Dziennik Gazeta Prawana logo

Sikorski i Duda sprzyjają niedopaństwu [OPINIA]

Agata Kornhauser-Duda; Andrzej Duda
Agata Kornhauser-Duda; Andrzej Duda/AKPA
Były zdjęcia Donalda Tuska śmiejącego się w Smoleńsku z Władimirem Putinem, który – jak sugerowano – najpewniej świętował w ten sposób udaną detonację bomby próżniowej na pokładzie Tu-154 M. Są w końcu fotografie Andrzeja Dudy stojącego niezręcznie nad biurkiem Donalda Trumpa. Brnięcie w taką logikę jest jednak drogą donikąd. Pozostaje tylko małostkowym, wzajemnym unieważnianiem się, z którego nic nie wynika.

Pierwsza polsko-amerykańska deklaracja w sprawie współpracy strategicznej została podpisana 20 sierpnia 2008 r. Zaledwie osiem dni po przyjęciu przez władze w Tbilisi planu Nicolasa Sarkozy’ego, który kończył wojnę w Gruzji. Mimo to w dokumencie, pod którym podpisali się minister Radosław Sikorski i szefowa amerykańskiej dyplomacji Condoleezza Rice, ani razu nie pada słowo „Rosja”. Nie ma też zdań, które w jakikolwiek sposób nawiązywałyby do rosyjskich projektów energetycznych na Morzu Bałtyckim czy Morzu Czarnym, mimo że polskie i amerykańskie elity doskonale zdawały sobie sprawę z natury polityki Kremla. W obiegu funkcjonowało już pojęcie wojny gazowej, a konflikty tego typu po zwycięstwie pomarańczowej rewolucji i objęciu władzy w Kijowie przez Wiktora Juszczenkę wybuchały regularnie.

Czy w związku z tym patetyczną – bo tradycyjnie zanurzoną w retoryce "bliskich więzi" i "wspólnych wartości" - deklarację Sikorski - Rice należy uznać za mało istotną? Czy oparcie tego dokumentu na współpracy Polski ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie zapobiegania rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia, a niepowstrzymywanie Rosji, gdy ta w najlepsze testowała doktrynę Władimira Putina w byłym ZSRR, można uznać za błąd? W końcu czy stawianie na republikańską ekipę, która za rok miała stracić władzę na rzecz demokraty Baracka Obamy, który zasłynął ze zwrotu w kierunku Azji, odpuszczając sobie Europę i dając Kremlowi czas na dopracowanie koncepcji hybrydowych, było zagraniem celnym?

Przy odrobinie złej woli na te wszystkie pytania można dać odpowiedź, która zdyskredytuje działania ministra Sikorskiego. W warunkach wojny polsko-polskiej każdą tezę da się zinterpretować na niekorzyść polityka, w którego w danym momencie chce się uderzyć. Znajdą się zarówno eksperci, jak i praktycy, którzy potwierdzą odpowiednie interpretacje. W wariancie maksimum można również liczyć, że na czołówkach gazet pojawią się ilustracje wzmacniające pożądany przekaz. Były zdjęcia Donalda Tuska śmiejącego się w Smoleńsku z Władimirem Putinem, który – jak sugerowano – najpewniej świętował w ten sposób udaną detonację bomby próżniowej na pokładzie Tu-154 M. Są w końcu fotografie Andrzeja Dudy stojącego niezręcznie nad biurkiem Donalda Trumpa. Brnięcie w taką logikę jest jednak drogą donikąd. Pozostaje tylko małostkowym, wzajemnym unieważnianiem się, z którego nic nie wynika.

1 marca 2018 r. napisaliśmy na łamach DGP, że w związku z nowelizacją ustawy o IPN zamrożono kontakty na szczeblu prezydenckim między Polską i USA. Po kilku dniach Onet.pl opublikował dokumenty potwierdzające te informacje. W Polsce wybuchła burza. To, że prezydent nie może się spotkać z Donaldem Trumpem, powszechnie uznano - słusznie zresztą - za dyplomatyczną porażkę dekady. Ostatecznie z absurdalnych przepisów zawartych w noweli ustawy o IPN się wycofano, a stosunki na szczeblu głów państw odmrożono. Andrzej Duda poleciał do Waszyngtonu. Dla jego przeciwników wizyta w USA nie była już jednak tak istotna, jak wcześniejsza możliwość grillowania go w związku z jej brakiem. Przed wylotem do Stanów szczytem obciachu było zablokowanie relacji z najważniejszym sojusznikiem. Po lądowaniu rządowego gulfstreama w Waszyngtonie spotkanie z Trumpem zamieniło się w doskonałą okazję do krytyki za bratanie się z globalnym kuriozum.

Deklaracja Sikorski – Rice, mimo że nie było w niej ani słowa o Rosji, a podpis pod nią złożyła przedstawicielka ekipy, która odchodziła do historii, była ważnym krokiem w budowaniu gwarancji bezpieczeństwa Polski. To samo dotyczy dokumentu sygnowanego przez Dudę i Trumpa. Niezależnie od tego, jak niska jest wiarygodność obecnego prezydenta USA - albo właśnie z powodu tej niskiej wiarygodności - kluczowe było zapisanie w deklaracji fragmentu o przywiązaniu do artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego (przy każdej okazji zabiegają o to przywódcy państw NATO, ale nie zawsze takie zapewnienia padają). Równie ważne jest jednoznaczne podkreślenie w tym dokumencie ciągłości polityki USA wobec Polski. Chodzi o fragment nawiązujący do szczytu NATO w Newport w 2014 r. i deklaracji Sikorski – Rice z 2008 r.

Szkoda, że z całej wizyty Andrzeja Dudy w USA najbardziej przebiło się zdjęcie znad biurka i reakcja polskiego prezydenta, który źródeł internetowej burzy dopatrywał się w "szyderstwach i napadzie lewackich mediów". Szkoda również, że obecna ekipa rządząca nie paliła się do tego, by przyznać, że przyjęta deklaracja jest twórczym rozwinięciem tego, co w 2008 r. zapoczątkował znienawidzony w PiS Radosław Sikorski, a czemu patronował nieżyjący prezydent Lech Kaczyński. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli po obu stronach, by dać dowód ciągłości i powagi polskiej polityki. Wystarczyłby moment namysłu i powściągliwości, by choć przez chwilę nie funkcjonować jako niedopaństwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj