Banki centralne w innych krajach, widząc groźbę rosnącej inflacji lub pojawienia się baniek spekulacyjnych, zacieśniają politykę pieniężną. Tak dzieje się w Kanadzie, Australii, Chinach i Indiach. Z kolei polityka pieniężna w strefie euro znajduje się w ideowym rozkroku.

Reklama

Opublikowany kilka dni temu przez NBP raport o inflacji pozwala na wyciągnięcie kilku wniosków na temat działań polskiego banku centralnego. Może zdarzyć się tak, że w nieodległej przyszłości bank będzie musiał podejmować trudne decyzje w krótkim czasie. Jednak wyniki głosowań Rady Polityki Pieniężnej zawarte w raporcie pokazują, że jest ona w każdej sprawie podzielona. Różnice zdań w sprawie zmiany stóp procentowych są naturalne w ciele kolegialnym, jednak rada nie jest w stanie dojść do porozumienia nawet w sprawie wyboru biegłego rewidenta NBP na kolejne trzy lata. To wskazuje na istotne ryzyko ograniczonej zdolności rady do podejmowania trudnych decyzji pod presją czasu, na przykład gdyby pojawiła się kolejna odsłona kryzysu finansowego.

Inny problem RPP to chaotyczna i niespójna komunikacja. Nie można jednocześnie zacieśniać polityki pieniężnej i wyrażać zaniepokojenia możliwym umocnieniem złotego. To jest niespójne i może się skończyć potężnym umocnieniem złotego albo interwencjami walutowymi na olbrzymią skalę. Jeżeli bank centralny obawia się znaczącego umocnienia kursu, to powinien być gotów na obniżenie stóp procentowych, a nie sygnalizować ich podwyżki.

Rada podjęła nietypową decyzję o podwyżce stopy rezerw obowiązkowych dla banków, czyli zastosowała chińskie standardy prowadzenia polityki pieniężnej. Jednocześnie rynek został poinformowany, że nie chodzi o ograniczenie nadpłynności, tylko że jest to nieformalny sygnał o gotowości do zacieśnienia polityki pieniężnej w przyszłości. Jednak rada zadecydowała o usunięciu ze swojego komunikatu informacji o takim nieformalnym nastawieniu, które sugerowało kierunek przyszłego ruchu stóp, i o zastąpieniu go zdaniem: „Rada przeprowadziła dyskusję nad czynnikami, które w średnim okresie mogą wzmacniać presję inflacyjną”. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ważne jest poinformowanie rynków, że rada dyskutowała nad czynnikami zwiększającymi presję inflacyjną. Czy to oznacza, że nie dyskutowała nad czynnikami ograniczającymi tę presję, skoro jednocześnie ryzyko umocnienia się złotego jest oceniane jako wysokie?

Chaos komunikacyjny jest potęgowany złymi praktykami w zakresie komunikacji z rynkami. Standardem w bankowości centralnej są czytane wystąpienia bankierów – to część strategii komunikacji. W Polsce nie mamy tej praktyki, za to jest cała masa nieskoordynowanych wywiadów, które potęgują szum informacyjny. W zakładce przemówienia na stronie NBP znajdą państwo kilkanaście moich przemówień z czasów, gdy byłem wiceprezesem NBP, pojedyncze innych osób, ale żadnego wygłoszonego przez któregoś z członków obecnej rady. Uważam, że NBP powinien przyjąć obowiązujące standardy komunikacji w polityce pieniężnej również w zakresie wystąpień członków rady. Obecna praktyka powoduje, że uczestnicy rynków nie mają równego dostępu do informacji.

Żyjemy w czasach turbulencji potęgowanych nieodpowiedzialną polityką fiskalną rządu Donalda Tuska. Byłoby dobrze, gdyby decyzje banku centralnego i sposób, w jaki są komunikowane, ograniczały ryzyko wahań koniunktury.