Dziennik Gazeta Prawana logo

"Za co nie lubię IV RP"

13 października 2007, 15:38
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Gdybym był typowym Polakiem z ulicy, z nabytymi w Ojczyźnie odruchami, na tak postawione pytanie odpowiedziałbym lakonicznie, że nic mi się nie podoba - pisze Macieju Rybiński, publicysta DZIENNIKA.

Gdybym był członkiem elity intelektualnej, odpowiedziałbym to samo, powołując się na niekwestionowane autorytety i ich doktryny o generalnej nieprzystosowalności państwa polskiego w obecnym kształcie politycznym i praktycznym ani do ideałów i pojęć wyższego rzędu takich jak demokracja, ani do europejskiego otoczenia. Ale nie jestem ani Polakiem z ulicy, ani tym bardziej intelektualistą salonowym w dzisiejszym rozumieniu tego bytu, więc o tym, co mi się podoba, a co nie, decyduję sam, osobno, z namysłem i uzasadnieniem.

Numeryczny podział dziejów
W IV Rzeczpospolitej nie podoba mi się przede wszystkim sama nazwa. Pierwsza Brygada, Drugi Oddział, Trzecia Rzesza, Czwarta Międzynarodówka, Piąta Kolumna, Szóste Plenum - tak kiedyś, jeszcze w PRL, proponowałem uczyć dzieci szkolne na jednej lekcji matematyki, historii i wychowania obywatelskiego zarazem. Numeryczny podział dziejów Polski był skutkiem tragicznej historii, a kolejne cyfry rozdzielane były krwią i niewolą.

Między III i IV Rzeczpospolitą nie nastąpiło, chwała Bogu, nic takiego, co usprawiedliwiałoby kolejną cyfrę. Między III i IV RP były po prostu demokratyczne wybory. Numerologia nie wydaje mi się w odniesieniu do ostatnich dziejów Polski stosowna ani jako propaganda, ani jako antypropaganda. IV Rzeczpospolita nie jest odpowiednia językowo ani jako afirmacja, ani tym bardziej jako negacja Polski obecnej. Zwalnia bowiem od poglądów na konkretne sprawy i zajmowania wobec nich stanowiska.

Obywatele w głębinach PRL
Nie podobają mi się również obywatele IV RP łażący z mętnymi łbami i wygłaszający mętne sądy wskazujące na to, że wciąż tkwią w znacznej części w głębinach PRL i zaczadzeni są ówczesną ideologią - czy raczej frazeologią taniej równości dla wszystkich oraz przekonaniem, że pierwszym celem i obowiązkiem państwa jest wzięcie każdego obywatela z osobna za rączkę i bezpieczne, syte przeprowadzenie go na drugą stronę życia.

Nie podoba mi się to, że przedstawiciele wszystkich partii rządzącej koalicji, utożsamiających się z pojęciem IV Rzeczpospolitej, podtrzymują te złudzenia i miraże, udając, że nikt nigdy nie będzie oczekiwał od indywidualnego Polaka minimalnej nawet odpowiedzialności za własny los. Boli mnie, że w IV Rzeczpospolitej nikt nie próbuje nawet wyłożyć Polakom zależności między opiekuńczością państwa i kontrolą, czyli między bezpieczeństwem i wolnością. Nie podoba mi się hasło Polski solidarnej, tak jak jest powszechnie rozumiane - odpowiedzialności zaradnych, mądrych i pracowitych za niedołęgi, głupców i wałkoni.

Nie podoba mi się obecna koalicja rządowa z udziałem Samoobrony i LPR, a ponieważ rozumiem doskonale okoliczności i konieczności, jakie do niej doprowadziły, nie podobają mi się także i one same. Te konieczności. Polityka jest sztuką możliwości, więc żal - że nie było innej, by budować tę symbolicznie Czwartą - nie należy już jakby do tych wyznań.

Prawo z Tacyta
Bardzo nie podoba mi się kilka osób, raczej osobistości, które traktowane są jako filary czy symbole IV RP, które w tej roli występują publicznie, a nawet pełnią rolę jej egzegetów, gdy naprawdę nie rozumieją istotnych celów politycznej konstrukcji określanej tą nazwą, a w dzialalności praktycznej stanowią po prostu przeszkodę w ich realizacji. Nazwisk nie wymieniam, ale zachęcam wszystkich do osobistej obserwacji tak zwanej uczestniczącej. Niech sobie każdy wytypuje własnych.

Nie podoba mi się gorączka legislacyjna, jaka zapanowała w Sejmie. Po gigantycznej pracy, jaką wykonano, dostosowując polskie prawo do unijnych konieczności, zapanował tam teraz okres radosnej twórczości legislacyjnej. W kraju, który i tak jest przeregulowany, zwłaszcza jeśli chodzi o gospodarkę, jakieś sejmowe oszołomy biegają gorączkowo po korytarzach, szukając przejawów życia jeszcze nie ujętych przepisami, aby zatkać co prędzej lukę. Większość ostatnich projektów to ustawy epizodyczne. Na notatkę z rubryki "Wypadki i kradzieże" posłowie reagują inicjatywą ustawodawczą.

