Jak informuje "Fakt", prokuratura zabezpieczyła przedmiot i szuka biegłego, który oceni, czy to autentyczny tysiącletni oryginał. Na obecnym etapie trwają czynności zmierzające do poddania miecza, który został procesowo zabezpieczony, badaniom na potrzeby postępowania karnego - powiedział "Faktowi" Piotr Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Trwa poszukiwanie biegłego, który będzie w stanie ocenić, czy miecz jest 1000-letnim oryginałem.
Miecz "stary jak chrześcijaństwo w Polsce"
Miecz trafił do o. Rydzyka po 32. Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja w lipcu 2023 r. Jacek Sasin i prezes Enei wręczyli go o. Tadeuszowi Rydzykowi informując, że to obiekt z czasów Mieszka I. Zakup sfinansowała Fundacja Enea, a według źródła, na które powołuje się "Fakt", koszt wyniósł 250 tys. zł. Taki obiekt, eksponat muzealny, symboliczny, tysiącletni, czyli prawie tak stary jak chrześcijaństwo w Polsce - mówił prezes spółki energetycznej.
Miecz ma pochodzić z arystokratycznej, niemieckiej kolekcji. Niemiecki biegły uznał w ekspertyzie, że broń może pochodzić z lat ok. 950-1050. "Badana broń to książęcy miecz z okresu ok. 950 do 1050 r." - napisano w dokumencie. Jednak sześciu polskich naukowców oceniło na podstawie zdjęć, że miecz niemal na pewno nie pochodzi z tego okresu.
"Zlecenie od ludzi o. Rydzyka"
Skąd pomył podarowania miecza o. Tadeuszowi Rydzykowi"? Fakt" informował o kulisach. Otóż w 2018 r. antykwariusz otrzymał zlecenie od ludzi o. Rydzyka odpowiedzialnych za przygotowanie ekspozycji budowanego Muzeum "Pamięć i Tożsamość" na pozyskanie do jego zbiorów jakiegoś szczególnie cennego i starego obiektu z zakresu średniowiecznego oręża - mówił informator gazety.