Dziennik Gazeta Prawana logo

"Sikorski - mistrz riposty i zerowej skuteczności"

Parafianowicz: Kariera jednego sloganu
Parafianowicz: Kariera jednego sloganu/Inne
Radosław Sikorski lubi kreować się na osobę pragmatyczną. Problem jednak w tym, że przyjmując taki wizerunek, Sikorski sam wpędził się w tarapaty. Szef MSZ ponosi kolejne porażki - ocenia Zbigniew Parafianowicz.

Jeśli za kryterium oceny polskiej polityki wschodniej przyjąć jej skuteczność, Radosław Sikorski poległ. Szef dyplomacji lubi kreować się na osobę pragmatyczną. Człowieka od załatwiania konkretnych interesów, a nie od debat o Jagiellonach. Problem jednak w tym, że przyjmując taki wizerunek, Sikorski sam wpędził się w tarapaty. Od Rosji przez Litwę, Białoruś, Ukrainę, kończąc na Kaukazie, ponosi kolejne porażki. Odwołanie polskiego ambasadora z Mińska i wojna dyplomatyczna na linii UE – Białoruś to tylko jeden z niewielu przykładów tych klęsk.

Nie będę jednak zaczynał od Białorusi. Za pierwszy przykład posłuży mi Rosja. Albo bliski sercu ministra obwód – jak lubi podkreślać – królewiecki (dla Rosjan i reszty świata kaliningradzki). Kilka tygodni temu w DGP wnikliwie opisywaliśmy przygotowania Moskwy do militaryzacji graniczącej z Polską enklawy. Sztab generalny federacji zamierza umieścić w niej zestawy rakietowe Iskander i Triumf. Jak pisały prorządowe gazety w Moskwie, to odpowiedź na instalację w Polsce tarczy antyrakietowej. Mniej prorządowi analitycy podkreślają, że iskandery i triumfy trafią w okolice Kaliningradu niezależnie od tego, czy tarcza w Polsce będzie, czy nie.

Przypomnijmy: minister Sikorski w czasie polskiej prezydencji walczył o mały ruch graniczny między województwami północno-wschodnimi Polski a obwodem. Jego idee fixe jest włączenie go w europejski system handlu i tym samym pacyfikacja. To jest jak najbardziej dobry pomysł. Problem jednak w tym, że Rosjanie w zamian za zbliżanie obwodu do UE nie zamierzają rezygnować z militaryzacji enklawy.

To przełożenie na praktyczną politykę gestów ze spotkania na Westerplatte Tusk – Putin. Było opisywane w depeszach WikiLeaks. W ramach rekompensaty za zaproszenie w 2009 roku na wspólne obchody wybuchu II wojny światowej premier Rosji, z delikatnością godną oficera KGB, na terenie Polski, wręczył szefowi rządu RP egzemplarz propagandowej książki napisanej przez historyków wywiadu rosyjskiego, w której jesteśmy opisywani jako kolaboranci Hitlera. Sprawa instalowania iskanderów i triumfów po polskich umizgach wobec Rosji jest takim samym splunięciem w twarz.

Idźmy jednak dalej na południe. Litwa, przez lata nasz niewdzięczny partner strategiczny. Sikorski zdecydował się zerwać z mitem o przyjaźni i wprost deklarował, jakie są interesy polskie w stosunkach z Wilnem. Znowu jak najbardziej słuszna postawa. Należy wspierać polską mniejszość, zwrot ziemi Polakom na Wileńszczyźnie na uczciwych warunkach, promować Orlen, który nad Wilią jest jednym z największych płatników podatków. Problem jednak w tym, że z tej słusznej postawy niewiele wynika. Litwini po wprowadzeniu w życie doktryny Sikorskiego ani na centymetr nie zmienili swojej antypolskiej postawy.

Zachowując porządek geograficzny, zatrzymajmy się na Białorusi. W roku 2010 Sikorski zaangażował się w promowanie dealu z Aleksandrem Łukaszenką: uczciwe wybory prezydenckie i liberalne podejście do opozycji w zamian za kredyty z UE i MFW. Do poparcia swoich pomysłów namówił szefa niemieckiej i szwedzkiej dyplomacji. Duża sprawa. Słuszna. Efekty mierne. Łukaszenka znowu sfałszował wybory. Do tego na niespotykaną skalę spacyfikował opozycję. W odpowiedzi UE nałożyła na niego system dziurawych sankcji, które nie wpływają na rozmontowywanie reżimu. Teraz mamy wzajemne wyrzucanie ambasadorów, co doprowadzi do jeszcze większego zbliżenia Łukaszenki z Rosją.

Kolejny strategiczny front ministra to Ukraina i zabiegi na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej i o strefie wolnego handlu między Kijowem a Brukselą. Wydawało się, że sukces jest na wyciągnięcie ręki. Jednak od oferty Zachodu i zabiegów dyplomatycznych polskiego ministra, prezydent Wiktor Janukowycz wolał dintojrę na swoich wrogach z czasów pomarańczowej rewolucj. Najpierw posadził za kratki Tymoszenko. Teraz atamana rewolucji i byłego szefa MSW Jurija Łucenkę. A Ukraina jeszcze długo pozostanie bez umów unijnych.

W krótkim przeglądzie sukcesów na Wschodzie nie warto nawet wspominać o Kaukazie. Gruzja, Azerbejdżan to już dla nas historia.

O polityce wschodniej Sikorskiego na korytarzach MSZ krąży dowcip. Do centrali w Warszawie zadzwonił polski ambasador w Mińsku i narzekał, że Łukaszenka szkaluje mniejszość polską. Minister zalecił narysowanie zielonego kwadratu na drzwiach ambasady. Za tydzień sytuacja się powtórzyła. Minister kazał narysować czerwone koło. Gdy bezradny ambasador nadal narzekał, minister odpowiedział spokojnie: „Nic nie działa? A ja mam jeszcze tyle dobrych pomysłów”.

Wczoraj Radosław Sikorski na Twitterze zarzucił publicystom, że krytykując go, wysługują się Łukaszence. Panie ministrze, nie w tym rzecz. Pan ma po prostu zbyt wiele genialnych pomysłów, z których nic nie wynika. By uprawiać skuteczną politykę, nie wystarczy dyplomatyczne ADHD.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj