was bardzo źle traktuje. Rząd Schrödera podważał prawo europejskie, gdy Polska rzetelnie przystosowywała do niego swoje standardy. Wiem, że był to dla Polski czas bardzo wytężonej pracy. W tym czasie, gdy byliście na tym skoncentrowani, niektóre niemieckie banki kupowały w Rosji po cenach dumpingowych aktywa firm zbankrutowanych przez państwo. Ponadto te banki pomagały również Kremlowi w transakcjach na Białorusi, udając, że szanowane są tam prawa człowieka. W tych procederach brały udział także niektóre banki holenderskie.
Niesprawiedliwie traktowane jest przestrzeganie prawa o ochronie środowiska naturalnego. Dotyczy ono dziś wszystkich, którzy chcą handlować z Unią, z wyjątkiem Rosji. Wygląda na to, że ignoruje się zagrożenie, jakie Gazprom stanowi dla Unii Europejskiej.

Na czym ono polega?

Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw pojąć, czym jest Gazprom. To nie jest nawet przedsiębiorstwo w sensie wolnorynkowym, dlatego że Gazprom poszerza władzę Federacji Rosyjskiej, działając w jej interesie. Łamie też standardy umów o wolnym handlu.

W jaki sposób?
Najlepszym tego przykładem jest rurociąg gazowy pod Bałtykiem. To przedsięwzięcie, które nie ma uzasadnienia ekonomicznego. To jest nieekonomiczny rurociąg. Nie ma sensu. Kropka.

Skoro jest nieopłacalny, to dlaczego jest realizowany?
Ponieważ zaangażowane w ten projekt niemieckie firmy łudzą się, że dostaną udziały w rosyjskich firmach zarządzających zasobami gazu ziemnego.

Jednak również Szwecja zezwala Rosjanom na realizację tego projektu.
Szwedzi wysunęli bardzo poważne obiekcje w stosunku do tego projektu w obawie o swoje środowisko naturalne. Teraz Europa czeka na to, jaką politykę będzie prowadzić Polska i kraje Bałtyckie, żeby powstrzymać ten niebezpieczny projekt.

Polska zostaje zatem w pewnym sensie sama z tym problemem...
Nie całkiem sama. Są z wami właśnie takie państwa, jak Szwecja i kraje bałtyckie. Niestety, Niemcy przeszli już samych siebie, promując kontrakt, który jest sprzeczny z ich interesami. Specjaliści ostrzegają przed tego typu działaniami, które zagrażają bezpieczeństwu Europy.
Polska jednak w obliczu tego wszystkiego powinna jak najszybciej przeprowadzić analizę metodologii walki, jaką Gazprom stosuje wobec Europy.

Na czym polega ta metodologia Gazpromu?
Głównym jej elementem jest zablokowanie rynku energetycznego. Gazprom blokuje rynki w Europie. Tak stało się w przypadku Turcji, Armenii. Kupił tam najpierw infrastrukturę, a potem zaproponował cenę dumpingową, poniżej kosztów, co uniemożliwiło konkurowanie innym przedsiębiorstwom.
Innym elementem metodologii Gazpromu są niebywale agresywne działania, obliczone na zaszkodzenie konkretnemu państwu. Weźmy przykład odcięcia od dostaw gazu do rafinerii w Możejkach. Atak na gazociąg w Gruzji. Spacyfikowanie Białorusi poprzez szantaż, a następnie wykupienie udziałów własnościowych w infrastrukturze gazowej. I tak można by bez końca wymieniać przykłady agresywnej polityki Kremla. To przecież jest działanie nielegalne. To celowa polityka rozbijania Europy przez Putina.

W jaki sposób zneutralizować skutki tej polityki?
Przede wszystkim podjąć bliższą współpracę z Niemcami, żeby uniemożliwić Rosjanom realizację ich planu skłócenia z nimi Europy. Ten plan to najważniejszy element strategii politycznej Moskwy wobec Berlina. Częściowo miałby się on dokonać przez podtrzymanie energetycznego sojuszu pomiędzy Niemcami a Rosją. Do jego realizacji Rosja wynajęła byłego kanclerza Schrödera. Jego zadaniem jest przekonanie Niemców, że interes Rosji jest w istocie interesem Niemiec.
Byy kanclerz sprawdził się już w służbie Rosji. Gdy Putin aresztował Chodorkowskiego i rozbijał Jukos, Schröder nie mrugnął nawet okiem w tej sprawie. Co więcej, zgodził się wyprać nadszarpniętą gangsterskimi chwytami reputację Putina na Zachodzie. Gorzej, że Unia Europejska nie pociągnęła do odpowiedzialności Schrödera za podpisanie ponad głowami Polski skandalicznego porozumienia z Rosją o budowie rury gazowej.

