Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaremba: Stereotypy, które władają polską publicystyką

13 października 2007, 16:37
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Jeśli obecna polska polityka jest kabaretem, to czym były polityczne zwroty i soczyste inwektywy Lecha Wałęsy albo alkoholowe ekscesy Aleksandra Kwaśniewskiego - ukochanych dziś bohaterów III RP? - pyta w "Fakcie" Piotr Zaremba, publicysta DZIENNIKA.

Powielane przez komentatorów, publicystów i polityków stereotypy traktowane są dziś często jako niezaprzeczalne fakty, których - tak jak logicznych aksjomatów - nawet nie trzeba dowodzić. Tak naprawdę, jedne z nich mają w sobie ziarenko prawdy, inne są kompletnie wyssane z palca. Oto te najczęściej powtarzane:

Polska polityka stała się kabaretem. Wicepremier Roman Giertych chce skarżyć swój własny rząd do Trybunału Konstytucyjnego, a Andrzej Lepper chce być w koalicji i budować nowy rząd wraz Platformą Obywatelską.

Kabaretowi są także politycy PiS odkrywający nagle, z kim zasiadali w jednym bloku budującym Czwartą Rzeczpospolitą. To jeden z najmocniej dziś forsowanych stereotypów. Ogłaszają go zgodnym chórem znani komentatorzy. Jacek Żakowski tak się rozpędził, że na łamach poważnej Polityki - próbującej być do niedawna arbitrem w kwestiach smaku - porównał już braci Kaczyńskich do braci Marx, a Giertycha i Leppera do Flipa i Flapa.

Polityka jako kabaret
Jeśli obecna polska polityka jest kabaretem, to czym były polityczne zwroty i soczyste inwektywy Lecha Wałęsy albo alkoholowe ekscesy Aleksandra Kwaśniewskiego - ukochanych dziś bohaterów III RP?

Jeśli obecny układ rządowo-parlamentarny się kompromituje, to co da się powiedzieć o rządzie Marka Belki? Ten premier, ukochany przez przeciwników obecnego układu, został powołany przez lewicową większość (która wcale zresztą nie była większością) po to, aby przejść do pozaparlamentarnej partii - Demokratów.pl - którzy pozostawali wobec postkomunistów w opozycji.

A większość mediów traktowała tę sytuację jako naturalną, poświęcając jej co najwyżej uczone analizy. O dziwnych zachowaniach Belki opowiadającego przed komisją śledczą o swoich związkach z Jennifer Lopez wspomnę jedynie z obowiązku. Ale to tylko jeden z modnych dziś stereotypów. Przywołajmy inne:

Kaczyński ponosi słuszną karę
Jest w tym coś z prawdy. Ewa Milewicz, publicystka "Gazety Wyborczej", porównała premiera Kaczyńskiego do kogoś, kto najpierw wylał na podłogę gorący tłuszcz, a potem pyszni się jego mozolnym zeskrobywaniem. Można by też przywołać przykład socjalizmu rozwiązującego problemy, które sam wcześniej stwarzał.

Niemniej - nigdy dosyć przypominania: koalicja PiS z populistami z LPR i Samoobrony ma dwóch ojców: Kaczyńskiego, który o niej zdecydował, i Donalda Tuska, który robił wszystko, aby trwała ona jak najdłużej.

Pomijając już zamierzchłą sprawę zerwania koalicyjnych rokowań - była przecież szansa na przedterminowe wybory przed z górą rokiem. Politycy PO mówili oficjalnie: po co wybory, skoro ich rezultat przyniesie zbliżony wynik do tego z 2005 roku. A nieoficjalnie kpili sobie: niech Kaczyński zje do końca i strawi tę żabę.

My możemy na tym tylko zyskać. Ta argumentacja budziła, pełne uznanie dla jej logiki, komentarze wszystkich medialnych wrogów znienawidzonych "Kaczorów".

Rzecz w tym, że nic się nie zmieniło. Sondaże nadal prognozują wyniki zbliżone do tych z 2005 roku. Jeżeli ostatni rok współrządów Leppera i Giertycha był wielkim nieszczęściem, jeśli przyniósł kompromitację Polski za granicą i inwazję niekompetentnych ludzi na posady w kraju, warto o to pytać także i liderów PO.

Kaczyński ma zbyt wielką władzę, a Lepper jest jego ofiarą
To teza wyjątkowo malownicza. Okazuje się, że "żądza władzy" polityka, który chce, aby jego partia miała całą władzę, jest grzechem.

Nie jest to grzechem za to w Hiszpanii, gdzie rządzą sami socjaliści, w Anglii, gdzie rządzą sami labourzyści czy Francji, gdzie prezydent Sarkozy rozwiązał parlament po to, aby jego obóz polityczny - umiarkowana prawica - przejął pełnię władzy.

