Marszałek Borusewicz, choć nie ukrywa, że otrzymuje wyborcze propozycje, twierdzi w rozmowie z DZIENNIKIEM, że ostatecznej decyzji jeszcze nie podjął.
Piotr Nisztor: PiS twierdzi, że Radosław Sikorski, decydując się na start z list PO, zachował się niehonorowo. Podziela pan tę opinię?
Bogdan Borusewicz*: Tego typu pojęcia trudno stosować do Radosława Sikorskiego, bo uważam go za człowieka honoru. Każdy ma prawo do swobodnej decyzji. Oczywiście w ramach kampanii
wyborczej można to różnie określać.
Jednak między panem a Sikorskim jest wiele wspólnego: on, zdaniem PiS, jest niehonorowy, a pan skrajnie nielojalny wobec braci Kaczyńskich, jak stwierdził Jacek Kurski.
Dla mnie Jacek Kurski nie jest żadnym autorytetem. Nie przywiązuję wagi do słów człowieka, któremu daleko do autorytetu moralnego. Decyzje podejmę samodzielnie. Cieszę się jednak, że
propozycje miejsca na liście przychodzą z różnych stron.
Bogdan Zdrojewski w TVN 24 stwierdził wczoraj, że rozmowy z panem są na końcowym etapie.
Nie chcę tego komentować, ponieważ nie rozmawiałem z nim o tym.
Rozmawiał pan jednak z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Poruszono tam kwestię pana startu w wyborach?
Rozmawiałem z premierem na różne tematy. Przede wszystkim o
zagrażających budżetowi ustawach, które wpłynęły z Sejmu do Senatu.
Czy podczas spotkania była jakaś próba pogodzenia się z premierem po jego ostrych słowach, że po 1989 r. bardzo często gubił się pan w swoich działaniach?
Do tych kontrowersyjnych kwesti nie nawiązywaliśmy. W polityce padają różne słowa, potrzebna jest jednak przede wszystkim współpraca.
Jest pan rozczarowany PiS?
Słyszę różne głosy, które mogą wywołać tylko oburzenie, jak słowa Kurskiego. Nie ukrywałem i nigdy nie będę ukrywał, co mi się w PiS nie podoba. Nie wycofuję się z niczego, co
powiedziałem. Jestem senatorem niezależnym i ta niezależność jest dla mnie dużą wartością.
Czy droga wybrana przez Sikorskiego i Mężydłę jest słuszna?
Nie zamierzam komentować cudzych decyzji, skupiam się na tym, co robię. Muszę się przygotować do ostatniego posiedzenia Senatu. Kolejnego na pewno nie zwołam, ponieważ to, co przychodzi z
Sejmu, to ustawy wyborcze, rozdawnictwo publicznych pieniędzy, które źle się może zakończyć dla gospodarki.
Jednak mimo że wysokie ulgi prorodzinne wprowadziła opozycja, w kuluarach mówi się, że PiS nie poprze senackich poprawek. Władze partii nie chcą bowiem dodatkowego posiedzenia
Sejmu.
Senat jest izbą niezależną od Sejmu. Nie sądzę, aby ktokolwiek mógł wydać polecenie senatorom, aby nie wprowadzali poprawek. Oni mają do tego prawo. Jako marszałek Senatu tego prawa będę
przestrzegał.