Sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku Lidia Jedynak musi przeczytać blisko 9 tys. stron wyroku jak książkę, od początku do końca, a wymiar kary jest dopiero w 60. tomie akt, więc akcja będzie się rozgrywała wolno. Najpierw poznamy historię krzywdy wyrządzonej 18 tys. poszkodowanych w piramidzie finansowej. Nie, to nie jest żart. To polski wymiar sprawiedliwości, głęboko „reformowany” przez PiS z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą na czele.

Sędzia Jedynak swoim wyczynem nie dostanie się do Księgi rekordów Guinnessa, bo rekord czytania ciągłego należy do Nigeryjczyka, który siedział nad książkami ciągiem przez 120 godzin, a ona będzie robiła sobie przerwy. Dlaczego będzie robiła przerwy, da się zrozumieć, trudniej pojąć, dlaczego podjęła decyzję o takim sposobie prezentowania wyroku w sprawie, która budzi wielkie emocje i w której wymiar sprawiedliwości, służby, administracja rządowa wielokrotnie zawiodły. Dodatkowo prokurator wnioskuje aż o 25 lat więzienia, więc napięcie przed ogłoszeniem decyzji sądu jest spore. Oczywiście sędzia powie, że procedura karna nie pozostawia jej wyboru i musi narazić struny głosowe. Jednak znany karnista prof. Piotr Kruszyński twierdzi, że wystarczy sentencja wyroku, ale już za późno, saga Amber Gold będzie czytana w całości, a odcinek 60. zapowiada się najciekawiej.