Co do Leppera jako ofiary (a dotyczy to i innych ofiar, na przykład Barbary Blidy) - przywołajmy raz jeszcze przykład francuski. Oto tamtejszy wymiar sprawiedliwości nęka byłego premiera Villepina, oskarżając go o spisek przeciw obecnemu prezydentowi.

Robią to służby całkowicie podporządkowane prezydentowi i premierowi. We Francji, i wielu innych państwach dojrzałej demokracji, minister sprawiedliwości jest równocześnie prokuratorem generalnym, a służby specjalne nie są obsadzane na podstawie karkołomnych porozumień z opozycją.

Są normalną częścią władzy wykonawczej podlegającą co najwyżej baczniejszej kontroli ze strony parlamentu. I żaden chór obrońców demokracji nie woła, że to faszyzm.

Oczywiście podejrzliwość wobec naszych rządzących jest uzasadniona. Mamy w Polsce niższą kulturę polityczną i bardziej upartyjnione struktury państwa niż dzieje się to na zachód od Łaby.

Mało kto zwrócił uwagę na marginalny wątek afery Leppera. Oto liderzy PiS, LPR i Samoobrony zupełnie otwarcie układali kolejny skład - podobno niezależnej - rady nadzorczej TVP. Członkiem tej rady miał być przecież aresztowany, w związku z aferą gruntową pan R.

W państwie o takich standardach byłoby lepiej, aby na czele CBA nie stał były poseł partii rządzącej Mariusz Kamiński. I w państwie o takich standardach komisja śledcza powinna badać sytuacje, gdy walka z korupcją miesza się z wielką polityką.

Ale od tego - do stawianej z góry tezy, że Lepper padł ofiarą spisku, droga jeszcze daleka. Tymczasem to zostało już stwierdzone. Nie tylko przez liderów opozycji, ale tuziny niezależnych komentatorów. Niezależnych od PiS, ale nie od swoich własnych uprzedzeń.

Platforma Obywatelska nic nie robi
To najbardziej zabawny stereotyp. Po części pozostałość bardziej generalnego przekonania, które pokutuje w polskich analizach politycznych od lat.

Opozycji zarzuca się bezradność w sytuacjach, w których ona musi być bezradna. Gdy lewica za czasów Millera szykowała ustawę bijącą w prywatne media, krzyczano, że partie opozycyjne - wtedy PiS i PO -- nic nie robią, za co zapłacą w najbliższych wyborach.

Partie te protestowały, próbowały blokować proces legislacyjny, a wreszcie doprowadziły do powołania komisji śledczej (dzięki temu wygrały następne wybory). Ale oczekiwano od nich zmiany biegu zdarzeń. A w systemie parlamentarnym żadna opozycja będąca mniejszością nie może tego dokonać. No ,chyba że zdecyduje się na zamach stanu.

Partia Tuska zrobiła wszystko, co może zrobić opozycja - nawet z naddatkiem, bo niektóre jej oskarżenia stawiane są z brutalnością nieznaną w dziejach wolnej Polski.

Ale przyjmijmy, że cała polska polityka zeszła do tego poziomu. Co PO miałaby jeszcze zrobić? Jak mówi mój redakcyjny kolega Michał Karnowski - chyba tylko zabić braci Kaczyńskich. Przypomnijmy notabene, że partia ta ma w tej chwili silną sondażową pozycję. Więc wyborcy jej aktywność dostrzegają.

Za owym stereotypem kryje się jednak konkretne marzenie - formułowane przez takich publicystów jak Jacek Żakowski i intelektualistów jak Wiktor Osiatyński. PO miałaby wspólnie z lewicą i Samoobroną wykreować nowy rząd, a potem używając jego uprawnień, doprowadzić do wyborów.

Platforma musiałaby współdziałać z Lepperem, ryzykując, że mogłaby zostać oszukana. Gdyby Lepper uzyskał lepsze warunki od Kaczyńskich, porzuciłby Tuska. Nawet zaś jeśli by tak nie zrobił - partia Tuska musiałaby wziąć na siebie wielki polityczny ciężar: udział w ratowaniu Leppera (i Łyżwińskiego) przed odpowiedzialnością. PO powinna sobie powiedzieć: chroń mnie przed takimi doradcami, z wrogami poradzę sobie sama.

Te wszystkie stereotypy bywają produktem ignorancji i stadnych odruchów. Ale na ogół są po prostu pokłosiem bardzo brutalnej walki politycznej. Czemu nie ma się co dziwić. Ale o czym warto pamiętać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj