Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zgoda na tarczę tylko pod pewnymi warunkami"

13 października 2007, 15:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Prezydent Bush przyjeżdża w najbliższy piątek do Polski, by uzyskać deklarację naszego poparcia dla umieszczenia na naszym terytorium tarczy antyrakietowej. Byłby zapewne szczęśliwy, gdyby od razu usłyszał pozytywną odpowiedź. Tę jednak Amerykanie powinni usłyszeć tylko pod pewnymi warunkami- pisze w "Fakcie" Radosław Sikorski, były minister obrony.

Mam na myśli pakiet działań politycznych i wojskowych, które rekompensowałyby Polsce ryzyko i koszty obecności tego systemu antyrakietowego na naszym terytorium. Niewątpliwą korzyścią, wynikającą z tarczy, byłaby obecność w Polsce amerykańskich żołnierzy. To argument w przypadku ewentualnego zagrożenia Polski, bo zwiększy prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone wypełnią swoje zobowiązania wobec nas w ramach NATO.

Kolejnym plusem jest to, że - jak przekonują Amerykanie - tarcza mogłaby być użyta do obrony terytoriów Europy, w tym Polski, w niektórych scenariuszach. W tej kwestii powinniśmy jednak dysponować własnymi analizami technicznymi. Natomiast z faktu zainstalowania u nas systemu antyrakietowego nie odniesiemy zapewne wielkich korzyści gospodarczych.

Nie dysponujemy bowiem technologią uderzeniową tarczy, a kontrakty budowlane przypadną pewnie firmom z amerykańskimi certyfikatami bezpieczeństwa. Amerykanie słyną zresztą z tego, że wszędzie tam, gdzie stacjonują, ściągają z USA nawet hamburgery i wodę.

Wśród minusów zainstalowania w Polsce elementów tarczy należy na pierwszym miejscu wymienić konsekwencje regionalne. Rosja grozi, że wycofa się z traktatu o ograniczeniu zbrojeń konwencjonalnych (CFE). Taki krok miałby bardzo poważne konsekwencje. To jedyna formuła prawna, która nie tylko ogranicza zbrojenia w Europie, ale daje też mechanizmy ich weryfikacji. Na podstawie CFE mamy prawo wizytowania baz rosyjskich, a oni naszych. Zmiana tej zasady byłaby więc dla nas bardzo niekorzystna. Ponadto Rosja grozi umieszczeniem rakiet średniego zasięgu na obrzeżach naszych granic.

Obawiam się też, że projekt jest nie do końca przemyślany geostrategicznie. Zagrożenie ze strony Iranu - bo przed niebezpieczeństwem ze strony tego kraju ma przede wszystkim bronić tarcza - jest mgliste. To perspektywa dekady. Warto też pamiętać, że Iran jest niebezpieczny przede wszystkim dla swojego regionu i dla swoich sąsiadów.

Znając postawę i ideologię przywódców irańskich, pierwsze bomby atomowe spuszczą nie na Europę, czy USA, ale na Izrael. A dla obrony Izraela tarcza antyrakietowa w Polsce będzie bezużyteczna. Tarcza ma chronić też przed Koreą Północną, ale Korea ma za wrogów Japonię i Koreę Południową, a do USA strzelałaby przez Pacyfik, a nie nad Polską.

Rosja używa tarczy jako bardzo wygodnego pretekstu. Tarcza jest rzeczą nową, bardzo skomplikowaną i mało zrozumiałą technicznie. W związku z tym jest wygodnym straszakiem, a reżimy autorytarne zawsze potrzebowały wrogów dla mobilizowania własnego narodu i aby uzasadniać konieczność zwiększania wydatków na cele wojskowe.

W ostatnich pięciu latach Rosja zwiększyła wydatki na zakupy i unowocześnianie uzbrojenia o 700 procent. Tarcza może sprawić, że Rosja zacznie instalować w Królewcu czy na Białorusi nowe typy rakiet. Konsekwencje takich działań byłyby dla nas bardzo praktyczne, bo rakiety średniego zasięgu nie dolecą do Waszyngtonu, dolecą natomiast do Warszawy.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, strona polska powinna nalegać na spełnienie nieodzownych warunków. Po pierwsze, nie powinniśmy zbyt szybko się zgadzać. Musimy uzyskać pewność, że Kongres USA da Pentagonowi środki na budowę instalacji i na zaspokojenie polskich postulatów. Najgorsze, co mogłoby się zdarzyć, to nasza zgoda - z wszelkimi konsekwencjami regionalnymi - a potem odstąpienie od projektu przez USA.

Po drugie, pakiet powinien obejmować zapewnienie Polsce systemów bezpieczeństwa, które zrekompensują posunięcia Rosji. Kilka baterii patriotów - systemów antyrakietowych i przeciwlotniczych dla obrony Warszawy, albo najnowocześniejszy system THAAD, który ma jeszcze większy zasięg niż patrioty. Dodatkowo musimy uzyskać dostęp do informacji z radaru. Gdyby system został kiedykolwiek użyty, powinniśmy wiedzieć, co się stało i móc przeanalizować zdarzenie. Amerykanie powinni też wziąć na siebie prawo międzynarodowe skutki użycia tej instalacji.

Bardzo ważne jest też to, czego nie powinniśmy robić: na przykład zgadzać się na tarczę w zamian za najsolenniejsze nawet obietnice w sferze bezpieczeństwa energetycznego lub wiz. Jedno i drugie byłoby darowywaniem nam Inflantów, bo spełnienie naszych postulatów w tych sferach nie zależy od amerykańskiego rządu.

Premier Jarosław Kaczyński powiedział wystarczająco jasno, że Polska nie będzie partycypować w kosztach umieszczenia u nas tarczy ani w kosztach jej utrzymania. Na moje polecenie wykonano wyliczenia, ile będzie kosztowała dodatkowa ochrona kontrwywiadowcza, fizyczna obrona bazy, zużycie naszej infrastruktury i - jak sądzę - te dane są w naszych materiałach negocjacyjnych.

Wszystkie warunki powinny być spisane w formie dwustronnej umowy wojskowej, która byłaby dodatkowym ogniwem spajającym Sojusz Północnoatlantycki. Umowa powinna urealnić pomoc wojskową dla Polski na wypadek zagrożenia. Tarcza z dodatkowym pakietem polityczno-wojskowym może wzmocnić sojusz polsko-amerykański. Albo - jeśli USA nadal będą skąpić - zadać ostateczny cios idei proatlantyckiej Nowej Europy. Wybór należy do George'a Busha.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj