Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: Lewica, prawica, nerwica

13 października 2007, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Będą wybory czy nie będzie wyborów? Podobno miliony Polaków korzystających z urlopów, wylegujących się w grajdołach na plaży, opędzających się od komarów, moknących na deszczu niczym innym się nie zajmuje, jak tylko rozważaniami wyborczymi - pisze w "Fakcie" Maciej Rybiński.

Zamiast się wysypiać, przewracają się z boku na bok w łóżkach i śpiworach, myśląc o losie wyborczym Ojczyzny. Ludzie, dajcie sobie siana. Odpoczywajcie spokojnie. Żadnego kryzysu demokracji nie ma. Najważniejsze przecież, że jest wybór - robić wybory czy nie robić. Taki wybór wyborczy to jest samo jądro demokracji. Politycy nie mogą się dogadać, to wybierzemy sobie nowych.

Kandydatów na polityków, na szczęście, nie brakuje, ani wśród profesorów, ani wśród sportowców. Nie przejmujcie się też rządem fachowców, którym nas straszą. Owszem, perspektywa jest dość przerażająca, ale na szczęście nie do zrealizowania, bo w Polsce nie ma dziś fachowców. Fachowcy, jak można sobie przeczytać w gazetach, wyjechali do Wielkiej Brytanii i Irlandii za chlebem.

Jeśli wierzyć badaniom opinii publicznej, wiadomo już, kto te wybory, jeśli będą, wygra. Taka wiara to piękna rzecz. Ludzie w Boga nie wierzą, a w badania wierzą, i nawet dzielą już stanowiska po wyborach, o których nie wiadomo, czy się odbędą. Już ogłoszono skład gabinetu cieni przedwyborczych i teraz potrzebna jest naprawdę wiara w Opatrzność, żeby się nie skończyło tak jak po poprzednich wyborach. Żeby nie trzeba było śpiewać rapsodu żałobnego: czemu, cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz...

Swoją drogą, takie przedwczesne wybory to koszty, zamieszanie, bałagan i emocje. Lewica, prawica, nerwica. Można by temu zapobiec, zmieniając ordynację wyborczą. W końcu polityków wybieramy po to, aby się ze sobą dogadywali i nie ma powodu, żebyśmy dodatkowo płacili i podatkami, i zdrowiem za to, że nie potrafią. Trzeba robić wybory dubeltowe, z rezerwą na taką okoliczność jak obecna. Każdy głosuje dwa razy, raz na partię przed kryzysem, a drugi po kryzysie.

Drugie rezultaty pozostają utajnione aż do chwili, kiedy sytuacja dojrzewa do przedwczesnych wyborów. Albo do chwili przecieku wyników do mediów. Rząd zmienia się gładko, w biegu, bez kampanii i agitacji i wszyscy są szczęśliwi. Można spokojnie wypoczywać na urlopie bez lęku, że ledwie człowiek wróci z wakacji, a już pognają go do urny. Jest to pomysł bardzo rozsądny, pełen troski o zdrowie psychiczne Polaków i dlatego właśnie nie ma szans. Bo co to dla polityków za korzyść ze zdrowych na głowę, nieopętanych szaleństwem i histerią wyborców. Żadna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj