Dziennik Gazeta Prawana logo

Michał Potocki: Skupmy się na konkretach, nie obietnicach Mińska

Michał Potocki
Michał Potocki/Dziennik Gazeta Prawna
Ubiegłotygodniowa wizyta Witolda Waszczykowskiego na Białorusi przełomu nie przyniosła, ale i nie takie były oczekiwania. Jeśli minister nie dał sobie zamydlić oczu klasycznymi obiecankami Alaksandra Łukaszenki, załatwienie paru spraw w relacjach z Mińskiem może mu się udać.

Białoruski prezydent zapowiedział, że będzie dążył, aby w jego kraju było nie mniej demokracji niż w Polsce. Świetnie, takie zapowiedzi padają z jego ust od lat. To samo słyszał Radosław Sikorski, gdy razem z niemieckim kolegą w 2010 r. próbowali kupić od Mińska wolne wybory. Obietnice nic nie kosztują, a zawsze jakiś naiwniak się na nie złapie. Próbę ustawienia sobie Waszczykowskiego także widzieliśmy; do końca nie było wiadomo, czy minister zostanie przyjęty przez prezydenta.

Rokowania z Łukaszenką mają swoją specyfikę. Gdy próbuje się z nim rozmawiać hasłami o eurowartościach, prawach człowieka i demokracji, nie wywołuje się u niego szacunku, lecz wrażenie, że rozmówca to kolejny „łoch”, frajer, którego łatwo oszukać. Co innego rozmowa na konkrety: my wam to, wy nam tamto. Odpowiednik unijnego „mniej za mniej, więcej za więcej”. W czasach poprzedniej odwilży w relacjach z UE (2008–2010) parę rzeczy załatwiono. Część, jak rada konsultacyjna z udziałem władz i opozycji, szybko odeszła w niepamięć. Ale część pozostała.

Najwięksi krytycy rozmów z dyktaturą nie zaprzeczą, że środowiskom niezależnym i opozycyjnym dobrze zrobiły rejestracja ruchu O Wolność Alaksandra Milinkiewicza albo przyjęcie do państwowej dystrybucji trzech niezależnych tytułów prasowych. Parę takich drobiazgów Unia może ugrać i dziś. Skoro udało się wprowadzić do kiosków tygodnik „Nasza Niwa”, dlaczego ma się nie udać namówić władz do zarejestrowania TV Biełsat? Skoro swój ruch mógł zarejestrować Milinkiewicz, dlaczego nie ma tego zrobić chadecka partia Pawła Siewiaryńca? A gdyby przez kolejne lata Łukaszenka uwięził nowych więźniów politycznych...

Jeśli Mińsk w zamian za zgodę na ratyfikację małego ruchu granicznego żąda środków na rozbudowę przejść granicznych i złagodzenia publicznej krytyki, może warto mu to dać. Ruch bezwizowy, nawet ograniczony do Brześcia i Grodna, to dalsza europeizacja Białorusinów, już dziś przodujących pod względem stosunku liczby wiz schengeńskich do populacji. Większa przepustowość przejść to korzyści dla polskich tirowców i handlarzy. Najważniejsze to nie pójść starymi koleinami braku konkretów. Bo nikt nie da gwarancji, jak długo potrwa obecna odwilż.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMichał Potocki: Skupmy się na konkretach, nie obietnicach Mińska »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj