Dziennik Gazeta Prawana logo

Bohdan Zadura: Nie dajmy sobie odebrać języka [WYWIAD RIGAMONTI]

5 października 2018, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bogdan Zadura, Fot. Maksymilian Rigamonti
Bogdan Zadura, Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Jeśli miałbym komuś odmawiać miana prawdziwego patrioty, tobym odmawiał ludziom, którzy mówią np.: "w roku dwutysięcznym piątym" - mówi Bohdan Zadura poeta, tłumacz, krytyk literacki w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

"Skoro można już o czymś mówić w inny sposób, to nie należy do tego angażować poezji". To pan mówił.

I zmieniam zdanie.

Widzę, że napisał pan kilkadziesiąt politycznych wierszy.

W takiej sytuacji poezja jest mową ostatniej szansy.

Na co?

Na porozumienie. Niech pani posłucha tego: „Przekażcie sobie znak pokoju / I zasypali rowy dzielące ich od przeciwników / ciałami adwersarzy”. Są takie momenty w życiu człowieka, w życiu poety, w historii kraju, że trzeba się jakoś opowiedzieć. Z drugiej strony, jak wiersz nie jest osłem, nie uniesie wszystkiego, tak poeta też nie jest osłem...

Teraz ja przeczytam. Tytułowy wiersz z pana nowego tomu: „Po szkodzie / to już chyba lepiej byłoby nie wybierać żadnego”.

W którejś z poprzednich moich książek jest taki krótki wierszyk zaczynający się od słów: „Raz na cztery lata zagryza usta i idzie do lokalu”.

Poeta idzie?

Bohater wiersza.

To zwykle pan.

Tak, to zwykle ja. Ten wiersz był tłumaczony na białoruski. Wychodził tam mój tomik. Tłumacz przysłał mi przekłady, żebym rzucił na nie okiem. Czytam ten wiersz. I najpierw mam kłopoty ze zlokalizowaniem, ze zidentyfikowaniem, który to, bo po białorusku ten początek brzmi: „Raz na cztery lata idzie się upić”. Wiersz całkowicie stracił sens. Tłumacz lokal skojarzył z lokalem gastronomicznym, a nie z wyborczym. Poza tym na Białorusi wybory są co pięć lat i nie bardzo kto się tam nimi przejmuje, bo i tak wiadomo, kto wygra. U nas na razie jeszcze jest inaczej. Chodzę, głosuję, zaciskam usta i wybieram mniejsze zło. Raz tylko sobie zagłosowałem zgodnie z sympatiami. I nie, nie powiem na kogo, bo wybory są tajne. A ja do słów przywiązuję wielką wagę. Proszę sobie wyobrazić, że kiedy żyła moja mama, to po pierwsze, nie prowadziłem w stosunku do niej żadnej agitacji, po drugie, już po wyborach nigdy nie zapytałem, na kogo głosowała.

Domyślał się pan.

Właściwie nie miałem pewności, czy w ostatnim momencie nie zmieniła zdania. Kiedy decydowałem się na tytuł dla całego tomiku „Po szkodzie”, od razu sobie skojarzyłem, że to z „Pieśni o spustoszeniu Podola” Kochanowskiego. Tam jest, że Polak i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj