Dziennik.pl: Projekt PiS nowelizujący ustawę o Sądzie Najwyższym to pokaz zręczności politycznej czy ucieczka z pola bitwy?

Paweł Kukiz: Byłem przekonany i wielokrotnie o tym mówiłem, że nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że PiS się ugnie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Miałem rację - dziś widzimy, że modyfikacja ustawy jest konieczna. Najważniejsza zmiana dotyczy wieku emerytalnego sędziów, który będzie dotyczył dopiero tych powołanych po zmianach. Poprzedni sędziowie powrócą na dawnych zasadach. My zareagowaliśmy wtedy błyskawicznie. Jako Kukiz '15 przygotowaliśmy wówczas projekt zakładający wprowadzenie wieku emerytalnego dla posłów z górną granicą wynoszącą 65 lat. Przecież wtedy 1/4 tego parlamentu musiałaby pojechać do domu. Dlatego nasz projekt został odrzucony zarówno głosami PiS-u, jak i Platformy - to zresztą jedno i to samo.

Zmiana kierunku to zaskoczenie?

Nie, zaskoczyło mnie tylko forsowanie pewnych założeń, które biorąc pod uwagę legislację europejską były od samego początku nie do zaakceptowania. Wiedziałem, że przepisy proponowane przez PiS są tak absurdalne, że trzeba będzie prędzej czy później się z nich wycofać. Cieszę się, że w końcu osiągnięto kompromis. Nie wydaje mi się, że 65 lat to wiek uniemożliwiający sprawowanie funkcji sędziego.

Co z wprowadzeniem instytucji sędziów pokoju? Czy dalej Kukiz ‘15 opowiada się za tym pomysłem?

To warunek sine qua non do naprawy sądownictwa. Od tego powinniśmy zacząć zamiast zajmować się drugorzędnymi rzeczami. Sędziowie pokoju wybierani byliby bezpośrednio przez obywateli na okres pięciu lat, spośród prawników, którzy odbyli już co najmniej pięcioletnią praktykę w zawodzie prawniczym. Potem spośród tych sędziów pokoju, KRS wskazywałby sędziów do wyższych instancji. To byłaby prawdziwie korzystna dla obywateli zmiana polegająca na kontroli sądownictwa przez obywateli.

Uda się to przeforsować?

Sądownictwo wymaga reform. Nie ulega to żadnej wątpliwości. Do niedawna mieliśmy do czynienia z sytuacją w której sędziowie stanowili państwo w państwie. Sami spomiędzy siebie się wybierali, sami się dyscyplinowali, nikt z zewnątrz nie miał wpływu na patologie zdarzające się w tym środowisku. Obywatele nie mieli nad nimi absolutnie żadnej kontroli. Jednak reforma PiS w teorii polegająca na pośrednim przywróceniu kontroli obywatelskiej poprzez partie polityczne, które zostały wybrane przez obywateli to również nie jest realizacja obowiązku płynącego z art. 4 Konstytucji, czyli obywatelskiej kontroli nad władzą. Dlatego naszym planem na reformę sądownictwa jest KRS wybierany w powszechnych wyborach...

Dlaczego więc Kukiz '15 poparł ustawę PiS zakładającą wybór Krajowej Rady Sądownictwa przez polityków?

Nigdy nie byliśmy zwolennikami i nie popieraliśmy wybierania KRS przez partie polityczne. Od początku chcieliśmy w tej kwestii powszechnych wyborów. Wiedzieliśmy jednak, że PiS i tak przegłosuje partyjny wybór - tak też zakładała nawet pierwotna wersja tej ustawy. Dlatego staraliśmy się uratować w tych zmianach przynajmniej większość kwalifikowaną. Jeździłem w tej sprawie do Prezydenta. Tym samym udało się osiągnąć przynajmniej tzw. mniejsze zło. Lepiej tak niż siedzieć cicho. I tak, i tak przegłosowaliby co chcieli.

Co z przyszłością Kukiz '15 po odejściu Marka Jakubiaka?

Kukiz '15 ma się dobrze i nic mu nie grozi. Obiecałem Panu Markowi Jakubiakowi, że nie będę się publicznie wypowiadał na jego temat. I tej obietnicy dotrzymuję.

Zatrudnienie syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym to przykład nepotyzmu czy zbieg okoliczności?

Nie bronię postępowania ministra Kamińskiego. Ale radzę przyjrzeć się czym zajmują się rodziny większości obecnych posłów. Takich synów ministra Kamińskiego można liczyć na setki.

Jak więc to rozwiązać systemowo?

W najbliższy poniedziałek składamy projekt ustawy antysitwowej. Będzie uniemożliwiał kumoterstwo i prześwietli różne relacje rodzinne kandydata z urzędnikami czy politykami. Przed objęciem posady czy wystartowaniem w konkursie każdy aspirujący na dane stanowisko musiałby poinformować o tym, że jego bliscy sprawują takie czy inne funkcje państwowe. Taka jawność będzie sprzyjała przejrzystości życia społecznego. Ustawa zakłada też sankcje karne w przypadku niedozwolonego wspierania jednych kandydatów kosztem pozostałych.