No i jakie Polska ma z tego wyjście?
Muszę podkreślić, że nie chodzi tutaj o uniemożliwienie inwestowania rosyjskim przedsiębiorcom. Jestem przekonany, że prawdziwe rosyjskie firmy nie zachowują się jak monopoliści w rodzaju Gazpromu i nie popierają takich praktyk. Z nimi należałoby nawiązać współpracę.
Jednak musi istnieć symetria pomiędzy tym, na co mogą liczyć polskie przedsiębiorstwa na rynku rosyjskim a tym, jak mogą inwestować Rosjanie w Polsce. Jeśli chodzi o rynek energetyczny, trzeba, żeby Polska porozumiała się z Unią Europejską i doprowadziła do symetrii w stosunkach Europy z Gazpromem. Poza tym Polska powinna wprowadzić nadzwyczajne zaostrzenia w stosunku do firm działającym tutaj na rynku energii.
Za każdym razem, kiedy spotykam się z przywódcami Polski, widzę w ich oczach lekkie zażenowanie z powodu sytuacji zaistniałej po wecie wobec Rosji. To nie jest dobra postawa. Polska ma wszelkie prawo do zawetowania niesprawiedliwego prawa, jeśli zagrożone są jej interesy narodowe. Polska ani jej politycy nie muszą się tego wstydzić ani za to przepraszać. Odwagi! Najwyższy czas, by Polska stanęła pewnie na salonach zachodnich i zachowywała się jak partner. Nowe władze prowadzą taką politykę, ale niektórzy polscy politycy jeszcze nie nauczyli się takich zachowań.

Jednak Polska ma już problemy z handlem mięsem, warzywami i owocami z powodu embarga nałożonego przez Kreml rok temu. Czy warto poszerzać obszar konfliktu, otwierając nowy front?
Tak działo się z Gruzją, dopóki nie zastosowała twardej polityki w stosunku do Moskwy. Kiedy Kreml uderzył głową w mur, wtedy poszedł po rozum do głowy. Znowu otwiera się rynek na wina gruzińskie i inne produkty wcześniej obłożone embargiem. Podobnie jest z różnymi rodzajami transakcji finansowych, które są już realizowane, a wcześniej były zakazane.

Czy sugeruje pan, żeby zaostrzyć politykę wobec Putina?
Nie jesteście wobec niego bezsilni. Polska jest ważnym krajem w Europie. Macie bardzo silną pozycję w NATO. Jesteście bliskim sojusznikiem USA. To wszystko ma znaczenie. Macie możliwość budowania bliskich sojuszy z państwami skandynawskimi. Bardzo dobrze, że podejmujecie bliską współpracę z Norwegami. Świetnie, że trwa współpraca z sąsiadami. Prowadźcie dialog z Niemcami w sprawie energii i zarządzania Unią. Kreml się boi zbliżenia Warszawy z Berlinem.

Jednak pani Merkel rozwiała nasze marzenia o zerwaniu kontraktu na rurociąg pod Bałtykiem..
Nie potrzebujecie do tego pani Merkel, jeśli za wami stoi prawo. Domagajcie się uzasadnienia, że budowa gazociągu pod Bałtykiem nie jest sprzeczna z europejskim prawem o ochronie środowiska. Polska dyplomacja powinna przygotować listę zarzutów. Tak widziałbym zarys strategii dla Polski w tej sprawie. To w oczywisty sposób nie jest wyłącznie wasz problem. I musicie potrafić to uzasadnić na forum międzynarodowym.

W jaki sposób?
Utwierdźcie się sami w pewności, że Polska zrobiła historyczny krok, wetując umowę pomiędzy UE i Rosją w imię wartości unijnych a nie we własnym interesie. To musi być zrozumiałe dla każdego trzeźwo myślącego polityka. A dziś wy - Polska - możecie zadecydować o kształcie polityki europejskiej wobec Rosji na wiele lat. Jednym z najważniejszych problemów jest właśnie sprawa gazrury pod Bałtykiem. I każdy, kto rozumie kwestię bezpieczeństwa energetycznego Zachodu, zdaje sobie z tego sprawę.
Dlatego potrzebne jest wypracowanie nowych standardów politycznych wobec Rosji. Oczywiście jeden kraj może pomóc zaspokoić dużą część potrzeb energetycznych Europy. Może to być Rosja, ale nie może to być Rosja Putina. To musi być Rosja demokratów i szeroko myślących przedsiębiorców takich jak Chodorkowski. Rosja, w której panuje ustrój demokratyczny, istnieją wolne media i trwa wymiana wolnorynkowa. Rosja, która nie zabija dziennikarzy i przeciwników politycznych ani nie przeprowadza ludobójstwa w Czeczenii. Rosja, której władze nie posługują się terroryzmem, by utrzymać się przy władzy. I lepiej wszyscy zatroszczmy się o taką Rosję, póki nie będzie za późno. Zatem zacznijmy na Zachodzie mówić prawdę o tym, co naprawdę dzieje się w Rosji.
Robert Amsterdam, prawnik, adwokat byłego szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego odsiadującego wieloletni wyrok w łagrze. Od 2003 r. obrońca grupy Menatep, głównego akcjonariusza rosyjskiego koncernu naftowego Jukos.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj