Sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku Lidia Jedynak musi przeczytać blisko 9 tys. stron wyroku jak książkę, od początku do końca, a wymiar kary jest dopiero w 60. tomie akt, więc akcja będzie się rozgrywała wolno. Najpierw poznamy historię krzywdy wyrządzonej 18 tys. poszkodowanych w piramidzie finansowej. Nie, to nie jest żart. To polski wymiar sprawiedliwości, głęboko „reformowany” przez PiS z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą na czele.
Pisałem już, ale powtórzę: ta kuriozalna sytuacja to najlepsze podsumowanie "reformy" sądownictwa autorstwa PiS. Cztery lata walki o TK, o SN, pierdyliard nowelizacji ustawy o SN, boje z Brukselą, TSUE, a w rzeczywistości zrobili tyle, ile widać na załączonym obrazku. pic.twitter.com/9dQcwkfDZB
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) 21 maja 2019
Sędzia Jedynak swoim wyczynem nie dostanie się do Księgi rekordów Guinnessa, bo rekord czytania ciągłego należy do Nigeryjczyka, który siedział nad książkami ciągiem przez 120 godzin, a ona będzie robiła sobie przerwy. Dlaczego będzie robiła przerwy, da się zrozumieć, trudniej pojąć, dlaczego podjęła decyzję o takim sposobie prezentowania wyroku w sprawie, która budzi wielkie emocje i w której wymiar sprawiedliwości, służby, administracja rządowa wielokrotnie zawiodły. Dodatkowo prokurator wnioskuje aż o 25 lat więzienia, więc napięcie przed ogłoszeniem decyzji sądu jest spore. Oczywiście sędzia powie, że procedura karna nie pozostawia jej wyboru i musi narazić struny głosowe. Jednak znany karnista prof. Piotr Kruszyński twierdzi, że wystarczy sentencja wyroku, ale już za późno, saga Amber Gold będzie czytana w całości, a odcinek 60. zapowiada się najciekawiej.