Gdybym na przykład w grudniu 2005 roku nie jechał do Brukseli z pełną świadomością możliwości złożenia veta do budżetu Unii Europejskiej, nigdy nie uzyskałbym dodatkowych milionów euro na inwestycje w Polsce. Każde inne, słabsze stanowisko wyjściowe osłabia pozycję negocjacyjną polskiego rządu, a co za tym idzie pozycję Polski w Europie.
W ostatnim czasie w Polsce obserwuję niekorzystne zjawisko. Niektóre środowiska w Polsce domagają się, by rząd polski popierał stanowisko innych i rozwiązania korzystne dla innych, a nie dla Polski. Takie zachowanie tylko osłabia wyjściową pozycję rządu przed szczytem UE. Apeluję do wszystkich o umożliwienie prowadzenia rządowi polskiemu negocjacji. Prowadzenie dobrych rokowań jest możliwe tylko wtedy, gdy ma się wolną rękę.
Zrezygnowanie z walki o własny interes byłoby niewybaczalnym błędem. Zalecałbym więc więcej spokoju na arenie krajowej oraz wypracowanie ponadpartyjnego konsensusu. Im większy konsensus w kraju, tym silniejsze stanowisko Polski na arenie międzynarodowej i tym większa możliwość osiągnięcia dobrego dla Polski kompromisu w Unii Europejskiej.