A na dodatek jest wśród nich wielu lewaków oraz ludzi pokroju Andrzeja Gwiazdy, z którymi jako partia nie chcemy mieć nic wspólnego. Więc choćby dlatego Platforma nie może w ciemno poprzeć ich postulatów.
Niedawno w DZIENNIKU widziałem mapkę Polski, na której zaznaczono kilkadziesiąt miejsc, gdzie szykują się protesty przeciwko budowie autostrad. A przecież już w tej chwili trwają podobne akcje w mniej więcej dwudziestu punktach w kraju. Doszło wręcz do tego, że większość planowanych inwestycji w Polsce jest oprotestowywana przez ekologów. To zupełne wariactwo i Platforma Obywatelska nie może się pod tym podpisać. A sami ekolodzy najzwyczajniej w świecie ośmieszają się.
Natomiast jeśli chodzi o rozsądniejsze postulaty, takie jak dbałość o czystość Bałtyku, wysokość kwot połowowych na dorsza, budowa zapór, zbiorników retencyjnych i ekologicznych oczyszczalni ścieków czy wykorzystanie unijnych funduszy na ochronę przyrody - to w pełni je popieramy. Bo troska o czystość środowiska naturalnego jest wyraźnie obecna w programie PO. Ale to muszą być poważne działania, bo my jako partia nie możemy zadawać się z byle kim i rozmieniać się na drobne.
Zresztą nie ma w Polsce partii przeciwnych ekologii. W tej sprawie, która nie powinna podlegać podziałom politycznym, możliwa jest szeroka współpraca polityczna. Ochrona przyrody to kwestia tak poważna, że każda partia powinna się jakoś do niej odnieść - bez przypominania starych podziałów na lewicę i prawicę. I bez licytowania się, kto jest bardziej proekologiczny.
Szkoda tylko, że najgłośniej krzyczące o ochronie przyrody lewackie grupy są tak nieznośnie hałaśliwe - i broniąc w ten sposób przyrody, w rzeczywistości jej szkodzą. Jeśli bowiem w każdym - ich zdaniem - zagrożonym przyrodniczo miejscu zorganizują jakiś protest, to nie tylko niczego dobrego w ten sposób nie osiągną, ale jeszcze zrażą do siebie ludzi. Tu naprawdę konieczny jest rozsądek.
Ja sam jestem klasycznym konserwatystą - zarówno politycznym, jak i obyczajowym - więc szanuję historię, tradycję i naturę. Jest dla mnie oczywiste, że przyrodę trzeba chronić choćby dlatego, że zwykły motyl, pasikonik, kumak, jaszczurka czy ważka żyją na ziemi miliony lat, a człowiek jest tu zaledwie sto tysięcy lat. A co więcej, bez tych maleńkich owadów, nie przeżyje długo.
Więc jeśli ktoś bezmyślnie rozdepcze dżdżownicę lub kopnie żabę, to powinien mieć świadomość, że niszczy gatunek, który przez miliony lat żył w niezmienionym stanie. Dlatego
staram się nigdy niczego w przyrodzie nie niszczyć. Bo tak właśnie rozumiem konserwatyzm - jako szacunek dla naszego wspólnego dziedzictwa.
Partie prawicowe wielokrotnie deklarowały ochronę środowiska i walczyły z powszechnie obowiązującą naiwną wiarą, że człowiek chroni przyrodę. To nieprawda - człowiek na ogół raczej ją
niszczy.