Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: Wysyp grzybów politycznych

13 października 2007, 16:38
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Kiedyś o politykach mówiło się jak o bokserach - "they never come back" - oni nigdy nie wracają. Ten fatalizm przełamali najpierw bokserzy - pisze w DZIENNIKU Maciej Rybiński.

Starzy mistrzowie, tacy jak Evander Holyfield, wrócili na ring, spuszczając widowiskowe manto młodzikom. Nawet Andrzej Gołota wrócił. Dlaczego nie mieliby więc powrócić zużyci, sterani politycy, którzy raz już znudzili się publiczności?

W atmosferze powszechnej bijatyki, na ringu, w jaki zmieniła się polska scena polityczna, swojej kolejnej szansy mają zamiar szukać Bronisław Geremek, Dariusz Rosati, Janusz Onyszkiewicz, Władysław Frasyniuk, Jan Lityński, Marek Święcicki, a nawet Marek Dyduch. Coachem tej reprezentacji weteranów pod firmą Lewicy i Demokratów ma być Aleksander Kwaśniewski, wyspecjalizowany trener walki defensywnej w obronie demokracji.

W naszym kręgu cywilizacyjnym dwa były zawsze sposoby postępowania ze starcami. Albo - okazując szacunek dla siwych włosów - tworzono z nich Radę Starszych, gdzie mogli sobie pogawędzić nad sposobami odwrócenia gniewu bogów, albo strącano ich jak w Sparcie ze skały, kiedy już do niczego się nie nadawali.

W zasadzie niewiele się zmieniło. Uwzględniając fakt, że w polityce czas biegnie inaczej niż w zegarze biologicznym i starcem można być w wieku lat trzydziestu, jak również można pozostać młodym pod osiemdziesiątkę - jest tak samo jak w epoce wspólnoty plemiennej. Politycznych starców albo odsyła się do rady, której funkcję pełni dziś Parlament Europejski (gdzie wśród pokrzykiwań i pohukiwań niewiele można zepsuć, bo i niewiele da się zrobić), albo zrzuca ze skały w polityczny niebyt. Lot bywa długi i czasem przez parę lat słychać jeszcze rozpaczliwe okrzyki spadającego w otchłań.

Wśród kandydatów do powrotu są jedni i drudzy. Łączy ich, jak się wydaje, wiara w psychologię społeczną. W to, że Polacy, jak już to wielokrotnie pokazywali w rozmaitych badaniach opinii, wyrażają przekonanie, że kiedyś było lepiej. Skoro lepiej było za Gierka, to pewnie też większość wyborców sądzi, że i za Millera, i za Oleksego także było lepiej niż dziś - i lepiej niż może być jutro.

Osobistości utożsamiające chlubną przeszłość mają gwarantować, że ona się powtórzy. Skład list wyborczych, jaki zapowiada się pod redakcją Kwaśniewskiego, determinuje też program wyborczy. Nie wiemy na razie, jakie będzie hasło wyborcze Lewicy i Demokratów, ale najuczciwsze byłoby: "Przeżyjmy to jeszcze raz".

Nie jest to może program zbyt ambitny, ale całkiem nośny społecznie. To jest tak, jak z powtórkami seriali w telewizji. Wszyscy chętnie oglądają. Inżynier Mamoń z "Rejsu" mówił z kolei: "Najbardziej lubię piosenki, które już słyszałem".

Będziemy mieli wysyp jesienny (jeśli wybory odbędą się na jesieni) grzybów politycznych, które będą tłumaczyć młodym Polakom, że przyszłością kraju jest jego przeszłość. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - powiadał Heraklit z Efezu. Ale do stojącego bajorka można spokojnie, na ogólne żądanie publiczności, wejść na bis.

Na razie publiczność, poza klakierami, tego nie oczekuje, a w każdym razie nie okazuje entuzjazmu. Zdaje się, że te wszystkie rachuby powrotów odbywają się bez uwzględnienia życzeń i oczekiwań wyborców. Ale tak już jest, że wyborca dowiaduje się o swoich ambicjach i pragnieniach od polityków. Nigdy odwrotnie.

Od czasu powszechnego oczekiwania na powrót marszałka Piłsudskiego z Sulejówka nie było w Polsce podobnego przypadku. Łażę trochę po mieście, rozmawiam z ludźmi i nikt mi nigdy nie wyznał, że doczekać się nie może powrotu Onyszkiewicza. Cała sztuka sprowadza się poza tym do personifikacji celów.

Miejsce Polski w Europie to Geremek. Bez Geremka nikt nas, Polaków, nie pogłaszcze po głowie i nie powie dobrego słowa. Bez Geremka będziemy bez przyjaciół w Unii i uschniemy z tęsknoty za pieszczotami. Przecież przy odpowiednio intensywnej kampanii można ludziom wmówić nawet i to, że bez Dyducha nie wzejdzie ozimina, a z nim wszystkie koniczynki będą w Polsce czterolistne.

Oczywiście były w historii przykłady powrotów udanych i świetnych. Nie tylko Piłsudski wrócił, wrócił też de Gaulle. Konrad Adenauer został kanclerzem w wieku 73 lat, więc arytmetycznie większość szykujących się do powrotu ma jeszcze sporo czasu. Problem w tym, że jakoś u żadnego nie sposób spostrzec kwalifikacji na nowego Piłsudskiego, de Gaulle’a czy Adenauera. Nie wyrośli ani na brukselskim wygnaniu, ani w krajowej odstawce. Raczej porośli mchem i porostem jak artefakty z innej epoki geologicznej. Jak eksponaty z parku jurajskiego.

Czego możemy tak naprawdę, na poważnie spodziewać się po ludziach, którzy mieli swoje pięć minut, a nawet kwadrans w historii, a teraz są zdolni tylko do przeżuwania własnej przeszłości? Polska mimo wszystkich awantur i porażek jednak się zmienia i wolałbym, żeby o jej przyszłości rozstrzygali ludzie jeszcze niezużyci ideowo i moralnie, młodzi duchem, ukształtowani w innym świecie niż pałace i pieczary PRL.

Jeśli mamy się wyzwolić z tego przekleństwa, jakim jest komunistyczna przeszłość, to nie przez sojusz politycznych starców z obu stron ówczesnych barykad niosących sobie wzajemnie słowa pojednania, za którymi kryją się tylko obłuda i interes. Ja nie czekam na Dyducha z Geremkiem, tylko na rzeczywiście młodą Polskę. Choć rozumiem, że starość też musi się wyszumieć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj