Biuro Analiz Sejmowych ma przygotować informację dotyczącą możliwości domagania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec - poinformował w środę PAP poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Analiza ma być gotowa do 11 sierpnia.
– mówi PAP prof. Wojciech Roszkowski.
- stwierdza historyk. Choć prof. Roszkowski zauważa, że napadając na Polskę Niemcy nie pogwałciły deklaracji o nieagresji – bo Hitler wcześniej ją wypowiedział – jednak „w świetle prawa międzynarodowego mieliśmy do czynienia ze zbrodnią przeciwko pokojowi”. – dodaje.
– mówi historyk. – stwierdza prof. Roszkowski, i dodaje, że takich zbrodni przeprowadzono w czasie II wojny światowej bardzo dużo. – opisuje realia narodowo-socjalistycznej okupacji niemieckiej w Polsce.
– mówi Roszkowski. Zauważa, że wartość tych strat wycenił warszawski ratusz za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. – dodaje.
Komentując głosy sceptyczne wobec żądania reparacji, prof. Roszkowski wskazuje na przykład Namibii. – stwierdza, odnosząc się do wielomiliardowego namibijskiego pozwu wobec Niemiec za zbrodnie przed niemal 100 lat na ludach Herero i Nama.
Tezę, że w 1953 roku Polska zrzekła się odszkodowań od Niemiec prof. Roszkowski określa jako „wielkie oszustwo”.– przypomina historię reparacji prof. Roszkowski. Jego zdaniem „sami Sowieci postawili warunek, że będą spłacali odszkodowania niemieckie pod warunkiem zawarcia specjalnej umowy na dostawy węgla z Polski do Sowietów, w cenie 1/10 rynkowej”. Tym samym, jak stwierdza Roszkowski, „Sowieci narzucili jeszcze jeden dodatkowy haracz na Polskę, a o spłatach tych odszkodowań źródła milczą”.
Zdaniem historyka dokładna wartość odszkodowań za agresję niemiecką wypłaconych przez ZSRS Polsce jest sprawą „której trzeba by dochodzić”. Natomiast „władze PRL rzekomo z tych odszkodowań zrezygnowały, tyle tylko, że nie można znaleźć żadnego dokumentu, który by to potwierdził”.