Wszystko razem przypomina ten fragment opisu historii stanowienia prawa w starożytnym Rzymie, wyjęty z Tacyta: "Odtąd już nie tylko dla wszystkich, lecz nawet przeciw poszczególnym ludziom uchwały wnoszono, i tak przy największym państwa nierządzie najliczniejsze były prawa". To jest ostrzeżenie, które radziłbym rządzącym IV Rzeczpospolitą wziąć na poważnie. Jeśli gdzieś przydałby się urząd cenzorski - w starożytnym rozumieniu - to właśnie w Sejmie. Cenzura posłów i cenzura praw stanowionych.

Konserwatyzm niewzruszony
Nie jestem zachwycony tym, że IV Rzeczpospolita nie zlikwidowała wszelkiego rodzaju parabudżetów państwowych, kęsów wyszarpniętych z budżetu i pozbawionych kontroli parlamentarnej, które zazwyczaj są łupami partii politycznych. Myślę tu o wszelkiego rodzaju agencjach, przede wszystkim rolniczych, dysponujących ogromnym majątkiem, a będących zazwyczaj siedliskiem prywaty i korupcji. To samo zresztą dotyczy prywatyzacji ostatnich, gigantycznych przedsiębiorstw państwowych, zazwyczaj deficytowych, takich jak choćby PKP, które jak przez pijawki obsiadły prywatne firmy, dojąc je i wysysając bezlitośnie.

To jest akurat zadanie na miarę Herkulesa w stajni Augiasza, ale ktoś musi je podjąć, a IV RP z nazwy i z ambicji jest do tego zobowiązana. Po tym bezpiecznym trwaniu agencji, których istnienie nie ma żadnego uzasadnienia, widać, jak prawdziwe jest twierdzenie, że istnieją dwa rodzaje konserwatyzmu - konserwatyzm idei i konserwatyzm instytucji. Ten drugi jest niewzruszony, bo są instytucje, których żadna rewolucja - ani uliczna, ani moralna nie jest w stanie obalić.

Biurokracja i telewizja
Nie podoba mi się biurokracja, ale to nic szczególnego czy związanego z IV RP, bo biurokracja nie podobała mi się nigdzie, gdzie przebywałem - poza Wielką Brytanią - bo jej tam w czasie mojego pobytu nie było. Ale IV RP stanowiła miłą obietnicę ukrócenia biurokracji, co że się nie stało, jest przyczyną niepowodzenia programu taniego państwa.

Tanie państwo, tak już czysto teoretycznie, jest możliwe tylko tam, gdzie prerogatywy państwa są ograniczane. W Polsce są rozbudowywane, ale nie to nawet budzi niepokój. Są rozbudowywane w innych dziedzinach, niż były w III RP, ale to nawet nie jest proces wymienny - coś za coś. Władza państwowa otrzymuje nowe prerogatywy, nie tracąc dawnych. Jak tu jest możliwe tanie państwo? Komputer nie może istnieć z dwoma sprzecznymi programami, a co dopiero mowić o państwie.

Następnie nie podoba mi się telewizja publiczna. Z telewizyjnego punktu widzenia IV RP nie różni się od III, tak jak III nie rożniła się zbytnio od PRL. Jeżeli istotnie z przyczyn obiektywnych nie można zrobić porządnej telewizji wykonującej misję publiczną, to lepiej poddać tę pozycję. Stworzyć rzetelną telewizję rządową, która będzie reprezentować stanowisko każdorazowej władzy, a resztę sprywatyzować. Zawsze to lepsze niż miotanie się od ściany do ściany i od prezesa do prezesa z przystankiem na czterech pancernych pośrodku.

Obym nie dożył V RP
To jest mniej więcej wszystko ze spraw ważnych i poważnych, co mi się w IV Rzeczpospolitej nie podoba. Ale to wszystko, co napisałem, dotyczy bezpośrednio działalności rządu i jest jego odpowiedzialnością. To jest wąskie rozumienie terminu IV RP. Tymczasem IV Rzeczpospolita to nie tylko rząd. Jej integralną częścią jest opozycja, która też mi się nie podoba. Częścią IV RP są - czy to wiedzą, czy nie - także jej krytycy. Oni również mi się nie podobają ze względu na podejrzaną akcyjność i występy chóralne.

Na koniec, nie podoba mi się to, co sam napisałem, ze względu na skrótowość, więc i powierzchowność argumentacji. Reszta w IV Rzeczpospolitej podoba mi się bardzo. Ostateczną opinię będę mógł wydać w V Rzeczpospolitej, ale mam nadzieję, że tego nie dożyję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj