Dziennik Gazeta Prawana logo

Andrysiak: Oświecenie wyniosło na piedestał naukę i fakty, internet wynosi poglądy

25 marca 2017, 14:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Strona internetowa
Strona internetowa/Shutterstock
Źródłem populizmu, który przetacza się przez Polskę i kraje Zachodu, jest wytworzone przez internet i media społecznościowe przekonanie, że wszyscy jesteśmy równi intelektualnie. A nie jesteśmy.

Kilka dni temu pewien wydawca lokalnego tygodnika przekonywał mnie, że to dobrze, iż rząd zrepolonizuje media. Obcy kapitał rozpanoszył się w Polsce, twierdził, niszczy konkurencję i robi czytelnikom wodę z mózgu. Antypatriotyczną wodę, rzecz jasna. Jego konkurentem na rynku jest gazeta wydawana przez koncern niemiecki, więc wie, jak to działa. Spytałem go, czy zastanawiał się, jaki będzie efekt repolonizacji dla jego tytułu. Odpowiedział, że pozytywny, bo nie będzie już musiał się ścigać z wielkim kapitałem.

W tym miejscu nasza rozmowa nabrała temperatury, bo zasugerowałem, że ten niemiecki kapitał zostanie zastąpiony przez polski rząd. Nie bezpośrednio, a przez spółki Skarbu Państwa. I to one będą finansowały konkurencję. Wszystko po to, by jego konkurencja realizowała politykę rządu. Oburzył się. To przecież padnę, nie mam szans w takim starciu, odpowiedział. I równocześnie - chyba w zastępstwie - zaatakował mnie, twierdząc, że zakładanie tak niecnych intencji obozu, który według niego jest ratunkiem dla kraju, to nic innego jak przemysł pogardy. W tym miejscu skończyliśmy spotkanie, bo rozmawiać nie bardzo było już jak.

Różne odpowiedzi dawano na pytanie o źródło triumfalnego pochodu populizmu. Finansowy kataklizm lat 2008–2009, rosnące nierówności społeczne, oderwanie elit od społeczeństwa, degeneracja demokracji przedstawicielskiej. Wiele w nich prawdy. Nie pierwszy to kryzys w historii i nie pierwszy raz populiści podnoszą głowy, serwując łatwe odpowiedzi i mamiąc wyborców prostymi receptami. Tym razem jednak walczyć z nimi jest trudniej, bo poza zmianami społecznymi i gospodarczymi dokonała się jeszcze jedna, najgłębsza. Obiektywna weryfikacja jest passé, ważne jest subiektywne podejście. Wyrzuciliśmy naukę do kosza, wzgardziliśmy ekspertami, a prawdy nie szukamy, tylko ją dekretujemy. Z nosem w komputerze i smartfonie wybieramy według własnego widzimisię.

Wszystko przez internet.

Jeszcze niedawno istniał konsensus: specjaliści wiedzą więcej niż niespecjaliści. Są fachowcami, spędzili lata nad książkami, zdobyli wiedzę i doświadczenie – i to ich odróżnia do reszty. W swoich dziedzinach, oczywiście. Gdy profesor opowiadał o fizyce kwantowej, można było stwierdzić, że nudno gada, nie porywa audytorium albo tematyka kompletnie nie jest dla nas, ale żeby podważyć merytorycznie jego wywód, trzeba było się na fizyce znać. Inaczej człowiek narażał się publicznie na śmieszność. Podobnie, gdy prowadzono dyskusję o jakości powietrza. Są dane, mówią to i to i aby je podważyć, trzeba wytknąć błędy metodologiczne. Albo o klimacie. Któż z nas zna się na klimacie? Wie coś o prądach powietrznych, atmosferze, wyżach i niżach? Niewielu, więc słuchaliśmy, co profesor ma do powiedzenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj