Amerykańska klasa średnia to grupa społeczna reprezentowana przede wszystkim przez posiadaczy - biznesmenów, farmerów lub pracowników biurowych o odpowiednim statusie majątkowym. Jest ona sercem amerykańskiego społeczeństwa, gdyż stanowi jego najliczniejszą część i jest nosicielką wartości nazywanych amerykańskimi – swobody słowa, wolności gospodarczej i demokracji. Jeśli Polska chce, by te wartości były nad Wisłą zagwarantowane na lata, musi postawić właśnie na klasę średnią, a nie na inteligencję. Ta ostatnia, przekonana o swoim monopolu na wiedzę i o własnej wyższości, jest niedemokratyczna.
Klasa średnia stała się klasą dominującą w USA już na początku XIX wieku, co powodowała zasada szacunku dla własności prywatnej, na której opierał się ustrój Stanów Zjednoczonych. Zaraz po uchwaleniu Deklaracji Niepodległości w 1776 roku aż 90 procent mieszkańców USA stanowili farmerzy posiadający ziemię na własność. To właśnie ten fakt doprowadził do stworzenia ogromnej klasy średniej.
Ten proces uległ przyspieszeniu w czasie gwałtownej industrializacji USA w XIX wieku. Wielu farmerów przeniosło się wówczas do miast i zostało właścicielami przedsiębiorstw. Ci ludzie nie podlegali innym, gdyż pracowali na swój rachunek.
Istnienie silnej klasy średniej ma bardzo pozytywny wpływ na życie polityczne Ameryki. Dzięki temu ten kraj nigdy nie uległ żadnym populistycznym ideologiom – takim, jak komunizm czy faszyzm. To właśnie istnienie własności prywatnej skutecznie zniechęciło Amerykanów do popierania ideologii, które tę wartość ograniczały. Tak przecież było nie tylko w komunizmie, który własność całkowicie znosił, ale także w nazistowskich Niemczech i faszystowskich Włoszech, gdzie władze kontrolowały prywatną własność. W Niemczech Hitlera odbierano ziemię, która zdaniem władz była niewłaściwie uprawiana. Wywierano również naciski na przemysłowców. W Stanach Zjednoczonych takie postępowanie wywołałoby rewolucję. Własność jest świętością.
Klasa średnia jest też bardzo zainteresowana w ustanowieniu efektywnego państwa prawa – chroniącego własność. To prowadzi do umocnienia demokracji gwarantującej prawa jednostki. Cechą specyficzną dla społeczeństwa amerykańskiego, opartego na klasie średniej, jest jego samoorganizacja wokół lokalnych praktycznych celów. Czyli to, co nazywamy społeczeństwem obywatelskim. Znany kongresman amerykański Tip O'Neil powidział niegdyś: „wszelka polityka jest polityką lokalną”. Tak jest do dzisiaj. Wprawdzie ludzie interesują się sytuacją międzynarodową, bezpieczeństwem Ameryki, ale główne wybory polityczne dotyczą zawsze spraw lokalnych.
Społeczeństwo amerykańskie charakteryzuje się antyelitaryzmem. Ludzie dokonują wyborów politycznych, kierując się przede wszystkim własnym rozumem, mniej zwracając uwagę na autorytety i media. W USA w wyborach bierze udział tylko około połowy ludności – jednak ta część politycznie aktywna kształtuje swoje poglądy przede wszystkim pod wpływem analizy własnych interesów – mniej biorąc pod uwagę to, co mówią politycy. Nie daje ona sobie łatwo narzucić zdania.
Klasa średnia tradycyjnie kojarzona jest z konserwatyzmem. Jednak dużo się zmieniło w Ameryce w ciągu ostatnich lat. Na wschodnim i zachodnim wybrzeżu USA pojawiły się duże skupiska emigrantów, charakteryzujące się bardziej liberalnym podejściem – np. domagają się oni aktywniejszej pomocy od państwa. Mimo wszystko serce Ameryki, czyli Środkowy Zachód i Południe, pozostają ostoją tradycyjnych wartości amerykańskich. W porównaniu z Europą całe Stany Zjednoczone są dosyć konserwatywne. Żaden polityk prezentujący populistyczne czy utopijne poglądy nie miałby tu szans.
Przystąpienie do klasy średniej jest wyznacznikiem sukcesu dla emigrantów w USA. Nawet ludzie wykonujący prace fizyczne w zasadzie uważają się za przedstawicieli tej klasy, bo w Ameryce ten typ pracy nie upośledza. W momencie, gdy robotnik ma swój dom i samochód, to czuje się członkiem klasy średniej. Ma może mniej możliwości niż bogatsi Amerykanie, ale nie czuje się przez to gorszy. Sam byłem świadkiem, gdy w drogiej restauracji klienci wdali się w dyskusję z kelnerem na temat jego poglądów politycznych. W Europie nie byłoby to możliwe, bo tam kelner jest traktowany raczej jak służący, a więc jako przedstawiciel klasy niższej. Tymczasem ten kelner był jednocześnie studentem - fakt, że pracował jako kelner, zupełnie go nie poniżał w oczach innych. W Ameryce nigdy nie było arystokracji, tak jak w Europie i każdy mógł swobodnie wspinać się po drabinie społecznej. W USA o pozycji decyduje osiągnięty przez jednostkę status materialny, a nie urodzenie.
Klasa średnia w USA jest tak samo mocnym gwarantem amerykańskich wartości, prawa własności, wolności i praw jednostki, jak konstytucja. Myślę, że Polska powinna także przyłożyć się do wzmacniania tej grupy.
Richard Pipes, profesor Uniwersytetu Harvarda, wybitny historyk